Urzędników próbujących rozpatrzyć przetarg na limuzyny pokonał plik .zip

Gorące tematy Na wesoło Państwo dołącz do dyskusji (409) 16.10.2019
Urzędników próbujących rozpatrzyć przetarg na limuzyny pokonał plik .zip

Paweł Mering

Jakiś czas temu ogłoszono przetarg na limuzyny SOP. Urzędnicy, którzy rozpatrywali nadesłane oferty, w pewnym momencie zostali pokonani przez plik .zip, którego nie mogli otworzyć. Ten fakt wykluczył Volkswagena z rozgrywki — opisuje Moto.pl.

Przetarg na limuzyny SOP

Jakiś czas temu ogłoszono przetarg na wyprodukowanie i dostarczenie limuzyn, które miałyby służyć w Służbie Ochrony Państwa. Takimi pojazdami, jak wiadomo, poruszają się VIP-y, toteż powinny być to pojazdy relatywnie bezpieczne, niezawodne i — nie da się ukryć — dość prestiżowe.

Przetarg podzielony był na trzy części. W pierwszej oczekiwano ofert długich limuzyn (w drugiej sedanów) o długości min. 5,2 m i rozstawie osi ponad 3.1 m. Od strony technicznej, pojazdy miały zawierać takie rozwiązania, jak asystent utrzymywania pasa ruchu, elektryczne sterowanie, podgrzewane siedzenia, system multimedialny z TV (sic!) i układ automatycznego hamowania, coby mieć szansę na uniknięcie zderzenia.

Trzecia część przetargu dotyczyła pięcioosobowych SUV-ów o długości nie mniejszej niż 4,9 metrów. Co do warunków technicznych, pojazdy miałyby posiadać system ostrzegania kierowcy o pojeździe, który znajduje się w martwym polu, a także LED-owe reflektory i również system automatycznego, bezpiecznego hamowania

Czarny charakter — złowrogi plik .zip

Przetarg wygrał diler, który zajmuje się sprzedażą pojazdów marki BMW. Kto wie, czy nie zdeklasowałby go Volkswagen, ale niestety — urzędnicy nie mogli poradzić sobie z ofertą, którą otrzymali w formacie .zip.

W informacji z otwarcia ofert wprost wskazano, że:

Po prawidłowym odszyfrowaniu oferty [nastąpił – przyp. red.] brak możliwości otwarcia i wypakowania archiwum ZIP

Wiedząc jednak, że system Windows (na którym najpewniej pracują ludzie odpowiedzialni za rozpatrywanie ofert) sam w sobie obsługuje archiwa w formacie .zip, trzeba chyba stwierdzić, że nie jest to nieporadność urzędników, a faktyczny problem z archiwum.

Cała sytuacja pokazuje jednak, że sylogizm dominuje w urzędniczej wykładni prawa, która w ogóle nie wychodzi poza normatywne znaczenie przepisu. Skoro składający ofertę nie zmieścił się w terminie z działającą ofertą, to urzędnik nie poprosi go przecież o niezwłoczne przesłanie działającej kopii pliku, tylko z automatu odrzuci ofertę, która mogła być przecież rozsądniejsza, czy korzystniejsza. Sytuacja jest nieco irracjonalna, wszak chodzi tutaj nie tylko o bezpieczeństwo polskich VIP-ów, ale także o finanse publiczne.

No cóż — durne lex, sed lex.

409 odpowiedzi na “Urzędników próbujących rozpatrzyć przetarg na limuzyny pokonał plik .zip”

  1. No cóż… Skoro nie potrafili wysłać jednego pliku, to jak niby mają potrafić dostarczyć limuzyny dla rządu? Pewnie jakby wymagany był plik DOC, a wysłaliby w PDF to też by im odrzucili ofertę, bo do wymogów trzeba się stosować…

    • Pytanie, czy sposób przesłania ofert był określony? Przecież nawet jakby wysłali w .zip i urzędnicy by nie mogli tego otworzyć, to by wystarczył jeden szybki telefon z informacją, że nie mogą wypakować plików i prośbą(choć nie musiałoby jej być) o przesłanie w innym rodzaju archiwum.
      Problem w tym, że pewnie zgłoszenie przyjęli i leżało jakiś czas, a problem z plikiem odkryli dopiero po terminie.
      Jak dla mnie to w jaki sposób opisałeś jakość ich oferty, to tak jakby powiedzieć, że lekarz na pewno źle postawiłby diagnozę, skoro nawet nie zna zasad dobrego wychowania. Podejrzewam, że obie te rzeczy nie mają ze sobą wiele wspólnego.
      Te przetargi publiczne w Polsce to patologia i nie ma co bronić tego systemu.

      • Przecież nie mogli otworzyć go wcześniej – prawo zabrania żeby ktokolwiek miał dostęp do oferty przez końcem ich składania.

      • Kiedyś bym wszystko sam załatwił i dawno by było zrobione, a teraz trzeba przetargi organizować i tylko się męczyć…
        – tak pewnie myśli większość urzędników

        A co do problemu z plikiem, to ktoś pewnie się ucieszył, że nie rozpatrywać kolejnego wniosku, tylko od razu go odrzuci i pójdzie wcześniej do domu:)

        Myślisz, że w korpo tak nie ma? Jak ci dowalą na koniec dnia pełno wniosków, to na siłę szukasz w nich dziury, żeby je tylko odrzucić, żeby nie musieć walić nadgodzin, albo nie dostać rano zjebki od szefa, że robota z wczoraj niewykonana :P

        • Dzisiaj oferta została odczytana i okazało się, że Audi jako jedyne spełniają wymagania.

          Jednocześnie BMW i Mercedes zostały wykluczone jako niespełniające wymagań.

        • Chociażby Microsoft Office na Mac OS nie radzi sobie z dokumentami z Microsoft Office na Windowsa i odwrotnie.

          Inne edytory też sobie nie radzą.

          • Raczej działają, czasem są przekłamania w formatowaniu etc. A nowe Wordy dla MacOS i Windows używające DOCX nie mają najmniejszych problemów. Co nie zmienia faktu, że Word przestaje być standardem, bo większość dokumentów teraz idzie z chmury.

        • Chodzi raczej o otwarcie w 100% zgodne z formatowaniem etc. To że DOC otworzysz nie znaczy że będzie wyglądał tak jak powinien. Na czystym systemie Macowym też masz aplikację systemową Podgląd, która otwiera praktycznie wszystko, ale niekoniecznie wygląda to np. dobrze do druku. Word nie jest standardem już dzisiaj. To nie rok 2000.

        • Praktycznie każda włącznie z Windows, ale wszystkie Unixy i Linuxy, Android, MacOS, a ile masz platform dedykowanych dla obsługi urządzeń (w sumie większość na bazie linux/unix) , fakt że niby na każdej otworzysz, ale pod warunkiem że zainstalujesz oprogramowanie obsługujące format *.DOC

      • Z PDF też może być problem, jeśli używasz niestandardowych, nieosadzonych w pliku fontów. Jeden czytnik podstawi inny font, drugi zgłupieje.

    • nie koniecznie wina wysyłającego. mogło być tak że na serwerze odbiorcy był jakiś antywirus, który popsuł plik zip, tak się czasem zdarza. Jeśli tak było, a jest to prawdopodobne to nadawca nie był winny a raczej odbiorca.

  2. Fakt ze nie napisali o ponowne podeslanie wynika z tego ze przetarg byl ustawiony. Jak trzeba to potrafia sami sie wybrac po papiery czekac do polnocy albo i dluzej. Nie pierwszy i nie ostatni raz. A czy byl problem z zipem czy nie nigdy sie naprawde nie dowiemy.

  3. Windows obsługuje, ale dopiero od XP. Kto wie, czy nie próbowali otwierać na starszej wersji, w wielu urzędach uchowały się prawdziwe zabytki informatyki.

  4. Wymowa artykułu trochę dziwna – dziwić się raczej należy dealerowi który starając się o milionowy kontrakt nie zadbał o to żeby się upewnić że wysłany plik prawidłowo się otwierał. Autor pisze kompletne głupoty, plik musiał być otwierany w terminie „otwarcia ofert”, po tym terminie nie może być przyjęta oferta skorygowana, poprawiona etc., generalnie artykuł do bani…

      • No to wymogi są absurdalne, bo wystarczy że spakowali pkzipem dostarczanym z Total Commanderem i wybrali sposób szyfrowania, którego Windows Commander nie kmini (np. AES256) a urzędnicy mogą twierdzić, że nie potrafią otworzyć archiwum.

        • Wymogi wynikają z prawa między innymi Prawa Zamówień Publicznych, Zapytam czy oferta była zgodna ze sposobem przygotowania oferty ? Poza tym gdyby urzędnik cokolwiek innego zrobił miałby na bank protest i odwołanie do Urzędu Zamówień Publicznych za niezachowanie równych warunków dla wszystkich uczestników

  5. Kogoś dziwią ustawawione przetargi jeszcze?
    Sam fakt, że głownym kryterium jest długość pojazdu już sugeruje wałek – bo kto normalny kupując auto sugeruje się długością, a nie miejscem w środku itd.

    • To nie 1 raz. Chyba w każdym przetargu do SOP czy Policji tak było, że SIWZ zawierał niedozwolone zapisy faworyzujące i wskazujące na konkretne samochody/dostawcę/producenta.

  6. VW zrobił numer z uszkodzonym plikiem znany studentom od dawna. Liczyli pewnie że doślą działającą i zwycięską ofertę po otwarciu ofert konkurencji. A tu taki zong.

  7. Co w tym dziwnego? Mówimy o kraju, w którym władza i jej funkcjonariusze uznają hulajnogi za pieszych (!!!) xDDD I to wbrew aktualnemu prawu.

  8. O kurcze, świetny „artykuł”. Autor nie ogarnia zamówień publicznych i wymądrza się gadając na urzędników. Widać bardzo poważna firma z tego VW skoro nawet nie potrafi złożyć oferty zgodnie z wymaganiami. I jeszcze pretensje do urzędników, że nie poprosili o poprawne wersje ofert. Jakby tak mieli przy każdym przetargu prowadzić za rączkę firmy, które składają oferty to pewnie byłyby potrzebne kolejne zastępy urzędników, którzy tylko tym by się zajmowali.

    Nie po to są wymogi i ustawa o zamówieniach aby potencjalni wykonawcy nie potrafili radzić sobie ze składaniem ofert.

    I jeszcze te rozważania, że przecież mają windowsa więc się zip otworzy. To może mogli wysłać ofertę w języku chińskim, przecież w google można wrzucić tekst do tłumacza. Albo wysłać ofertę na inny adres, przecież urząd jest obok to ktoś przyniesie.

    Są jakieś zasady i wymagania, niektóre dobre a niektóre absurdalne ale skoro chcesz składać ofertę to się dostosuj. BMW jakoś dało radę.

    • Wreszcie jakiś głos rozsądku, a nie tylko wrzucanie na urzędników. Po to są wymogi formalne żeby je spełniać. Jeśli procedura jest zła to nie wina urzędnika tylko przepisów. Urzędnik ma stosować przepisy i jeśli to robi to nie można mówić że robi źle.
      Zapewne autor chciałby żeby urzędnik w takiej sytuacji stwierdził że olewa przepisy. Ja bym nie chciał żyć w takim świecie gdzie procedury nie wynikają z przepisów tylko z widzimisię urzędnika (a sam jestem urzędnikiem).
      Zaraz pewnie zostanę zarzucony przykładami w których urzędnik złamał przepisy, ale to że ludzie czasem łamią prawo nie znaczy że mamy uznać to za coś normalnego i oczekiwać że będą je łamać tam gdzie nam wygodnie.

      • Sorka, ale to nie jest głos rozsądku w żadnym wypadku. Państwo, procesy i regulacje powinny być proste i przejrzyste, a urzędnicy nie powinni zapominać, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Wam również to polecam.

        Wyrzucenie oferenta z przetargu tylko ze względu na to, że przesłał ofertę ZIPem, to skrajna bezmózgowość i bezduszność w imię litery prawa.

        • Problemem nie jest przekazanie zip’a tylko przekazanie nieczytelnej oferty (pliku którego nie da się otworzyć) i oczekiwanie że urzędnik wbrew przepisom będzie wzywał o uzupełnienie/poprawienie oferty.

          • Skąd ten wniosek, że problemem jest brak umiejętności otworzenia pliku przez urzędników? W treści artykułu nie jest to napisane.

          • Z innych artykułów na ten temat.

            Wystarczy że spakowali pkzipem dostarczanym z Total Commanderem i wybrali sposób szyfrowania, którego Windows Commander nie kmini (np. AES256) a urzędnicy zapewne nie będą potrafili go otworzyć.

          • Uzyskałeś dostęp do niego ( Informacja publiczna) i spróbowałeś otworzyć i uzyskałeś zawartość oferty? Jeżeli nie nie możesz wypowiadać się czy był poprawny, czy z błędem uniemożliwiającym zapoznanie się z ofertą.

        • Dla Ciebie to skrajna bezmózgowość a dla mnie bezmózgowością jest nie trzymanie się zasad. Inni oferenci uszanowali to i złożyli oferty zgodnie z wymaganiami.

          Głupowaty przykład: Gdy kupuję zestaw PC w sklepie to proszę o jego złożenie w całość. Jednak sklep części nie złożył, wysłał mi w opakowaniu, bo przecież kostkę RAMu czy dysk HDD każdy umie złożyć. Wg mnie to nie fajne, a wg Ciebie to moja bezmózgowość bo nie umiem włożyć RAMu do komputera. Umawiamy się na coś, a oni jednak robią coś innego.

          Jakby urzędnik miał przyjąć ten ZIP to dlaczego nie ofertę w formacie .pages? A może wtedy też niech sobie przekonwertuje? Skoro przyjął ZIP to może na dyskietce 3,5 cala, a może 8?

          Przyjmijmy, że urzędnik zatwierdza ofertę w ZIP. A jeśli BMW się odwoła, że VW złożył ofertę niezgodnie, bo w ZIP to kto odpowie za tę nieprawidłowość? Urzędnik, bo przyjął ofertę niezgodną z wymaganiami.

          Przykładów i tłumaczeń można mnożyć. Warto trzymać się procedur, bo są jasne dla każdego, a w razie czego można zadzwonić i się dopytać.

          I zaznaczam – nie bronię procedur, bronię urzędnika, który po prost wykonuje swoją pracę zgodnie z procedurami – a tego oczekuje od niego prawo i przełożony.

          • Sorry, ale czepianie się w odwołaniu o przyjęcie minimalnie niezgodnej wersji dokumentu wywołuje u mnie pusty śmiech i pytanie o to, w jakim kraju my żyjemy… doprowadzamy się do sytuacji, w której to nie biurokracja ma być dla ludzi, ale to ludzie mają być dla biurokracji. To już zaś jest wyższy poziom absurdu i przykro mi, że ludzie mnie minusujący i spierający się ze mną, nie widzą tego.

            Chciałbym, żeby Nasze państwo było przyjazne dla zwykłego śmiertelnika, a mimo tego, jak wiele programów „przyjazne Państwo” mieliśmy przez ostatnie 30 lat, z roku na rok jest trudniej i gorzej, stąd też moja krytyka całej tej sytuacji. Chcę, żebyście wiedzieli, że to procedury mnie w tym kraju doprowadzają do białej gorączki. Ludzie tylko czasem, bo zdarzają się tacy urzędnicy, którzy widzą gdy coś jest absurdalne i są gotowi ogarnąć sprawę tak, aby było przyjaźniej dla zwykłego człowieka, za co im należą się wielkie podziękowania.

            Zwróć też proszę uwagę na to, że krytykuję przede wszystkim procedury, a niekoniecznie konkretnego urzędnika.

          • Nadal nie łapiesz, że oferta miała zostać wysłana w zip i została tak wysłana.

            A że urzędnicy nie określili sposobu szyfrowania i nie potrafią teraz otworzyć pliku to już jest nieudolność urzędników.

            Zresztą VW się odwołał i jego oferta została przyjęta, co ciekawe jako jedyna spełniła wymagania.

        • Gdy pracowałem dawno temu w przetargach, to zamawiający potrafił uwalić ofertę za źle ponumerowane strony. A nie wolno było zrobić paginacji sporządzając ofertę, tylko ręcznie.

  9. Tytuł wskazuje jakoby to urzędnicy nie umieli czegoś zrobić i dopiero w treści jest mowa o tym że plik może być jednak błędny. Co do wzywania o uzupełnienie to autor niestety nie popisał się wyobraźnią i znajomością procedur z zakresu zamówień publicznych.
    Gdyby urzędnik miał w takiej sytuacji wzywać to mogłoby (i na pewno byłoby) to być wykorzystywane do wydłużenia sobie czasu na przygotowanie oferty. Samo w sobie byłoby to zachęcaniem do nieuczciwych praktyk. Do tego otwierałoby to możliwości ustawiania przetargów: wpływają dwie oferty, ten który dał łapówkę dostaje info o cenie podanej przez konkurenta i w odpowiedzi na wezwanie przesyła lepszą ofertę. Dosyć oczywiste, prawda? Ale do tego trzeba mieć w głowie coś więcej niż przekonanie że urzędnicy są niekompetentni, a wszelkie procedury są bez sensu.

    • Nieprawda. Zawsze mogliby się zwrócić z prośbą o pomoc w otworzeniu TEGO KONKRETNEGO pliku. To nie daje możliwości przedłużenia sobie czasu na przesłanie oferty, bo została już przesłana, problemem jest tylko jej odczytanie.

        • A skąd wiesz, że oferta jest nieczytelna skoro urzędnicy nie potrafili jej otworzyć?

          Wystarczy że spakowali pkzipem dostarczanym z Total Commanderem i wybrali sposób szyfrowania, którego Windows Commander nie kmini (np. AES256) a urzędnicy będą mieć problem z otwarciem.

          • Chociażby z tego że potrafili otworzyć pozostałe oferty, oczywiście nie wiem na pewno na 100%, nie uzyskałem dostępu do tego pliku i nie próbowałem uzyskać zawartości ( pracuję jako informatyk w urzędzie, uczestniczę też czasem w przetargach i komisjach, gdy dotyczy to IT)

        • Totalnie nie zrozumiałeś, nie chodzi o to, by przesłać ponownie, a poprawnie otworzyć ten sam plik. Nie chcę być złośliwy, ale mam wrażenie, że wykazałeś się bystrością i zrozumieniem porównywalnymi z naszymi rodzimymi urzędami…

          • Po prostu zakładam że jednak obiektywnie była nieczytelna. Poza tym po to jest moment otwarcia ofert żeby wtedy komisja mogła się z ofertą zapoznać, a nie kombinować i prosić o pomoc w otwarciu. Tak jak ktoś napisał: mogliby przesłać po chińsku i przecież komisja mogłaby poprosić ich o pomoc w przetłumaczeniu.

            Poza tym pomoc w otwarciu może być czynnością wątpliwą proceduralnie.

  10. A może użyto 7zip i zamiast archiwum w formacie zip wybrali opcję 7z i tak wysłali? ;) chodzi o format oczywiście, a nie o rozszerzenie ;)

    • Sposób przygotowania oferty zawsze zawiera informacje o tym jak to zrobić, w tym formaty dokumentów przy „przetargu elektronicznym”, czy dostarczaniu oferty kanałem elektronicznym. Jak nie przeczytał i zrobił inaczej jego strata, może też i starta nasz wszystkich podatników, ale nie wiemy co było w ofercie

      • Widać wymagane formaty plików nie są kompatybilne.

        Wystarczy że spakowali pkzipem dostarczanym z Total Commanderem i wybrali sposób szyfrowania, którego Windows Commander nie kmini (np. AES256).

        • Jeżeli miałoby być jak piszesz to w sposobie przygotowania byłoby plik należy przysłać w formacie *.zip, z szyfrowaniem AES256, jeżeli było inaczej , lub tylko *.zip tzn że miło być z domyślnym kodowaniem, a nie wg. własnego wyboru oferenta.

    • Wystarczy że spakowali pkzipem dostarczanym np. z Total Commanderem i wybrali sposób szyfrowania, którego Windows Commander nie kmini (np. AES256).

    • Inne zipy otworzyli tylko ten plik okazał się uszkodzony. Urzędnik dostaje „file corrupted” przy próbie wypakowania i po kontrakcie :)

      • Wręcz odwrotnie, bo dziś pliki zostały odczytane i okazało się, że Audi jako jedyne spełniają wymagania.

        Jednocześnie BMW i Mercedes zostały wykluczone za niespełnianie SWIZ.

        • Chyba Ci się przetargi pomyliły ;) Ten na limuzyny był otwarty przedwczoraj. Ten na SUV-y dzisiaj. I to w tym dzisiejszym tylko Audi się ostało, a pozostałe pliki [w tym także ten od VW] były poprawne.
          Nasze służby rozbijają ostatnio samochody z taką częstotliwością że pewnie będzie trzeba co roku wymieniać wszystkie auta…

  11. Po pierwsze czy autor materiału sprawdził jak brzmi ustawa o zamówieniach publicznych? Czy jest tam zapis jak ma wyglądać dokumentacja i jak ma być złożona? Skoro BMW, które wygrało, potrafiło wysłać materiały oferty tak by urzędnicy go odczytali, to w VW tez to powinni umieć. A skoro ie potrafili, to cóż… Za błędy się płaci. A może to była ustawka. obie firmy się umówiły, tak by przetarg się odbył, ale wygrało BMW? CBA może by to zbadało.

    • Dzisiaj BMW zostało wykluczone za niespełnianie wymagań.

      Wygrało Audi, którego oferta została odczytana i jako jedyna spełniła wymagania.

  12. ogólnie samo wysyłanie spakowanych plików pocztą jest niepoprawne, ja zipów z poczty nie odbieram, a zwłaszcza zahasłowane bo nie wiadomo czy tam sie nie czyha jakiś wirus czy trojan, który uaktywni się w momencie rozpakowywania. A w zahasłowanego zipa antywir nie przeskanuje.

  13. lex, sed lex – niebezpieczne to słowa gdzie społeczeństwo się na nie godzi, przy takim założeniu można przepchać nawet mordercze ustawy i prawo

  14. Lubie Wasz portal – ale teraz przesadziliscie. Plik zip byl uszkodzony. Okazalo sie to w trakcie otwarcia ofert elektronicznych. Telefon do jednego z oferentow, ktory juz poznal oferte konkurencji, z prosba o ponowne przeslanie oferty – to zlamanie prawa. Nie ma przeciez 100% szansy, ze bedzie to ta sama oferta, a nie oferta modyfikowana cenowo pod oferty konkurencji. Jakby SOP tak zrobil – to dopiero bylaby afera w necie. U Was na portalu, pewnie tez.

  15. PS:vw nie chcial poddawać swoich limuzyn testom łosia, statystyk psuć – dużo byłoby rozbitych. Poza tym – Seicento miałoby pokazać swą wyższość?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *