Poseł PiS niby przeprasza, że zamknięto sklepy meblowe bez zapowiedzi, ale dodaje, że nie mamy prawa się złościć

Gorące tematy Zakupy dołącz do dyskusji (82) 07.11.2020
Poseł PiS niby przeprasza, że zamknięto sklepy meblowe bez zapowiedzi, ale dodaje, że nie mamy prawa się złościć

Paweł Mering

Poseł PiS i sekretarz stanu w MSWiA przeprasza za niespodziewane i nagłe zamknięcie sklepów meblowych. Partia rządząca nie byłaby jednak sobą, gdyby – za pośrednictwem swojego członka – nie podkreśliła, że w sumie to nie mamy prawa się złościć.

Poseł PiS przeprasza za zamknięcie sklepów meblowych

Jak opisuje „Polsat News” – powołując się na rozmowę na antenie „RMF FM” – poseł PiS Paweł Szefernaker odniósł się do zamknięcia sklepów meblowych. Poseł (i sekretarz stanu w MSWiA) – o dziwo – niejako przeprosił. Niejako. Stwierdził:

Jeżeli popełniamy błędy w komunikacji, to przepraszamy…

Przedstawiciele partii rządzącej przyzwyczaili nas jednak do budowania narracji, również poprzez media publiczne, że zawsze jest idealnie. A oni nigdy się nie mylą – nie to co Platforma Obywatelska. Po przeprosinach dodał więc, że:

…w tej chwili żyjemy w takiej rzeczywistości, gdzie trzeba podejmować decyzję z godziny na godzinę

Poseł Szefernaker przeprosił więc (chociaż tylko za błędy w komunikacji). Od razu jednak dodał, że trzeba działać szybko, no bo przecież takie czasy. Taką narrację dopełni zapewne wieczorne wydanie wiadomości, w którym dowiemy się, że rządzący działają w pocie czoła i podejmują same przemyślane i zawsze bezbłędne decyzje.

Żeby było całkowicie jasne, że nie o żadne przeprosiny tutaj chodzi, Szefernaker dodał, rozwiewając wszelkie wątpliwości:

jeżeli ktoś uważa, że komunikacja rządu przy podejmowaniu niektórych decyzji była niewystarczająca, to nie pozostaje nic innego jak przeprosić i powtórzyć, że te działania nie są przeciw komukolwiek

Nie mamy przecież prawa się złościć.

Co zamkną za tydzień? Dowiemy się za tydzień

Propaganda sukcesu i uświęcanie wszelkich – nawet najbardziej nieracjonalnych – działań rządzących robią się już nudne, szczególnie, że sytuacja jest poważna. Karetki z pacjentami krążą po kilkanaście godzin. W niektórych szpitalach już nie tylko brakuje respiratorów, ale nawet i tlenu, kolejne branże zamrażane są wątpliwej jakości prawem z dnia na dzień, a rząd mimo wszystko ciągle zachowuje się jak Ray, ojciec Rickyego z „Trailer Park Boys”, mówiący, że w sumie to „jest w pytę”.

A jeżeli coś jest nie tak, to winni są wszyscy inni. Szczególnie ci, którzy ideologicznie odlegli są od tego, co przedstawiają rządzący. Jak na przykład strajkujące kobiety w związku z wyrokiem TK w sprawie aborcji płodu z przyczyn patoembriologicznych.

Wracając jednak do tekstu. Tego rodzaju przeprosiny, które nawet nie odnoszą się do decyzji rządzących, a jedynie „nieodpowiedniej” formy jej zakomunikowania, to jawna kpina z obywateli. Trudno to inaczej nazwać.

Formą komunikowania zmian powinno być wydane z odpowiednim – chociażby tygodniowym – wyprzedzeniem rozporządzenie. A nie konferencja prasowa czy konto resortu w mediach społecznościowych.