Ilu z Was tak naprawdę wie, jak wygląda skimmer w bankomacie? No właśnie. To może lepiej skorzystać z BLIK-a?

Akcja komercyjna Technologie Zakupy dołącz do dyskusji (42) 08.05.2018
Ilu z Was tak naprawdę wie, jak wygląda skimmer w bankomacie? No właśnie. To może lepiej skorzystać z BLIK-a?

Udostępnij

Tomasz Laba

Skimming – słowo przywołujące dreszcze na skórze niejednego użytkownika bankomatów. Nie do końca zrozumiałe, lecz dla większości budzące jednoznaczne, negatywne skojarzenia. Częste medialne doniesienia o instalowaniu urządzeń kopiujących w bankomatach sprawiły, że odruchowo szukamy ich śladów za każdym razem, gdy podchodzimy do niego z kartą. Tymczasem nikt z nas tak naprawdę nie wie, jak ono wygląda. Jak zatem mamy się ochronić przed skimmerem?

W czasach gdy większość z nas była dziećmi, myśleliśmy, że idealnym sposobem na pomnożenie swoich oszczędności było skserowanie banknotu. Niektórzy, co bardziej odważni, próbowali przechytrzyć panią w kiosku za pomocą banknotów z Monopoly. Nauka podstaw ekonomii przyszła szybko, najczęściej, gdy wkurzona kioskarka udała się z wizytą do rodziców. Teraz jesteśmy dorośli, a rzeczywistość bardzo się zmieniła. Galopujący rozwój technologiczny sprawił, że faktycznie można kserować pieniądze. Oczywiście nie chodzi o takie fizyczne udanie się do punktu ksero i skopiowanie kilku banknotów. Dziś pieniądze kopiuje się w taki sposób, że nawet nie wiadomo do końca, kiedy to się odbywa.

Słowa kopiowanie używam rzecz jasna nieco z przekąsem, ponieważ to jest działanie nielegalne i jest jedną z form kradzieży. Mówię o skimmingu, a więc nielegalnym skopiowaniu zawartości paska magnetycznego karty płatniczej, aby następnie za pomocą tej kopii dokonywać płatności. Środki oczywiście będą pochodziły z konta nieświadomej, do czasu, ofiary. Skimming karty może mieć miejsce zasadniczo w dwóch przypadkach. Po pierwsze, kiedy przestępca chwilowo wszedł w posiadanie karty (najczęściej ma to miejsce w restauracjach) i korzystając z nieuwagi klienta, skopiował kartę. Drugi z przypadków polega na zamontowaniu skimmera, a więc urządzenia kopiującego w bankomacie. W ten sposób przestępcy jak na tacy dostają i zawartość paska magnetycznego oraz PIN karty. W obu przypadkach mamy do czynienia z przestępstwem, które znajdziemy w art. 310 kodeksu karnego:

Kto podrabia albo przerabia polski albo obcy pieniądz, polski albo obcy znak pieniężny, który został ustalony jako prawny środek płatniczy, jednak nie został jeszcze wprowadzony do obiegu, inny środek płatniczy albo dokument uprawniający do otrzymania sumy pieniężnej albo zawierający obowiązek wypłaty kapitału, odsetek, udziału w zyskach albo stwierdzenie uczestnictwa w spółce lub z pieniędzy, innego środka płatniczego albo z takiego dokumentu usuwa oznakę umorzenia, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności.

Owszem, płatność cudzą kartą to przestępstwo. To jednak nie jest wystarczająca ochrona.

Jak się obronić przed skimmerem?

Podstawowym sposobem ochrony jest oczywiście nigdy nie tracić swojej karty z oczu. O ile ta rada przyda się w restauracji, jednak wciąż kartę do bankomatu trzeba włożyć, żeby z niego skorzystać. Bankomat przed użyciem można obejrzeć z każdej możliwej strony. Można zbadać wszystkie podejrzane wypukłości na klawiaturze, nienormalne wystające elementy czy dziwne części. Jest to jednak o tyle skomplikowane, że typów urządzeń są setki, a każde z nich różni się konstrukcją i wyglądem elementów. No i powiedzmy sobie szczerze – czy ktoś tak naprawdę wie, czego szukać i kiedy można stwierdzić, że w bankomacie może być zamontowany skimmer? No właśnie – popukamy, obejrzymy, a i tak skorzystamy.

Można też skorzystać z dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą rozwój nowoczesnych technologii i wypłacać pieniądze z bankomatu za pomocą smartfona. Nie potrzeba do tego najnowszego modelu Samsunga czy iPhone X, korzystania z technologii zbliżeniowych czy innych gadżetów, które z pewnością kojarzy każdy geek, ale nie przeciętny Kowalski. Ten chce po prostu skorzystać z danej usługi, nie ucząc się przy tym obsługi nowego urządzenia czy zakładania dziesiątek kont w różnych aplikacjach. Wystarczy skorzystać z BLIK-a.

Ten system mobilnych płatności został opracowany w Polsce i zdobywa coraz większą popularność. O co chodzi? To tak naprawdę system płatności, który wykorzystuje jednorazowe kody. Gdy wybierzemy taki właśnie sposób zapłaty za daną usługę, na ekranie naszego telefonu wyświetli się jednorazowy kod, który jest ważny tylko przez 2 minuty. Składa się z 6 cyfr, dzięki temu jest niemożliwy do złamania. Wystarczy, że ten jednorazowy kod wpiszemy na terminalu, a cała reszta odbędzie się jak za pomocą tradycyjnego wpisywania numeru PIN. Niemal wszystkie największe banki (PKO BP, Alior, Millennium, BZ WBK, ING, mBank, Orange Finanse, Getin, T-Mobile, BGŻ BNP Parbias, Raiffeisen Polbank, Credit Agricole) w naszym kraju umożliwiają skorzystanie z BLIK-a. Co dzięki temu zyskujemy?

Przede wszystkim nie musimy mieć swojej karty bankomatowej zawsze przy sobie, ponieważ najzwyczajniej w świecie jej nie używamy. Wystarczy smartfon, bez którego i tak nie ruszamy z domu. Oczywiście należy też mieć na telefonie zainstalowaną aplikację swojego banku. To jedyne wymagania techniczne, jakie należy spełnić, chcąc skorzystać z BLIK-a. Można zaryzykować stwierdzenie, że korzystanie z tej usługi jest wręcz banalne. A to wszystko wymyślone przez Polaków. Patrioci gospodarczy powinni być w siódmym niebie.