Podatek od mięsa wydaje się właściwie kwestią czasu. Co nie znaczy, że należałoby wprowadzić go szybko

Podatki Środowisko dołącz do dyskusji (21) 30.03.2021
Podatek od mięsa wydaje się właściwie kwestią czasu. Co nie znaczy, że należałoby wprowadzić go szybko

Rafał Chabasiński

W ostatnim czasie możemy zaobserwować tendencję do nakładania specjalnych podatków na coraz to kolejne produkty szkodliwe dla środowiska albo niezdrowe. Nasz rząd wprowadził opłatę cukrową od słodzonych napojów, w Unii Europejskiej funkcjonuje podatek od plastiku. Dlatego właśnie podatek od mięsa wydaje się być tylko kwestią czasu.

Po opłacie cukrowej i podatku od plastiku prędzej czy później przyjdzie czas na podatek od mięsa

Tak naprawdę różnej maści nowe podatki i opłaty nakłada się z wielu różnych powodów. Najważniejszym wydają się oczywiście czystko fiskalne potrzeby państwa. Nie można jednak zapomnieć o funkcji stymulacyjnej podatków. Za ich pomocą władze zniechęcają obywateli do określonych niepożądanych aktywności. Przykładem może być akcyza na alkohol i papierosy, ale także wprowadzona niedawno specjalna opłata cukrowa.

Trzeba przyznać, że opodatkowanie jest całkiem skutecznym narzędziem. Widać to właśnie chociażby po spadającej sprzedaży słodzonych napojów objętych wspomnianą opłatą, de facto podatkiem cukrowym. Nic tak nie zniechęca obywatela do zakupu określonego towaru jak wzrost jego ceny.

Mechanizm ten działa także w większej skali. Opodatkowanie w ten sam sposób może zmniejszyć skalę jakiegoś niepożądanego sposobu działania przez przedsiębiorców. Temu właśnie służy tzw. podatek od plastiku funkcjonujący od 1 stycznia 2021 r. w krajach członkowskich Unii Europejskiej. Przedmiotem opodatkowania w tym przypadku jest każdy kilogram plastiku niepoddanego recyklingowi. W założeniu ma ograniczyć manię opakowywania dosłownie wszystkiego w plastik i równocześnie zaśmiecania środowiska naturalnego.

Dlaczego warto przyjrzeć się funkcji stymulującej podatków we współczesnej praktyce? Dlatego, że z całą pewnością to nie koniec tego typu działań. Od pewnego czasu środowiska proekologiczne nawołują do organów wspólnotowych, by wprowadzić także podatek od mięsa. Powód jest prosty: jego produkcja jest bardzo szkodliwa dla środowiska i nieszczególnie humanitarna. Do tego samo spożywanie mięsa nie zawsze jest zdrowe dla organizmu człowieka.

Nie da się ukryć, że produkcja mięsa ma bardzo negatywny wpływ na środowisko naturalne a ono samo bywa bardzo niezdrowe dla człowieka

Jeszcze nie tak dawno wiele osób śmiało się z argumentu, że hodowla zwierząt na mięso sprzyja nadmiernej produkcji dwutlenku węgla i metanu. Głównie dlatego, że chodziło w dużej mierze o krowie gazy i odchody. Okazuje się jednak, że hodowla odpowiada za ok. 18 proc. produkowanych przez człowieka gazów cieplarnianych. W przypadku metanu jest to aż 40 proc.

Produkcja mięsa wiąże się także z innymi negatywnymi skutkami dla środowiska. Powoduje znaczące zwiększenie zużycia wody pitnej. W krajach rozwijających się sprzyja wycinaniu lasów – na przykład tropikalnych – pod uprawy. Także uprawy roślin na paszę stanowią dodatkowe źródło zanieczyszczeń i emisji.

Oczywiście, mięso mięsu nierówne. Najbardziej szkodliwa dla środowiska jest niewątpliwie hodowla bydła. Do produkcji wołowiny zużywa się kilkakrotnie więcej wody i emituje znacznie więcej CO2, niż w przypadku wieprzowiny, czy relatywnie najbardziej ekologicznego drobiu.

Jakby tego było mało, silnie przetworzone mięso – jak na przykład wędliny czy kiełbasy – od dawna okupuje szczyty list potencjalnie rakotwórczych produktów spożywczych. Nie oznacza to bynajmniej, że mięso samo w sobie jest niezdrowe. Stanowi w końcu nieocenione źródło białka i żelaza – za cenę spożywania nasyconych kwasów tłuszczowych. Warto przy tym pamiętać, że ponownie: najbardziej niezdrowa jest wołowina i wieprzowina.

W ostatnich latach obserwujemy globalny wzrost świadomości co do niepożądanych skutków zmian klimatycznych i dewastacji środowiska naturalnego. Coraz więcej rządów stara się wdrożyć bardziej stanowcze środki zaradcze. Nawet polskie władze zdecydowały się jednak na względnie szybką rezygnację z węgla – coś nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu. W tej sytuacji podatek od mięsa wydaje się racjonalnym krokiem. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy się z nim spieszyć.

Podatek od mięsa mógłby funkcjonować w realiach masowego dostępu obywateli do chociażby roślinnych imitacji

Nie sposób lekceważyć czynnika kulturowego. Powiedzmy sobie szczerze: Polacy lubią jeść mięso. Dla niektórych samo zająknięcie się, że produkcja i spożywanie mięsa może mieć jakiekolwiek negatywne skutki oznacza wręcz zamach na wszystkie możliwe świętości. Owszem, udało się opodatkować słodzone napoje – jednak podatek od mięsa stanowiłby zapewne daninę dużo bardziej niepopularny podatek. Zwłaszcza, że takie posunięcie z pewnością odbiłoby się na budżecie przeciętnego gospodarstwa domowego.

Dlatego właśnie bardziej prawdopodobnym rozwiązaniem byłby podatek od mięsa wprowadzony na szczeblu unijnym. Pamiętajmy, że to Komisja Europejska uderzyła w produkty z dużą ilością tłuszczów trans. Problem w tym, że Unia cały czas dotuje swoje rolnictwo, w tym także hodowlę zwierząt na mięso. Sytuacja, w której z jednej strony Bruksela daje pieniądze hodowcom, z drugiej zaś nakłada podatek na mięso, byłaby wręcz kuriozalna. Tak daleko idące zmiany będą z pewnością wymagać poważnych zmian w funkcjonowaniu wspólnej polityki rolnej.

Warto także wziąć pod uwagę, że alternatywa dla „normalnego” mięsa mimo wszystko dopiero raczkuje. Tak zwane „mięso z probówki” – tworzone bez konieczności zabijania jakiegokolwiek zwierzęcia – wciąż stanowi bardziej eksperyment i atrakcję dla bogatych, niż realny zamiennik dla mięsa. O wiele lepiej przedstawia się sytuacja produktów roślinnych imitujących mięso. Coraz śmielej eksperymentują z nimi chociażby wielkie sieci Fast Food. Wegańskie burgery najprawdopodobniej coraz częściej będą gościć na naszych stołach.

Podatek od mięsa należałoby wprowadzić, najprościej rzecz ujmując, wtedy gdy alternatywy staną się dostatecznie tanie, by były dostępne masowo. Ile to może potrwać? Trudno tak naprawdę powiedzieć. Branża rozwija się dość dynamicznie. Do osiągnięcia satysfakcjonującego poziomu cen i zmiany nawyków żywieniowych konsumentów jeszcze nam jednak sporo brakuje. W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem niż podatek od mięsa byłby system zachęt i zwolnień dla producentów takich produktów.