Skuteczność odstrzału dzików w walce z ASF jest znikoma – na 30 tys. odstrzelonych zwierząt chorych było raptem 122

Gorące tematy Państwo Środowisko dołącz do dyskusji (382) 09.04.2020
Skuteczność odstrzału dzików w walce z ASF jest znikoma – na 30 tys. odstrzelonych zwierząt chorych było raptem 122

Rafał Chabasiński

Jednym z ważniejszych narzędzi do walki z afrykańskim pomorem świń jest masowy odstrzał dzików, które rzekomo roznoszą zarazę po chlewach. Podobne metody stosowane są w innych krajach Unii Europejskiej, w których występuje ASF. Okazuje się jednak, że skuteczność odstrzału dzików jest znikoma. Na 30 tysięcy zabitych zwierząt chorych było niewiele ponad setkę.

Spośród odstrzelonych dzików zaledwie 0,4% było chorych na ASF

Masowy odstrzał dzików w Polsce od samego początku budził kontrowersję. Założenia ministerstw rolnictwa oraz środowiska sprowadzają się do praktycznej eksterminacji populacji tych zwierząt. Co gorsza, rządzący nie są w stanie oszacowań ile ich w ogóle żyje w polskich lasach. Skuteczność odstrzału dzików jako narzędzia walki z ASF kwestionowano od samego początku.

Teraz, jak podaje Rzeczpospolita, pojawiły się konkretne dane. Grupa posłów opozycji skierowała do ministra rolnictwa interpelację, w których zwracają się z prośbą o wyniki polowań przeprowadzanych od stycznia do połowy marca. Odpowiedź może zaskakiwać osoby wierzące w sens masowego odstrzału:

W wyniku realizacji odstrzału sanitarnego w okresie od 31 stycznia do 15 marca br. pozyskano łącznie 29 676 dzików. Jednocześnie w okresie od 31 stycznia do 10 marca br. wynik dodatni w kierunku ASF otrzymano w 122 próbkach pobranych od odstrzelonych dzików

W imię walki z ASF państwo zaprzęgło co tylko mogło by wesprzeć odstrzał sanitarny – wliczając w to kary więzienia za utrudnianie polowania

Można łatwo zauważyć, że chorych zwierząt wśród tysięcy odstrzelonych było bardzo niewiele. W tym samym czasie zakażenie wirusem powodującym ASF potwierdzono w przypadku 1351 znalezionych w tym czasie padłych dzików. Skuteczność odstrzału dzików można śmiało włożyć między bajki.

Nie sposób przy tym nie zauważyć, jak priorytetowo rządzący traktują polowania na dziki. Myśliwych, dość niechętnych pomysłowi eksterminacji tych zwierząt, zachęcano gratyfikacjami pieniężnymi w postaci ryczałtu za każdego ustrzelonego dzika.

W trakcie epidemii koronawirusa działania związane z odstrzałem sanitarnym uznawane są za jedną z czynności niezbędnych, nieobjętych restrykcjami. Obowiązująca od lutego ustawa „lex Ardanowski” przewiduje kary nawet do pozbawienia wolności za przeszkadzanie w polowaniu. Żeby likwidacja dzika z polskich lasów przebiegała skutecznie, pozwolono w zeszłym roku myśliwym korzystać z rozwiązań wcześniej uważanych za „niesportowe”. Takich jak noktowizory czy termowizory.

Niska skuteczność odstrzału dzików w walce z ASF była tak naprawdę do przewidzenia od samego początku

Warto sobie zadać pytanie: na co to wszystko? Eksperci od samego początku przekonywali, że skuteczność odstrzału dzików w walce z ASF najpewniej będzie mizerna. Tu właściwie nie ma żadnych niespodzianek. Tymczasem ASF jak rozprzestrzeniało się po Polsce i pustoszyło hodowle trzody chlewnej, tak robi to nadal. Ogniska tej choroby pojawił się chociażby w Wielkopolsce.

O wiele lepszym rozwiązaniem wydaje się przeszukiwanie lasów w poszukiwaniu padliny i jej usuwanie. Nie sposób także nie wspomnieć o wymogach bioasekuracji, które z kolei są dość uciążliwe dla rolników. Ich nieprzestrzeganie wskazuje się jako jedną z głównych przyczyn rozprzestrzeniania się choroby.

Nie jest jednak tak, że te zwierzęta zakradają się do chlewów. ASF może się rozprzestrzeniać na przykład poprzez karmienie świń pozostałościami roślin uprawnych, z którymi wcześniej styczność miały styczność. Kolejną możliwością jest przyniesienie choroby przez samego rolnika, który na przykład wykonuje czynności gospodarski na terenie, na którym przebywają dziki.

Żeby wyeliminować, lub przynajmniej znacząco ograniczyć, występowanie ASF, jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest egzekwowanie zasad bioasekuracji. Podobieństwo do restrykcji obowiązujących ludzi w związku z koronawirusem nasuwa się samo. Skoro zaś skuteczność odstrzału dzików jest żałośnie niska, to należałoby z niego zrezygnować.

382 odpowiedzi na “Skuteczność odstrzału dzików w walce z ASF jest znikoma – na 30 tys. odstrzelonych zwierząt chorych było raptem 122”

      • Dzików jest za dużo zresztą jak i reszty zwierzyny leśnej. Trzy lata temu stado saren u mnie w okolicy liczyło 3 – 4 sztuki a teraz 12 żywią się na mój koszt niszcząc uprawy i rwą ciągle pastuch, doprowadzają do zdarzeń drogowych. Za które nikt nie zwruci chociaż są państwowe. Gdy wpadnie pies pod samochód zwraca za szkody jego właściciel. Zresztą łosi też u nas ni brakuje.

      • Bzdura.
        Dziki nie migrują jak np. łosie czy jelenie.
        Ich potencjał migracyjny jest znikomy.
        Natomiast potencjał rozrodczy jest ogromny.

        • Nie migrują tylko uciekają.
          Polowania z nagonką sprawiają, że dziki się przemieszczają. Dlatego polowanie na dziki sprzyja rozwojowi ASF a nie je zwalcza.

    • Zarażają to glownie myśliwi ktorzy sa jednoczesnie hodowcami i z lasu tego wirusa przenoszą do swoich chlewni. Ciekawe jak dzik miałby świnie w chlewni zarazac

  1. Skuteczność odstrzału jest dobra 30tys odstrzelono. Odstrzelone już się nie zarażą nie będą roznosiły choroby na pola skąd wirus może trafić do chlewni z ziarnem i słomą. A przy okazji odstrzału populacja dzika może wreszcie będzie na normalnym poziomie bo jest ich za dużo. Brak zimy powoduje że więcej młodych przeżywa a rodzą się 2 mioty w roku, kiedyś był 1, przez to dzikow przybywało a odstrzał był na niezmiennym poziomie. Na kilku ha kukurydzy potrafi mieszkać kilkadziesiąt sztuk.

    • Wystarczy żeby w zimie myśliwi nie dokarmiali dzików.
      Dokarmiane zwierzęta są dużo bardziej płodne niż głodne.
      Odstrzał powoduje migrację stad dzików i rozprzestrzenienie ASF.
      Jedyną metodą walki z ASF jest dużo większy poziom zabezpieczeń sanitarnych w chlewniach.

      • Żadna bioasekuracja nie daje 100% skuteczności. 1000 razy się uda ale wystarczy że raz nie i po chodowli. A każda sztuka w wadze 120kg to 400 – 450 zł zainwestowanych pieniedzy jak chodowca ma tylko 100 takich sztuk to robi się ładna sumka w razie dostania się wirusa nikt tych pieniędzy nie odzyska. Jak dla mnie chodowla na terenie gdIe jest asf mija się z celem do tego problemy ze sprzedażą zwierząt zaniżanie ceny tylko dlatego że chodowla jest w strefie…. A strefę zrobią jak znajdą chorego dzika.

      • Tylko, ze myśliwi nie dokarmiają dzików zimą, ponieważ zim już nie ma.
        A poza tym, czego pewnie nie wiesz, dokarmienie dzików jest prawem zabronione.

  2. Szanowny autorze, powinien pan najpierw uzyskać podstawową wiedzę o asf. Wirus zabija 80% zarażonych zwierząt w ciągu 10 dni, resztę w zależności na obecność przeciwciał do 3 tygodni. Jak zatem wyobraża pan sobie odstrzał zarażonych dzików w większej ilości? Nadmienię, że chory osobnik gorączkuje, nie żeruje, zaszywa się w niedostępnych miejscach, szuka wody. Należy zrozumiec, że działania sanitarne w formie odstrzału mają na celu rozrzedzić populację wśród zdrowych dzików aby ograniczyć powstanie dużego rezerwuaru wirusa, który na padlinie żyje wiele miesiecy. Duże zagęszczenie populacji to katastrofa w miejscu wystąpienia choroby. Jasnym jest, że im mniej dzików tym mniej wirusa i ograniczona możliwość rozprzestrzeniania. Proszę nie słuchać bzdur pseudonaukowych i ludzi którzy cierpią na syndrom jelonka Bambi. Temat jest niezaprzeczalnie poważny i tylko takie działania jak wzmożony odstrzał, połączony z utylizacją padłych sztuk i zachowaniem bioasekuracji ma sens.

  3. W Polsce właśnie największy problem to przypadkowi eksperci. Pan Olek już wie że masowa eksterminacja jest prawidłowa i skutecznia, skąd nie wiadomo..

    Pan Endriu uważa że dzików jest za dużo, to ciekawa teoria, dobrze że nie jest decydentem odnośnie populacji w Chinach…

    Ktoś świadomy próbuje podejść do tematu od strony lekarskiej…

    A co mówią eksperci i statystyki, według których pomimo prowadzenia intensywnego odstrzału sanitarnego w latach 2015-2017, kiedy wybito w Polsce niemal 1 milion dzików, sukcesywnie wzrastała liczba przypadków zarażenia wirusem ASF w populacji tych zwierząt. W 2015 r. odnotowano jedynie 44 przypadki, w 2017 było ich już 678. Wirus nie tylko nie został zatrzymany przez masowy odstrzał dzików, ale miał doskonałe warunki do rozprzestrzeniania się. W 2018 r. stwierdzono już 3300 przypadków ASF u dzików.

    Ale jak widać ta informacja nie działa.

    • Dzikow jest za dużo i innej zwierzyny też jest sporo tylko w bloku w mieście tego nie widać. Zapraszam pokaże ci jakie stada saren w mojej okolicy na polach się pasą. Z tą ilością zarażonych to Amerykę odkryłeś tak się epidemia roznosi masz przykład z coronavirusem jak się nic nie robi to zarażonych przybywa wykładniczo. Na początku wystąpienia asf w Polsce nie było nic robione i się zaraża roznosila powoli coraz bardziej się rozkręcając.

  4. Sądząc po wywodach tych panów niżej im więcej dzików w lesie tym mniejsze zagrożenie zarażeniem się wirusem asf ha ha dobry żart . Im więcej dzików tym mniejsza szansa że wirus będzie zarażał kolejne dziki i przenosił się coraz dalej ha ha nie ma co logiczne myślenie .

  5. Pierdu pierdu. Tylko czasowa redukcja dzika stwarza szanse na wstrzymanie zaraxy. Mie ma źródła – nie ma choroby. Czy to tak trudno zrozumieć???

    • Nonwidzisz niektórzy mają zdolność logicznego myślenia inni nie. Jakby po pojawieniu się asf w Polsce zrobiono odstrzał w pewnej odległości od strefy kierując się do jej środka to może udało by się to zatrzymać ale minister (chyba Sawicki wtedy był) pierdział w stołek i głupawo się podsmiechiwal.

  6. Kogo obchodzi skuteczność, prawo i przepisy – wazne że se postrzelali, mięso darmowe w dom zawieźli i grila z żeberek se zrobili – ot pisia namietnośc i lobby wędkarskie góra ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *