Znana restauracja doprasza się o dobre opinie na Facebooku. Jak ktoś krytykuje, dostaje z kolei groźby

Gorące tematy Zakupy Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (362) 16.02.2019
Znana restauracja doprasza się o dobre opinie na Facebooku. Jak ktoś krytykuje, dostaje z kolei groźby

Udostępnij

Emilia Wyciślak

Restauracja Polonez Rymań postanowiła wyżebrać nieco dobrych opinii na Google i posłużyła się w tym celu ludzką solidarnością. Sprawę zdemaskowali internauci, którzy szybko się zorientowali, że to jedna, wielka ściema.

Rok jeszcze na dobre się nie zaczął, a mamy kandydata na „mistrza marketingu” w 2019. Polonez Rymań, bo tak nazywa się restauracja, postanowiła poprawić sobie opinię w Google. W tym celu wynajęła kilka osób, żeby pisały na Facebooku posty w rodzaju:

Rodzinny biznes upada. Dajcie dobrą opinię, was nic to nie kosztuje, a nam pomoże.

Prosząca dziewczyna chciała również screena dobrej opinii. To wzbudziło podejrzenia internautów: przecież jeśli ktoś chciałby, żeby tylko wspomożono jego rodzinny biznes, to po co mu zrzuty ekranu? Ale dla zatrudnionych były to dowody na to, że takowe dobre oceny dla restauracji zdobyły. Za każdy z nich dostawały złotówkę, za opinię z pozytywnym komentarzem – 1,50 zł.

Jeden z internautów, Peter Buoh, postanowił pójść pod prąd i opinię wystawił, ale negatywną. Wtedy zaczęło się małe piekiełko. Poirytowany internauta zdemaskował więc sprawę publicznie.

Polonez Rymań

Peter Buoh po wystawieniu negatywnej opinii zaczął dostawać wiadomości od córki właścicieli. Kiedy nie dał się namówić na darmowy obiad, dziewczyna zaczęła go obrażać. Później zaczęła wykonywać do niego telefony, w tym po godzinie 23:00. Odwdzięczyła się mu pięknym za nadobne, krytykując jego własny biznes i wstawiając mu negatywne oceny. Na koniec wreszcie nasłała swojego chłopaka, który zaczął mu wygrażać pobiciem.

polonez rymań

Mężczyzna całą sprawę opisał na swoim Facebooku. Zamieścił tam screeny z rozmów z córką właścicieli, screeny z wynajętą do zbierania lajków i pozytywnych opinii „kuzynką”, a także rozmowę z wyjątkowo krewkim chłopakiem dziewczyny.

Sprawa już teraz budzi pewien niesmak na grupach freelancerów i copywriterów, którzy dopatrują się w czymś takim znamion wyjątkowo nieuczciwego prowadzenia biznesu. Jakby tego było mało, krytykują ludzi, którzy „nie jedli, a wystawiają komentarze”, jednocześnie skupując opinie od tych, którzy też nie jedli, a wystawiają komentarze (aczkolwiek pozytywne, więc się nie liczy). Jakby Willa Karpatia nie była w stanie ich niczego nauczyć.

Polonez Rymań już teraz zbiera na Google fatalne opinie. Jedna z użytkowniczek napisała, że na Instagramie prowadzona była rekrutacja osób, które miały lajki zbierać. Nie wygląda to zbyt profesjonalnie, ale skoro chcieli rozgłosu, to kim jesteśmy, żeby im tego nie udzielić?