Jeśli kupiłeś przyszłej żonie pierścionek z diamentem, to daliście się oszukać. Ich wartość jest znikoma

Biznes Gorące tematy Rodzina dołącz do dyskusji (154) 19.10.2019
Jeśli kupiłeś przyszłej żonie pierścionek z diamentem, to daliście się oszukać. Ich wartość jest znikoma

Jakub Kralka

Przed kilkoma dniami mój serdeczny kolega szukał pierścionka zaręczynowego dla swojej – obecnie już – narzeczonej. Priorytetem były oczywiście diamenty. 

Rozumienie estetyki pierścionków zaręczynowych jest mi niestety obce. Słabo też znam się na schowanych w nich brylantach. Doradziłem więc koledze, że różnie mogą się sprawy układać w nadchodzących latach i dobrze by było patrzeć nie tylko na kamień, ale i próbę złota, najlepiej w okolicy 999 lub wyżej. Co, jak się okazało, nie jest wcale takie proste. A szkoda, bo takie poręczne złoto w kryzysowej sytuacji mogłoby naszej przyszłej młodej parze – kto wie – może nawet uratować życie.

Na złoto się jednak nie patrzy. Priorytetem w pierścionku zaręczynowym jest natomiast diament. Wiemy o tym wszyscy. A dlaczego tak? Cóż, podobno stoi za tym jedna z największych kampanii reklamowych w historii Hollywoodu, o której zapewne większość z nas nie miała pojęcia. Nic zresztą dziwnego, bo realizowano ją w czasach, gdy dopiero rodził się współcześnie znany marketing. Brytyjska De Beers Group stanęła na głowie, by wypromować „modę na diamenty”, których wartość jest – cóż – dyskusyjna. Marilyn Monroe, James Bond, „Diamenty są wieczne” i tak oto w głowie pań i panów na całym świecie zakiełkowała myśl, że jest to coś, na co warto wydać pieniądze.

Tak nie jest. Abstrahując od Koh-i-Noora, większość diamentów na świecie to raczej niezbyt wartościowe zbitki węgla, których cenę winduje wyłącznie pozycja społeczna i marketing.

Pierścionek z diamentem to ściema

Trafiłem wczoraj na fantastyczny film na łamach YouTube, który otworzył mi oczy na kwestię diamentów. Pewne kwestie, które do tej pory podświadomie i intuicyjnie budziły moje wątpliwości, nakreślono w bardzo czytelny sposób. Film zamieszczam pod tekstem, akcja właściwa rozpoczyna się od 09:30, zaś poniżej kilka słów tytułem wprowadzenia.

To nie jest tajemna wiedza wyniesiona z filmów z żółtymi napisami. Informacje o tym jak bardzo zmonopolizowany i odgórnie realizowany jest rynek diamentów można znaleźć w wielu mediach. Kilkukrotnie za misję odmitologizowania tychże zabierał się na przykład polski portal Money.pl. Przemysław Ciszak tak tłumaczył tam fenomen wędrówki z sowieckich kopalń, aż do serc naszych partnerek:

Okazało się jednak, że zdecydowana większość produkowanych przez ZSRR diamentów była bardzo mała, a ich waga nie przekraczała ćwierć karata. Kartel nie bardzo wiedział, jak znaleźć dla nich miejsce na rynku, na którym prym wiodły diamenty znacznie większe. Z pomocą znów przyszła agencja NW Ayer.

Żeby uniknąć długotrwałego składowania i strat, należało zmienić gusta klientów. Agencja opracowała więc popularny w USA model „pierścieni wieczności” dla małżeństw. Składał się on z wielu malutkich diamentów, skomponowanych w całość, która miała symbolizować przywiązanie, wierność i stałość związku. W ten sposób firma poszerzyła grupę docelową. Już nie tylko zakochani mieli sięgać po diamentową biżuterię, brylanty miały być obiektem pożądania dla kobiet w każdym wieku i każdego stanu.

Niska wartość pierścionka z diamentem

Diamenty można rozpatrywać pod kątem inwestycyjnym, jednak ze względu na specyficzne realia ich wydobycia, nie wypadają one szczególnie mocno „na plus” na tle walut czy kruszców. Kwestię ryzyka inwestycyjnego pozostawmy jednak ekspertom w tej tematyce.

Faktem jest natomiast, że pierścionki zaręczynowe to moda i warto zwalczać popularny mit o tym, że reprezentują sobą jakąś szczególną wartość, a nawet stanowią dobry początek dla zaczynającego właśnie wspólną drogę małżeństwa. Będące w zasięgu zwykłych śmiertelników pierścionki z diamentami są w rzeczywistości warte znacznie mniej, niż kosztują. Marża sklepów jest niebotyczna i dlatego też niemile jest widziany zwyczaj sprzedawania pierścionków zaręczynowych – to bardzo szybko weryfikuje ich rzeczywistą wartość.

Spór o pierścionek zaręczynowy z diamentem

Zwrot pierścionka zaręczynowego to temat odrębnych dywagacji na gruncie prawnym. Interpretacje są bowiem różne i ciekawie omawia je w swoim artykule mec. Justyna Bieniek. Zaręczyny w świetle prawa są generalnie niezwykle ciekawym tematem. Nie uwzględnialiśmy dotąd w tym kontekście jednak właśnie tej istotnej kwestii, jaką jest natychmiastowa utrata wartości przez pierścionek zaręczynowy, chwilę po opuszczeniu salonu jubilera.

Więcej w tym niezwykle ciekawym i inspirującym temacie możecie posłuchać poniżej (początek od 09:30).

154 odpowiedzi na “Jeśli kupiłeś przyszłej żonie pierścionek z diamentem, to daliście się oszukać. Ich wartość jest znikoma”

  1. Chcąc nie chcąc musze zwrócić uwagę iż szukanie próby wyższej niż 999 czyli 24 karaty mija się z celem ponieważ taki wyrób to czyste złoto bez żadnej domieszki innych minerałów. Poprawie powinniśmy szukać 585 lub wyższej, aczkolwiek im wyższa próba tym złoto jest bardziej miękkie

    • Dodajmy że w razie sprzedarzy pierścionek i tak sprzedajemy w cenie złomu wiecej niz polowe ceny jaką dalisny nigdy nie osiagniemy, chyba ze sprzeda sie go kolejnej osobie jako pierscionek zaręczynowy. Jako inwestycja w formie zabezpieczenia to strata zawsze.

  2. Nikt nie robi z ” 999 ” norma to ” 585″ a już „750” to wysoka próba trochę autor się nie douczył. Na palcu i tak nie widać jaka to próba więc teraz standard robi się „333” :)

  3. „na kamień, ale i próbę złota, najlepiej w okolicy 999 lub wyżej” Przecież biżuteria z taką próbą to głupota. Złoto jest beznadziejnym metalem jeśli chodzi o wytrzymałość, bo jest bardzo plastyczne, dlatego większość biżuterii się robi z próby 333 lub 585. Sama wartość pierścionka to nie jedyna cecha na którą trzeba zwracać uwagę. Bo taki z próbą 999 to można sobie wsadzić do gabloty i podziwiać, a nie korzystać z niego w codziennym życiu.

  4. Próba 999 i wyższa??? To ja drogi Autorze poproszę o pierścionek nabitą próbą 1200.
    Poza tym próba 999 to głównie złoto inwestycyjne/przemysłowe. Pierścionki czy biżuteria są stopami ze względu na właściwości złota, które czyste jest bardzo miękkim i plastycznym metalem.

  5. aj ludzie się wymądrzają, że złoto za miękkie i to nie ma sensu
    a wiecie co? biżuteria z definicji nie ma sensu i jej celem jest pokazać, że się ma
    więc jak będzie można machnąć certyfikatem przed nosem sąsiadowi to i tak kupią, nawet jak się rozpłaszczy przy pierwszym zakładaniu

    • Co to za bizuteria jesli po ktorkim czasie widac oznaki uzytkowania , zloto z domieszkami jest odporniejsze na scieranie i dlatego dlugowieczne , czy interesowal bys sie diamentami gdyby te ot tak rysowaly sie jak szklo?

    • Być może dla człowieka który jest tak płytki, głupi i pazerny że wszystko przelicza „na piniondze” którymi można pomachać przed sąsiadem – jakiekolwiek rozumowanie przyczynowo skutkowe i myślenie o czymś innym niż o forsie jest bardzo ciężkie ale podpowiem.

      W życiu istnieją inne wartości niż tylko wartość ekonomiczna. Dlatego, nie każdy gdy widzi piękny obraz dostrzega w nim tylko wartość opałową na poziomie 2 złote + VAT :D Celem biżuterii jest pokazać komuś że ci na nim zależy bardziej niż na kawałku papieru ściernego… no ale jak się utknęło z rozwojem emocjonalnym na poziomie sześciolatka to później można bredzić że to zawsze chodzi o „piniondze i somsiada” :D

        • Cóż, dla hołoty która do życia potrzebuje tylko żreć, chlać i wydalać pewnie wszystko ponad flaszkę wódki i kiełbasę z biedry – to zbytek i „marnowanie kochanych pieniendzy” :D

          • biżuteria nie tylko nie ma praktycznego zastosowania ale i pogarsza komfort życia, czasem może być wręcz niebezpieczna i zwyczajnie źle wygląda

          • Cóż, to że masz mentalność typową dla robola z PRL-u nie znaczy że każdy zatrzymał się w rozwoju na etapie świniaka albo krowy która do szczęścia potrzebuje tylko michę wody i trochę paszy.

            Na niektórych ludziach biżuteria wygląda dobrze no i nie każdy jest robolem który całe życie spędza na produkcji w hucie żeby nie mógł jej nosić. Generalnie dziwne,że można być aż takim idiotą, żeby nie rozumieć nawet tego, że życie ludzkie nie ogranicza się do pracy i „zarabiania piniandzy”.

            Bo to prymitywne, niepiśmienne plemiona z dorzecza amazonki nie są aż tak tępe, pozbawione elementarnej kultury i nie zeszmaciły się aż tak, żeby sprowadzić swoją egzystencję do podstawowych funkcji biologicznych…

          • idiotą trzeba być by obwieszać się świecidełkami i myśleć, że czyni to fajnym
            tak samo jak malowanie barw wojennych i wylewanie na siebie litrów śmierdzacych chemikaliów „żeby nie śmiedzieć”
            wywalają fortunę na śmieci, ale na narzędzia nie mają później i garbią się nad wyjącym netbookiem i jeżdżą samochodem przechodzacym przegląd po tylko po znajomości już któryś rok
            ludzie są głupi i to wiedzą wszyscy, ale żeby tej głupoty bronić to już zupełnie inny poziom

          • Kwestia wychowania i kultury. Osobiście patrzę na osoby z biżuterią jak na troglodytów, ale są tacy którym się to podoba. Niektórzy idą dalej i robią sobie dziury w policzkach, wydłużają język czy uszy itp.

  6. Ofiarując pierścionek zaręczynowy z diamentem swojej przyszłej żonie nawet mi nie przyszło na myśl, że ma dużą wartość materialną, a jedynie dużą wartość emocjonalną, tylko dla nas dwojga. I tylko z tego powodu pilnujemy go jak oczka w głowie.

  7. Diamenty są szalenie rzadkie. Są potrzebne, a czasem niezastąpione. Brylanty przy tym wszystkim są piękne. Wystarczy wejść do jubilera i zobaczyć, jak niesamowicie się mienią.
    Można pisać bzdury w artykułach, ale jeśli ich autor liczy, że przez to ich cena spadnie, to raczej się przeliczy.
    Jakiś czas temu miałem „złoty biznes” :) sklep z biżuterią i to wtedy brylanty mnie oczarowały i trwa to do tej pory.

  8. Zwrot pierścionka zaręczynowego to temat odrębnych dywagacji

    Autor pewnie nie wie, bo niby skąd, jakie są procedury… Brylanty, to nie bułki kajzerki. Złodziej, czy oszust, może kupić pierścionek, wymienić cenny kamień na cyrkonię i zwrócić, jako „nietrafiony prezent”. Dlatego w ogóle nie realizuje się zwrotów przy ladzie. Pierścionek musi być zbadany przez specjalistę, dopiero potem zwracane są pieniądze. Od tej pory to już towar, taki sam jak kajzerki, czy grabie ogrodowe.

    • Bułek raczej nie uda Ci się zwrócić, nawet z pomocą specjalisty. Z jednej stron to kwestia higieny a z drugiej niskiej trwałości – trudno sobie wyobrazić by pieczywo dotrwało świeże do końca procedur. A autorowi zapewne chodziło o zwrot pierścionka (zwłaszcza o znacznej wartości) po zerwanych zaręczynach, zwłaszcza jeśli do rozstania doszło z winy obdarowanej.

    • A to bardzo ciekawe, bo kilka postów wyżej piszesz, że cyrkonię od diamentu rozpoznasz na pierwszy rzut oka, bo te drugie „mienią się jaskrawymi ognikami, niczym promienie zachodzącego słońca na pomarszczonej tafli wody”. To jak, mienią się, czy nie?

      • Mienią się przepięknie :) Jednak procedury są jasne – towar który klient zwraca, musi trafić w ręce rzeczoznawcy. Nawet gdyby, procedury nie były sztywne, nawet wtedy nie przyjąłbym biżuterii „na gębę”. To drogie rzeczy. Czasem bardzo drogie, a przekręty wcale nie są rzadkością.

  9. @techlawpl:disqus Próba 999 i wyżej ? Noooo wiesz Pan,pierścionki to się kupuje u jubilera albo jak chce się nie przepłacać – w Lombardzie, a nie u Romów (Cyganów).Bo te Romskie próby >999 to cygaństwo,to tombak a nie złoto XD

    A tak już mniej dowcipkując – tak jak ludzie piszą w komentarzach,biżuteria takiej próby to szybko by się zużywała bo to prawie czyste złoto by było. Natomiast pierścionek zaręczynowy to nie jest inwestycja w pierścionek,tylko w kobietę i jej próżność/przekonanie kobiety do ślubu.

    • Inwestycja w diamenty też ma sens, ale trzeba wiedzieć czego szukać i co wybierać. Są diamenty białe o najlepszej czystości i masie 1 karata, i diamenty kolorowe np. niebieskie o słabszej czystości, ale takim nasyceniu koloru że jego wycena jest 10 krotnie wyższa. Jeśli coś jest rzadkie i w pewnym momencie zakończy się wydobycie czyli pula diamentów w danym parametrze się „zamknie” to oczywiste, że cena będzie rosła ;) Tak samo jak z kolekcjonerskimi samochodami, pierwszymi komputerami Apple czy obrazami Da Vinci ;)

  10. Nie wiem czy szukanie pierscionka z czystego zlota to dobry pomysl , czyste zloto jest miekkie i szybko sie przeciera , ja bym wybral cos ciekawszego jak pierscionek wykonany z meteorytu jest raczej malo prawdopodobne aby ktos inny na calej ziemi mial podobny pierscionek a ze zlota to statystycznie ma prawie kazy

  11. I jakim sposobem gość bez pojęcia bierze się za taki artykuł? Co ma próba na pierscionku jesliytam złota jest max 3g? A sprzedając idzie w sumie jako cena złomu

  12. Próba 999? toż to w palcach by się zginało, co dopiero ścieralność takiego kruszcu, wymagałoby polerowania co tydzień… Prawda ”pył” diamentowy ma niewielką wartość, nie warto jednak dewaluować wartości dużych, dobrze oszlifowanych kamieni. Niedawno w pracowni znajomego mieliśmy do czynienia z kamieniem który przez szlif (Stary Amsterdam) i masę (około karata) oraz udokumentowane, naturalne pochodzenie o znacznej wartości materialnej.

  13. to za ile kupisz jest wykładnikiem wielkości uczucia, gustu narzeczonej I Twojego portfela.

    Cos w tym jest. Trzeba byc na prawde bardzo mocno zakochanym zeby milosc przeksztalcila sie w az tak wielka glupote :)

  14. Oszustwo? Mocno przesadzona teza! Nikt chyba nikomu nigdy nie wmawiał, że wyroby jubilerskie z diamentami można traktować jako sposób zabezpieczania kapitału. Pisanie, żeby nie kupować pierścionków z diamentem, bo nie są warte swojej ceny jest zupełnie nieuprawnione! W gospodarkach wolnorynkowych towar jest warty tyle, ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić.
    Jeśli autor tak podszedł do tematu, to będę oczekiwał kolejnych artykułów o fikuśnych krzesłach z ratanu, które są wiele droższe, niż ratan, z którego są zrobione, o butach, które są o wiele droższe, niż materiał, z którego zostały uszyte (a najdroższy to w ogóle jest znaczek), a może nawet o obrazach, które są wprost skandalem, bo kosztują tysiące razy więcej, niż płótno i zużyte na niego farby ;)

  15. „Oczywiście, nic nie zastąpi pierścionka z brylantami, oNe zawsze są najlepszym przyjacelem kobiety”

    Akurat najlepszymi przyjaciółmi kobiety to są zwierzęta: norki w szafie, jaguar w garażu i osioł, który na to zarobi.

  16. Zamiast kupować diamenty wielkośći i jakości ziarnka piasku lepiej zastanowić się nad alternatywą w postaci diamentów tworzonych laboratoryjnie lub moissanitów, które kosztują 1/10.

  17. Doradziłem więc koledze, że różnie mogą się sprawy układać w
    nadchodzących latach i dobrze by było patrzeć nie tylko na kamień, ale i
    próbę złota, najlepiej w okolicy 999 lub wyżej.
    Jeżeli pisze Pan, że doradził koledze szukać złotych wyrobów o próbie 999 lub wyżej to oznacza dwie rzeczy:
    1) Dalej mogą być jeszcze większe bzdury więc nie ma sensu brać artykułu na poważanie.
    2) O cenie brylantów (diament to nieoszlifowany brylant) decyduje przede wszystkim jego czystość (brak skaz ale nie tylko) oraz rodzaj szlifu.
    3) Filmik na YOUTUBE mówi o tym, że diamenty są tanie – z tym można się częściowo zgodzić (małe diamenty ze skazami faktycznie są tanie) ale niech ten sam youtubowy specjalista spróbuje ten tani diament oszlifować i wtedy niech się wypowie ile go to kosztowało.
    4) Złoto o próbie 999 sprzedaje się tylko w sztabkach i tylko pod warunkiem, że ta sztabka nie rozpadnie się podczas transportu i nie zrobi się z niej złoty piasek.
    Trzeba się dokształcić i może to być temat na kolejny artykuł. Tym razem właśnie w przedmiocie tego jak biegły powinien wyliczyć wartość wyrobów jubilerskich podczas sporu w sądzie.

  18. Haha, „afera, daliście się oszukać”. I to niestety jest te wszechobecne cebulactwo, pazerność i bieda umysłowa typowa dla ludzi którzy o niczym nie mają bladego pojęcia. Próba pierścionka 999 a „lepiej wyższa” bo wtedy na zaręczynach można byłoby „zarobić jakieś piniondze”. To może lepiej na zaręczyny kupić kilogramowy blok aluminium? :D

    Żadna kobieta nie będzie chciała używanego pierścionka i tu jest ta wielka „tajemnica” dlaczego tak tracą na wartości. Ja rozumiem, że żeby rozumieć dlaczego pierścionki są robione tak a nie inaczej, z takich a nie innych materiałów – trzeba przed napisaniem artykułu i obsraniem całej branży – poświęcić 5 minut i choć trochę się wysilić. Ale jednak nie ogarniam jak można być tak opóźnionym emocjonalnie żeby nie wiedzieć skąd ten spadek wartości, tzn. dlaczego wręczenie komuś używanego pierścionka zostałoby bardzo źle odebrane.

    To szczucie, głupota i teorie spiskowe na „poziomie” płaskiej ziemi to jedno. Ale jak można tak odlecieć żeby zobaczyć film pod tytułem „jak zarabiać forsę” i to co się tam usłyszało przekładać 1:1 na zaręczyny? :D I jeszcze będąc aż tak skończonym ignorantem – coś komuś „doradzać”?

    I tu dochodzę do konkluzji. To jest chyba problem współczesnego dziennikarstwa. Żeby być ekspertem w jakiejkolwiek dziedzinie trzeba poświęcić 10 lat życia. A branża tak się skanibalizowała i tak tnie koszty że w redakcjach siedzą sami idioci, którzy nie znają się na niczym, piszą o wszystkim a sodówka uderzyła im do głowy tak bardzo, że myślą, że są nieomylni. No to później taki „inteligent” który robotę dostanie tylko na blogu udowadnia innym że ziemia jest płaska, chociaż może je obalić trochę bardziej rozgarnięty gimbus który nie przespał wprowadzenia do fizyki :D

  19. Kupić Garnki Zeptera.
    Błyszczą, są drogie, trwałe, oraz praktyczne.
    Natomiast jak narzeczona się obrazi … uciekaj chłopie i szukaj innej.
    Co do pierścionków. Od trzech pokoleń pierwszy syn co się żeni dostaje obrączkę po babci. Zwykłą złotą obrączkę bez żadnych dodatków. Ot taka tradycja. Taka przechodnia biżuteria.
    Pradziadek zainwestował raz i to na pokolenia.

    Osobiście polecam jako lokatę monety bulionowe. takie jedno-uncjowe. :)

  20. Jeśli chodzi o zagranie na emocjach i reklamę diamentów to raczej nie ugraliby zbytnio gdyby nie magiczna moc diamentów, a przynajmniej to o czym można przeczytać w serwisach i książkach o magicznej mocy kamieni

  21. Jak inni zwrócili już tu uwagę, ten film to promocja ignorancji przez duże „I”. Ktoś kto nie ma pojęcia o złocie nie ma też pojęcia o diamentach więc wiedza która została tu przedstawiona jest tak znikoma że jeśli ktoś ma coś lepszego do roboty to polecam zająć się bardziej produktywnym zajęciem niż marnowaniem czasu na oglądanie kogoś, kto nie wie o czym w ogóle mówi.

    Ludzie wciąż opierają swoją wiedzę o to że De Beers winduje ceny diamentów i takie tam bla bla bla. Ile można słuchać tych bzdur?! De Beers już od bardzo dawna nie ma za wiele do powiedzenia w tej branży. Teraz rządzą rynkiem niezależni handlarze a cenę windują górnicy którzy zarabiają dzięki diamentom na jedzenie i swoje rodziny. Nie wszystkie kopalnie należą do koncernów. Jest wielu lokalnych górników lub właścicieli kopalń u których można tanio kupić dzięki możliwości negocjacji. Druga zaleta jest taka że diamenty u niezależnych handlarzy w Afryce czy Kanadzie można kupować cyklicznie nawet co tydzień a nie jak u De Beers czy innych koncernach zaledwie 4 razy w roku i to na bezsensownych aukcjach. Nie ma to jak deal ze sprzedawcą face to face i negocjacje ceny podczas inspekcji. Można nawet kupić grubo poniżej $1000 za karat, co przy odpowiednich kontaktach z rządami w Afryce oraz szlifierzami można porządnie zarobić mając fizyczny towar a nie zwyczajny papier traktowany przez poważnych inwestorów co najwyżej jako ten toaletowy.
    Jak ktoś uważa że Antwerpia to wszystko co dotyczy diamentów jest w grubym błędzie. Antwerpia już dawno umarła. Jest dobra co najwyżej dla turystów którzy nie mają żadnych kontaktów i chcą sobie kupić pamiątkę z Belgii co najwyżej. Interes diamentowy to ciągłe podróżowanie do Afryki bądź Kanady, potem do kupców w USA, Izraelu, Indiach czy Szwajcarii. Jeśli ktoś lubi podróże, zwiedzanie a przy okazji robić poważne interesy- branża diamentów (głównie tych surowych, bo oszlifowane nie warto kupować ze względu już na kilka marż przez producenta, szlifierza, hurtownika/dealera/jubilera wsadzonych w cenę finalną produktu) jest i będzie zawsze atrakcyjna dla inwestora. Warunkiem jest jednak to żeby najpierw wyrobić sobie porządne kontakty z afrykańskimi politykami na czele. Inaczej nie ma co zaczynać zabawy w inwestowanie diamentów.

  22. Wszyscy się czepiaja błędu z próbą, brzydki babol ale to detal. Klu to fakt, że diamenty to bańka. Jako zawodowy jubiler mogę podpisać się pod tym. Ja nie mam sztucznych cen jak w salonach sieciowych ale nawet u mnie jak ktoś zamówi pierścionek z diamentem a potem zechce go sprzedać, to musi liczyć się że spadkiem wartości na poziomie 30-40%. O ile znajdzie chętnego bo o to też nie łatwo by trafić w gusta i z rozmiarem. Natomiast duże firmy mają marzę typu 300 % w większości ich wzory to odlewy które tylko ktoś ręcznie minimalnie poprawił po odlewie, wrzucił do polerki a potem kamień zakuł. Choć obecnie sztuczne diamenty osadza się od razu w wosku i odlewa pierścionek z kamieniem, minimalizuje nakład ludzkiej pracy by zmniejszyć koszta. Tak że jedyne co może uratować nieco wartość pierścionka tego typu jak i jednych wyrobów z kamieniami to fakt gdy wykona go jakiś naprawdę dobry rzemieślnik artysta i widać na nim kunszt i nakład pracy. To trzyma wartość na rynku wtórnym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *