Reklamy coraz bardziej nam się podobają? Jest mniej skarg. No, chyba że na suplementy i energetyki

Zakupy dołącz do dyskusji (5) 15.05.2018
Reklamy coraz bardziej nam się podobają? Jest mniej skarg. No, chyba że na suplementy i energetyki

Udostępnij

Mateusz Madejski

Denerwuje cię reklama? Masz prawo działać – wystarczy wysłać swoje zażalenie do Rady Reklamy, a może to zrobić każdy konsument. Jednak wygląda na to, że reklamy coraz mniej Polaków irytują. W zeszłym roku takich skarg było o ponad połowę mniej niż rok wcześniej. Skargi na reklamy nam się znudziły?

Czytelnicy Bezprawnika na pewno znajdą Radę Reklamy. Niektóre skargi trudno brać do końca na poważnie – na przykład tę, gdy zirytowany konsument postanowił zniszczyć pizzerię DaGrasso. Argumentem było tu nawet… niewłaściwe trzymanie kota. Są jednak poważniejsze sprawy. Na przykład Rada wskazała raz Lidowi, że jednak nieetyczne jest namawianie dzieci do przebijania opon.

Wydawać by się mogło, że skoro absurdalnych reklam jest coraz więcej, to i Rada Reklamy ma coraz więcej pracy. Cóż, jest dokładnie odwrotnie. W 2017 Rada rozpatrzyła 323 skargi na 246 reklam, podczas gdy rok wcześniej zgłoszono 707 skarg na 169 przekazów reklamowych – informuje serwis Wirtualne Media. Co ciekawe, skarżą się głównie konsumenci, skargi przedsiębiorców na nieuczciwe reklamy są niezwykle rzadkie.

Skargi na reklamy. Co najbardziej wkurza konsumentów?

Konsumenci najczęściej zarzucają reklamom brak odpowiedzialności społecznej i wprowadzanie w błąd w przekazie reklamowym. Naruszanie dobrych obyczajów w 2017 r. zarzucano już natomiast tylko 9 proc. reklam.

Ale jakie reklamy budzą największe kontrowersje? Ponad 40 skarg dotyczyło suplementów diety, często skarżone były też reklamy usług rozrywkowych. Ale co może już bardziej zaskakiwać, aż 36 skarg dotyczyło reklam społecznych.

Jak się okazuje, prawdziwym enfant terrible w branży są reklamy napojów energetycznych. Aż 14 skarg dotyczyło tylko jednej reklamy napoju, które miały dyskryminować kobiety. Tylu skarg nie było nawet na reklamę Tigera, w której zadrwiono z uczestników Powstania Warszawskiego.

Skargi na reklamy. A co na to Rada?

Skarg na reklamy zatem jest mniej, choć trudno uznać, że te stały się mniej kontrowersyjne. Co się więc stało? Może żale konsumentów są tak rzadko brane pod uwagę, że konsumenci już nie widzą sensu przygotowywania skarg? Raczej nie – aż w jednej trzeciej uznano zasadność skarg, a to całkiem sporo. Dużo było jednak zażaleń, które nie spełniały norm formalnych. Bo choć Komisja Etyki Reklamy podkreśla, że rozpatruje tylko reklamy komercyjne, to i tak jest mnóstwo skarg na te polityczne i społeczne. Ogółem wymogów nie spełniało niemal 100 skarg.

Czemu zatem skargi na reklamy są coraz rzadsze? Odpowiedzi mogą być dwie – albo już nie chce nam się na nie skarżyć, albo po prostu przyzwyczailiśmy się, że są irytujące. Obie odpowiedzi są dosyć pesymistyczne. Oznaczają też, że konsumenci w Polsce ciągle nie czują, jaką mają siłę. W Wielkiej Brytanii na przykład pod presją konsumentów firma Lego wycofała się z reklamowania w tabloidzie „Daily Mail”. Powód? Gazeta miała używać „języka nienawiści” i obrażać wiele grup społecznych.

U nas nawet po wspomnianym kryzysie wizerunkowym po reklamach z Powstaniem Warszawskim, sprzedaż Tigera wzrosła. Pewnie więc w agencjach reklamowych sobie myślą – warto szokować. Czasem ktoś złoży jakąś skargę (choć coraz rzadziej), ale generalnie opłaca się szokować i łamać zasady. Niestety – wygląda na to, że takie agencje mają rację.