Kryzys na rynku pracy? Od początku roku upadło blisko 600 firm – problemy kadrowe dotyczą już połowy przedsiębiorców i blokują nowe inwestycje

Biznes Firma Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (49) 23.08.2018
Kryzys na rynku pracy? Od początku roku upadło blisko 600 firm – problemy kadrowe dotyczą już połowy przedsiębiorców i blokują nowe inwestycje

Udostępnij

Joanna Buchwałd-Musińska

Jak podaje spółka Euler Hermes, w ciągu ostatnich 7 miesięcy upadło aż 580 przedsiębiorstw. To o 14 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Rząd wszem wobec manifestuje gospodarczą dobrą passę, a tymczasem problemy kadrowe dobijają kolejne firmy.

Transport w tarapatach

Odkąd Unia Europejska wprowadziła regulacje dotyczące płac i standardów pracy kierowców, w wielu małych przedsiębiorstwach transportowych zaczęły pojawiać się trudności. W efekcie drobni przedsiębiorcy zaczęli ogłaszać upadłość. Polscy kierowcy coraz częściej zatrudniają się w przedsiębiorstwach zachodnich, ze względu na zarobki i standardy pracy. Te ostatnie są porównywalne lub lepsze niż polskie, natomiast warunki finansowe zwykle lepsze niż oferowane przez polskie firmy transportowe. Dotąd kierowców ograniczały braki językowe, coraz częściej jednak posługują się już oni minimum językowym. To, z kolei, pozwala im na dyktowanie warunków na rynku pracy. Problemy kadrowe to nie tylko problem firm transportowych.

Brak rąk w produkcji

Z brakiem rąk do pracy borykają się również zakłady produkcyjne. Jak komentuje Prezes Work Service, Maciej Witucki:

„Na poziomie branżowym sytuacja potrafi być jeszcze trudniejsza, bo aż trzy czwarte przedstawicieli sektora produkcyjnego doświadczyło deficytów kadrowych. Główne tego przyczyny to brak rąk do pracy, rosnące koszty pracy i niedobór odpowiednich kwalifikacji wśród kandydatów na rynku. Na to dodatkowo nakładają się problemy z efektywnym przeprowadzeniem procesów rekrutacyjnych, na co wpływa m.in. podkupywanie sobie kandydatów.”

Przeprowadzony na zlecenie Work Service raport ujawnia, że tylko w ciągu kilku ostatnich miesięcy aż 48,5 proc. przedsiębiorstw deklarowało problemy z obsadzeniem stanowisk. Najwyższy odsetek niedoborów występował w województwach dolnośląskim, opolskim (58 proc.) oraz w północnej części kraju (58,2 proc.), najmniejszy zaś na wschodzie i południu (ok. 40 proc.). Z raportu wynika, że jeszcze kilka lat temu problemy kadrowe dotykały najwyżej 35 proc. firm. Przyczyna wydaje się oczywista, choć najwyraźniej nie dla ekipy rządzącej.

1/3 przedsiębiorstw nie rozwija się z powodu braków kadrowych

Raport Work Service wskazuje, że problemy kadrowe nie przekładają się bezpośrednio na kondycję biznesową dla ponad 25 proc. firm. Jednocześnie 32 proc. przedsiębiorstw zaznacza, że braki pracownicze uniemożliwiają im podejmowanie nowych kontraktów. Sektor produkcyjny wskazuje również trudności z uwagi na rosnące koszty pracy. Problemy kadrowe są przyczyną blokowania nowych inwestycji dla wielu przedsiębiorstw. Według raportu Work Service wskazuje na to o 3,6 proc. więcej firm niż w roku ubiegłym.

Problemy kadrowe będą się pogłębiać

Wiele wskazuje również na to, że problemy kadrowe będą się pogłębiać z co najmniej kilku przyczyn. Po pierwsze, dynamicznie rozwijający się rynek pracy dyktuje nowe, lepsze warunki dla pracowników, którym praca za niską stawkę godzinową zwyczajnie nie odpowiada. Praca w Biedronce staje się bardziej opłacalna niż niejedna posada na państwowym wikcie, a młodzi pracownicy są coraz bardziej roszczeniowi. Młode pokolenie na rynku pracy zmienia go bezpowrotnie i do tych transformacji polskim przedsiębiorcom trudno się dostosować.

U źródła problemów kadrowych, paradoksalnie, leży również coraz lepsza gospodarka socjalna kraju. Czasy, w których Polak na zasiłku biedował są zamierzchłe. Choć trudno w to uwierzyć, całym rodzinom nierzadko opłaca się pozostawać na bezrobociu i żyć – kolokwialnie mówiąc – na garnuszku państwa, niż podejmować zatrudnienie. Dlaczego? Ano dlatego, że polityka prorodzinna aktualnej ekipy rządzącej jest bardzo silnie skoncentrowana na pomocy socjalnej. 500 plus może się za chwilę zamienić w program rodzina 1000 plus, co jeszcze bardziej wpłynie na zmniejszenie się udziału kobiet na rynku pracy (porównaj: kobiety rynek pracy 500 plus).

Analogicznie, mężczyznom w rodzinie korzystającej z szeroko rozumianej pomocy socjalnej, również „nie opłaca się” podejmować zatrudnienia za najniższe gwarantowane wynagrodzenie. Mogliby bowiem utracić część gwarantowanych świadczeń (np. dodatków mieszkaniowych itp.).

Problemy kadrowe, przekładające się niejako na wstrzymywanie inwestycji oraz wzrost liczby upadających przedsiębiorstw, mają zatem kilka trudnych do wykorzenienia kolebek. Nie da się również ukryć, że są one konsekwencją dużej transformacji rynku pracy w ogóle. Na lepsze? Na gorsze? To zobrazują kolejne lata.