Utrata prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h poza terenem zabudowanym nie będzie obowiązywać. Rząd wycofał się z tego zapisu w nowelizacji

Gorące tematy Moto Prawo dołącz do dyskusji (246) 15.12.2020
Utrata prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h poza terenem zabudowanym nie będzie obowiązywać. Rząd wycofał się z tego zapisu w nowelizacji

Adrian Boguski

Zmiany w przepisach o ruchu drogowym premier Mateusz Morawiecki zapowiadał już pod koniec 2019 roku. Kolejne terminy wprowadzenia rewolucyjnych przepisów odsuwano z racji na pandemię a później wybory. Kiedy jednak już doszło do przyjęcia projektu nowelizacji, zabrakło w nim jednego z najważniejszych przepisów. Utrata prawa jazdy na 3 miesiące za przekroczenie prędkości o 50 km/h poza terenem zabudowanym nie będzie obowiązywać. A to właśnie poza miastami w wypadkach ginie najwięcej osób.

Projekt i przyjęcie nowelizacji

Jeszcze przed wyborami premier Morawiecki zapowiadał, że już w 2020 za przekroczenie prędkości o 50 km/h poza terenem zabudowanym będzie grozić utrata prawa jazdy na 3 miesiące. Ponadto ograniczenie prędkości w miastach po godzinie 23.00 do 5.00 będzie zwiększone do 50 km/h, czyli tak samo jak w ciągu dnia. Za jazdę „na zderzak” na trasach szybkiego ruchu będą dodatkowe kary, a pierwszeństwo dla pieszych zacznie obowiązywać od momentu, kiedy będą zbliżać się do „zebry”.

Nowelizacja miała być przyjęta w już w lipcu, ale wybory nie były dla rządzących dobrym czasem na wprowadzenie przepisów zwiększających bezpieczeństwo na drodze. Ostatecznie projekt nowelizacji prawa o ruchu drogowym, opracowany przez Ministerstwo Infrastruktury i Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, rząd przyjął 24 listopada. Ale wśród zapowiadanych nowatorskich zapisów zabrakło jednego z najważniejszych, wpływających na bezpieczeństwo na polskich drogach. Według przyjętej nowelizacji utrata prawa jazdy na 3 miesiące za przekroczenie prędkości o 50 km/h poza terenem zabudowanym nie będzie obowiązywać.

„Rzeczpospolita” poinformowała dziś, że powód tej decyzji wynika z urzędniczej codzienności. Przepis, który przewiduje zatrzymanie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 hm/h poza terenem zabudowanym, nadmiernie obciążyłby starostów, którzy wydają decyzje o zatrzymaniu uprawnień. Według statystyk liczba takich decyzji wzrosłaby o ok. 40 tys. w skali roku, co według Związku Powiatów Polskich oznaczałoby ponad 100 spraw administracyjnych na starostwo.

Utrata prawa jazdy za przekroczenie prędkości 0 50 km/h poza terenem zabudowanym nie będzie obowiązywać

Inne statystyki, a mianowicie Komedy Głównej Policji, dotyczące wypadków udowadniają, że choć poza terenem zabudowanym jest ich znacznie mniej, bo stanowią jedynie 30 procent wszystkich wypadków na drodze, to ginie w nich 60 procent uczestników ruchu drogowego. W 2020 poza terenem zabudowanym zginęło 310 osób więcej niż na drogach w terenie zabudowanym. W 2019 ten stosunek był jeszcze tragiczniejszy, bo wynosił 555 ofiar. Główną zaś przyczyną na prostych odcinkach drogi była niedostosowana prędkość.

Rezygnacja z zapisu dotyczącego surowej kary za przekroczenie prędkości o 50 km/h tylko dlatego, że to nadmiernie obciążyłoby  administrację, jest decyzją, która zupełnie nie liczy się z ofiarami, o których mówią statystyki. Przepisy takie, jak ten, który niestety nie pojawił się w nowelizacji, mają bardzo silne oddziaływanie prewencyjne na kierowców. Każdy z nich bowiem musiałby się liczyć z dosyć surową karą za niedostosowanie prędkości do przepisów. To niby tylko 50 hm/h, które jednak przy zderzeniu powoduje, że ludzkie ciało wyrzucane jest z siłą 2,5 tony.

246 odpowiedzi na “Utrata prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h poza terenem zabudowanym nie będzie obowiązywać. Rząd wycofał się z tego zapisu w nowelizacji”

  1. Wydaje się, że po wprowadzeniu takich przepisów przewidywane obciążenie urzędów nie powinno się utrzymać zbyt długo, bo kierowcy nagminnie przekraczający ograniczenie prędkości zostaną pozbawieni uprawnień, zwłaszcza jeżeli będą jeździć bez uprawnień.

    • Podsumowując logikę PISu.

      Przekraczanie o 50 km/h to poważny problem?
      PISior: tak
      Trzeba by coś z tym zrobić, może mandat 5 zł?
      PISior: nie – niech to kosztuje 300 – 400 zł
      Dla jednych dużo dla innych mało, może potraktujmy wszystkich po równo i zabierajmy za to prawo jazdy. W końcu zgadzamy się że to bardzo niebezpieczna sytuacja.
      PISior: w sumie tak dużo osób przekracza prędkość że jak sobie pomyślę ile to roboty to już lepiej niech zdychają w wypadkach na tych drogach – mi się nie chce.

  2. Chyba jednak przekroczenie o 50km/h w mieście to trochę inny poziom zagrożenia, niż przekroczenie o tyle samo na autostradzie. Choćby ze względu na pieszych i rowerzystów,których na autostradzie nie ma.

    • Na autostradzie jeszcze ok, chociaż nasze drogi to nie to co np. u Niemcòw. Natomiast często widze debili jadących po 200 na ekspresòwkach i drogach jednopasmowych. W Polsce jazda często przypomina grę komputerową. Fajnie by było to ucywilizować.

          • Dokładnie. O ile gdy jadę 100 km/h przy zabudowanym i ktoś jeszcze jedzie za mną lub przede mną tyle samo to czuję się bezpiecznie bo wiem, że ten kto jedzie z przodu z tyłu jest skupiony – bo inaczej już dawno by wyleciał…
            Natomiast dużo bardziej niebezpieczną sytuacją jest gdy jadę drogą z pierwszeństwem i nagle z podporządkowanej (albo z miejsca parkingowego) ktoś mi wyjeżdża i zajeżdża drogę. Niestety na takich nie da się ani postawić fotoradaru ani efektywnie wyłapywać bo tych jadących szybko widać od razu. Kara się za nadmierną prędkość bo jak policja staje na odcinku drogi przez który przejeżdża 1000 samochodów to jest w stanie sprawdzić cały ten tysiąc. W tym samym czasie jeżdżąc i szukając wymuszających da radę zweryfikować zaledwie kilka samochodów. Nie liczy się bezpieczeństwo tylko tempo nakładania mandatów. Dlatego często znajdujesz policję w miejscach w których jest np. ograniczenie do 50 km/h, a wszyscy jeżdża prawie 100 bo droga idealna i nigdy w danym miejscu nie było wypadku.
            U mnie na przykład jest takie skrzyżowanie, które bardzo lubi karać frajerów wymuszających pierwszeństwo (niestety przy okazji obrywa się poprawnie jadącemu samochodowi) – o ile do wypadków przyjeżdża często o tyle żeby stali i próbowali złapać kogoś na wymuszeniu nie widziałem jeszcze nigdy. Bo nie liczy się bezpieczeństwo…

            No i prawdą jest, że koniec końców masz uczucie, że nikt nie egzekwuje przepisów. Choćby ostatnio – wąsaty gośc na mnie wymusił tak perfidnie, że mam wrażenie, że to musiał być matka Burkosława. Od wypadku uratowała mnie, a zwłaszcza jego sprawcę w starym tico tylko moja wzorowa reakcja, choć mam wrażenie, że lamus liczyć, że wyhamuje i się wepcha jak świnia. I teraz co mu zrobię? Złamał przepisy, prawie spowodował wypadek. Nawet mając nagranie doprowadzenie do ukarania go kosztuje mnie kilka godzin, a kilka godzin to ponad tysiąc złotych.

          • Tak tak wszyscy którzy nie pędzą 100 w zabudowanym stwarzają zagrożenie dla władców szos którzy przez miasto poniżej 100 nie przejeżdżają bo to dla nich ujma i hańba. Pewnie jak „nagle” ci się czerwone zaświeci to tez wina tego światła.

          • Wystarczy przywrócić gminom i straży miejskiej możliwość stawiania fotoradarów gdzie chcą. Mogą być nawet co 50 m nie przeszkadza mi to i każdemu kto szanuje przepisy. Po zakazie użytkowania fotoradarów przez gminy liczba wypadków gwałtownie wzrosła bo wolący znów radośnie nie puszczani nogi z gazu myśląc ze czas reakcji mają 0.00001 s

          • Broń Boże przywracać te bzdurne przepisy. Ich likwidacja była jednym z lepszych pomysłów – zniknęły idiotyczne wirtualne ograniczenia wprowadzone tylko po to, żeby moc łapać kierowców na przekraczaniu prędkości.

    • Miesci się dokładnie w tym samym poziomie zagrożenia, z resztą wolący zwykłą drogę powiatową uznają za autostradę. Są kraje w których jeśli przekroczysz o te 50 i kogoś zabijesz to jesteś sądzony za morderstwo.

      • Tyle że problem nie polega na limicie prędkości. Można stracić prawko za przekroczenie prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym? Można. A za przekroczenie o 49? Można dostać mandat za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych? Ano można. Niejednokrotnie widziałem nawet radiowozy wykonujące taki manewr. Podobnie można dostać mandat za wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, przejazd na czerwonym czy wyskakiwanie na czołówkę (szczególnie przez kierowców ciężarówek). I co z tego? Nic, bo egzekwowalność przepisów jest dokładnie żadna. Mili…, ekhm, policja, woli ganiać za ludźmi bez maski w pustym parku, a nie potrafi wystawić mandatu dla miśków jeżdżących wzdłuż po chodnikach (nawet na ich oczach) czy parkujących tuż przed skrzyżowaniami czy przejściami dla pieszych. Zaostrzenie kar nic nie da. Odebranie prawa jazdy na jakiś czas to żadna sankcja, bo szansa na ponowne spotkanie policji jest bardzo mała, a kara za jazdę bez uprawnień jest śmieszna. Policjant musi mieć naprawdę zły dzień, żeby skierować sprawę do sądu, normalnie da 500 złotych mandatu i zakaże dalszej jazdy.

        • Niestety u nas w społeczeństwie dalej jest przyzwolenie dla piratow drogowych złodziei i oszustów zamiast tępić tego typu podejście króluje mit „załatwiania” itp

      • Burkosław powiem Ci więcej. Moim zdaniem jeżeli chcemy walczyć o bezpieczeństwo na drogach a nie o wyciąganie kasy przez mandaty to właśnie nie trzeba ścigać tych, którzy jadą 100 na godzinę w zabudowanym tylko tych, którzy stali się sprawcą wypadku. Jeżeli wymusiłeś pierwszeństwo i stałeś się sprawcą wypadku to moim zdaniem mandat powinien nie wynosić kilka stów tylko kilka tysięcy. Jeżeli przejechałeś na czerwonym i spowodowałeś wypadek to też kilka tysięcy. Nie mówiąc o tym, że mój sąsiad jest policjantem i dokładnie powiedział mi jak rozmawiać i na kogo się powołać w przypadku gdybym został zatrzymany – normalnie się zagotowałem wtedy bo to znaczy, że każdy z tych frajerów, którzy kiedyś odj…li coś przy mnie może się tak zachowywać bo wie, że wobec niego obowiązują inne zasady.

        No i OC – obowiązkowe OC powinno pokrywać szkody ponad jakąś kwotę, tak że np. jeżeli nie zachowałeś wymaganego odstępu i najechałeś komuś na zderzak to 3 tysiące za naprawy pokrywasz ty a ubezpieczyciel nadwyżkę. Wtedy ludzie by zaczęli uważać.
        A jeżeli ktoś nie ma pieniędzy? Ubezpieczyciel pokrywa całość, państwo mu zwraca i ściga sprawcę wypadku.

        Aktualnie nikt, poza policjantem który wyrabi statystykę, nie ma interesu w ściganiu lamusa, który wymusił pierwszeństwo. Bo to więcej kosztuje zgłaszającego niż zgłoszonego…

    • nawet uczeń podstawówki z kalkulatorem powinien sobie poradzić z policzeniem proporcji. Dlatego nie wiem czemu to musi być konkretna liczba 50kmh. W mieście ma sens, bo to przekroczenie o 100%. I tego samego można by się trzymać też na innych drogach.
      A jak już jesteśmy przy proporcjach – kwotowe podwyższenie mandatów to niekoniecznie jest dobra droga do celu. Dla niektórych już opłacenie 1500zł jest ogromną karą, bo zbliża się do miesięcznej wypłaty. Dla innych nawet 2000 nie będzie stanowić większego problemu. Więc może kiedyś wejdzie taryfikator mandatów przeliczający karę proporcjonalną do dochodów, co obowiązuje już w wielu cywilizowanych krajach?

        • Przekrocz sobie tylko o 30 na ograniczeniu do 70 i zapłać prawie pół wypłaty zamiast 300zł. I się wymówki skończą.

          • Tylko 30? Kuźwa tylko to może być 5 nie 30. Naucz się jeździć, dziwne ze wolactwo nagle uczy się jeździć gdy wyjezdza do krajów które mają o wiele wyższe mandaty a u nas się co chwilę „zapominają”, „zagapiają” itp. nale się zaskoczyli ze po przejechaniu 2 km w zabudowanym znajdują się w mieście itp.

          • 5kmh to niewielka różnica nawet w terenie zabudowanym (choć np w Szwajcarii już karana).
            Co nie zmienia faktu, że nie widzę tu nigdzie argumentu za tym że ‚% wyznacznik jest bezsensowny’

          • Coz jest bezsensowny z prostego powodu. Wiele aut nie jest dostosowanych do prędkości o jakisz piszesz na autostradzie. W nich czesto przekraczanie o 20-30 km doposzczalnej predkosci znaczaco wplywa na specyfikę poruszania się. Dodajmy to ze twoja szybkosc realcji nie zmienia sie %. Jesli juz to % mozna ustalic mandat odnosnie zarobkow ale z linitem minimalnym opartym na sredniej krajowej by kolesia ktory robi na czarno tez zabolalo i to bardzo

          • W nich czesto przekraczanie o 20-30 km doposzczalnej predkosci znaczaco wplywa na specyfikę poruszania się.

            Co rozumiesz przez specyfikę poruszania się? Zaczyna je znosić na pobocze? Mówimy przecież o zwykłej jeździe po wyznaczonym pasie z określoną, wyższą niż dopuszczalna, prędkością.

            Dodajmy to ze twoja szybkosc realcji nie zmienia sie %.

            Jak to nie? Bardzo łatwo możesz policzyć, że przekroczenie o 5kmh w terenie zabudowanym to 10%, a o 50kmh to 100%. Tak jak pisałem – nawet uczeń podstawówki z kalkulatorem powinien sobie poradzić z policzeniem takiej proporcji.

          • No widzisz taki miejski samochodzik zwyczajnie traci sterownosc orzy wysokich predkosciach. Nie jedno tico zapierfzirlajace 140 i latajace po calej drodze widzialem.

            W drukim tekscie mialo byc szybkosc reakcji nie relacji moj błąd.

          • No i to co piszesz dzieje się nie dlatego że tam mandat stanowi równowartość 5000 zł i to jest magiczna liczba tylko że dla wielu kierowców to 2 miesiące pracy. Czyli procentowe mandat ok.

            Trzeba pamiętać że tam mandat współpracują z infrastrukturą. Tzn. Droga na ograniczenie do 70 bo idzie przez małą wieś (u nas od razu zabudowany i 50) i jechać można maks 70 bo potem robi się ryzykownie. Idea jest taka żeby prędkości były dobrane tak żeby samochody jeździły szybko i bezpiecznie a nikt nie dostawał mandatów.

            U nas masz drogę po której można by dojść 90 (i w Niemczech miałbyś takie ograniczenie) ale z jakiegoś powodu ktoś na jednym odcinku ustawił 50 bo kiedyś był remont i tak zostało a teraz policja regularnie tam strzyże łosiów… bo u nas mandaty nie zapewniają bezpieczeństwa tylko nawiedzają budżet i państwu się nie opłacają bezpieczne i dobrze zbudowane drugi.

          • Na Słowacji jezdzili podobnie jak u nas. Wielokrotnie podniesiono mandaty j lud nauczyl sie jedzdzic. % wysokosc mandatow do zarobkow jest smieszna nawet w przeliczeniu na polskie zarobki.
            Odnosnie zle ustawionych znakow to inny temat i tylko wymowka dla ludzi ktorzy dziwnym trafem nie stosuja sie donprzepisow nawet w zabudowanym.

          • Znowu się zapominasz. Skup się na ludziach którzy generują wypadków. Ja wolałbym żeby jeździli tylko ludzie którzy bezwypadkowo potrafią jeździć 2 lub trzy razy ponad limit. I wtedy by było szybko, bez korków i bez wypadków. A teraz masz tych cebulakow co jada z połowy limitu i trochę nie po swoim pasek a trochę skręce z prawego pasa do jazdy prosto w lewo bez użycia kierunkowskazów…
            Powodem większości wypadków nie jest prędkość tylko np. zagadnienie, złamanie pozostałych przepisów itd. To że przy prawie każdym wieku było b przekroczenie prędkości wynika z tego że 90% jazdy odbywa się z przekroczeniem prędkości. Czyli czepianie się prędkości w wypadkach to jak typowanie przyszłych morderców na podstawie wspólnej cechy wszystkich morderców „pil cherbatę”. A jednak z jakiegoś powodu zrobiliśmy z niej czarnego konia.

          • Limit jest po to byś w razie sytuacji losowej mógł zareagować lub stwarzał mniejsza zagenie dla innych. Akurat w wolsce powodem większości wypadków jest prędkość popatrz na statystyki wypadków śmiertelnych, no chyba ze jesteś jednym z kolejnych którzy uważają ze kogoś zabiło drzewo a nie to ze na wąskiej powiatówce zapierdzielał 150 i akurat tym razem koło się poślizgnęło na mokrym liściu.

          • Jaki cel ma limit? Czy limit jest po to żeby istniał i z tego powodu trzeba go przestrzegać?
            Moim zdaniem limitu mają zapewnić bezpieczeństwo, jeżeli ja wiem że dana droga mogę pojechać bezpieczne 90 i nie spowodować wypadku to jadę choćby ograniczenie było do 50. Pamiętaj że na drogach z ograniczeniem do 50 też giną ludzie w wypadkach spowodowanych przez kierowców jadących 40… Ja wolę jednak 90 bez wypadku czyli nie za szybko niż 40 z zabiciem kogos – czyli stanowczo za szybko dla tej osoby.

    • „Chyba jednak przekroczenie o 50km/h w mieście to trochę inny poziom
      zagrożenia, niż przekroczenie o tyle samo na autostradzie. Choćby ze
      względu na pieszych i rowerzystów,których na autostradzie nie ma”
      Zgadzam się, ale np. na drogach jednojezdniowych poza terenem zabudowanym to przekroczenie prędkości o 50 km/h jest już zagrożeniem.

      • To zależy, jakie jest ograniczenie i z czego wynika. bo jak np. ograniczenie do 40km/h postawili 3 lata temu z okazji remontu i do dzisiaj zapomnieli zdjąć, to przekroczenie o 50km/h nie stanowi specjalnego zagrożenia…

  3. jak ktoś chce zrobić coś dobrego dla bezpieczeństwa ruch drogowego, to powinien rozglądnąć się po świecie, gdzie są jakie rozwiązania.

    Jak np. w Australii, tam jest po prostu max 110km/h dla osobówek, czy na międzymiastowych czy nawet na najlepszych autostradach.
    Trucki mają 20km/h mniej.

    Powoduje to jedną rzecz – spokój i tak wszyscy wiedzą, „że szybciej nie będziesz”, bo albo wrąbiesz się na fotoradar albo na patrol policji, a w przypadku gdy i tak wszyscy jadą równo to takiego prata widać, jak i ciężko jest mu wyprzedzać.

    Niestety albo i na szczęście u nas konieczne byłoby zakładanie blokad prędkości maksymalnej i weryfikacja tego na przegldzie.

    Inna sprawa która może pomóc, to blokada prywatna prędkości maksymalnej,
    Jednak połączona z Polisą OC, mianowicie jeśli ktoś planuje użyczać pojazd osobom trzecim dzieciom/rodzinie/pracownikom/klientom to niech płaci wyższe OC, ale może płacić też zwykłe jeśli włączy blokadę np do 100km/h (to może być kwestia kluczyka z innym kodem, z resztą dzisiaj samochód to bardziej komputer i można to nawet zdalnie regulować ze smartfona).

    -żeby nie było, powinna być też opcja iż to sam kierujący może sobie dokupić osobistą „polisę na zwiększoną prędkość”, oczywiście powinien ją okazać właścicielowi przy wypożyczaniu.

    i jestem przekonany, że będzie to miało pozytywne skutki – każdy wie jak się jeździ swoim, a cudzym ;-p

    • O widzisz „albo wrąbiesz się na fotoradar albo na patrol policji” – czyli egzekwowanie. U nas tego nie ma, więc każdy zasuwa ile może, bo nikt mu nic nie zrobi.

  4. I bardzo dobrze, że tego nie wprowadzili. O ile jestem zdania, że w mieście jest to okej, o tyle na autostradach i drogach szybkiego ruchu totalnie pozbawione sensu. Pytanie, jak wiele wypadków na autostrasach, jest spowodowane nadmierną prędkością i przez osoby jadące ponad 190km/h? Podejrzewam że procent byłby znikomy.

    Większym problemem są pojeby co wymuszają na 3 na drogach powiatowach, oraz Ci co wymuszają pierwszeństwo. To jest cała plaga i faktyczne zagrożenie na drodze,

    Zobaczcie statystyki wypadków na ekspresówkach i autostrasach, wypadkowość to promil, więc lepiej skupić się na wysokich karach dla tych z powiatówek, którzy pakują się na czołowe, bo muszą wyprzedzić …

    • Wbrew pozorom całkiem sporo te osoby stanowią realne zagrożenie nawet w Niemczech to widzą i ilość autostrad bez limitów sukcesywnie zmniejszają.

      • Tylko odróżnij ktmretyna jadącego 180 który nie umie jeździć i będzie miał w życiu kilka wypadków ode mnie który jedzie 200 i nigdy nie miał i nie będzie miał wypadku.

        • Taaaa i przy tych 200 potrafisz wychamowac na odcinku metra i masz czas reakcji na poziomie 0.0000001 sekundy….. Juz widzialem takich mistrzow kierownicy jezdzili szybko ale bezpiecznie do pierwszego nagłego zdarzenia podczas ktorego jesli mieli szczescie zabijali tylko siebie.

          • A ty jadąc 50 km/h jesteś w stanie wychamowac na odcinku 2 metrów i masz czas reakcji na poziomie 0.003 sekundy? Widzisz dałem ci dużo niższe wymagania a i tak nie potrafisz im sprostać – wytłumaczę ci dlaczego bo jesteś gorszym kierowcą (a wręcz podejrzewam że kierujesz tylko w GTA), gorszym człowiekiem i nie rozumiesz co dzieje się na drogach.

            Tak jadąc autostrada 200 zakładam że zawsze może trafić się powolny debil albo twoja matka będzie przechodzić w niedozwolonym miejscu i jesień gotowy zareagować za wczasu.

            Szczerze to dużo lepszy czas reakcji niż posiadają przeciętne osoby przyszło mi się tylko raz i to przy niskiej prędkości. Skręcałem w lewo, droga z naprzeciwka ma zakaz skrętu w moją stronę a jednak gość wyjechał (miał też niską prędkość ale zwyczajnie skręcił w niedozwolonym kierunku wymuszając pierwszeństwo). Gdybym nie zareagował natychmiast doszłoby do kolizji ktoś by była jego wina. Ale jako lepszy kierowcą nie raz ratuje was gorszych kierowców przed skutkami waszych błędów.

            Z drugiej strony kiedyś jadąc 200 po autostradzie zobaczyłem że robi się korek (okazało się że był wypadek). Zacząłem delikatnie hamować bo miałem z 15 sekund na reakcję. Chwilę wcześniej wyprzedziłem taka babeczkę w tu sobie ktoś jechała pewnie ze 100, w każdym razie bardzo powoli. Finał był taki że moi 15 sekund starczyło na wychowanie z 200 na spokojnie a babka (może to twoja matka skoro macie takie problemy z samochodami) wjechała prosto w forda mondeo który stał obok mnie i wepchnęła go jeszcze na następny samochód.
            Nie prędkość lecz skupienie.

            Jeżeli nie akceptujemy ryzyka to anulujmy motoryzację. Jeżeli akceptujemy to powiedzmy sobie szczerze że druga jest dla profesjonalistów i masz jeździć szybko i bezpiecznie.

            Moim zdaniem mamy z…my system kar. Bo kierowcę który jedzie o 59 za szybko chcemy traktować jak psychopatę mordercę a od gościa który się nie zatrzymał na czerwonym świetle i zniszczył komuś samochód wołamy 500 stów kilka punktów karnych i luz. A moim zdaniem za każdą kolizję mandaty powinny zaczynać się od kilku tysięcy złotych i kilka miesięcy bez samochodu. Zatrzymujemy setki kierowców za szybko każde i to kierowców którzy aż do śmierci nie będą mieli wypadku a jesteśmy pobłażliwi dla tych biednych sprawców wypadków. Mogą koleżanka skasowała trzy samochody w wioskach (nie jeździ szybko, nie skupia się na drodze) mandaty nie przekroczyły chyba tysiąca złotych, punktów karnych zebrała trochę największą jej bolączką są wysokie stawki OC.

            Co do tego że widziałeś takich jak ja. Nie nie widziałeś skoro widziałeś gościa który był sprawcą wypadku to znaczy że widziałeś kogoś kto jeździ jak twój stary a nie jak ja. Ja też widziałem takich jak ty którzy myślą że jak jadą 10 km/h poniżej limitu to należy im się miejsce w panteonie świętych. A potem dojeżdża do świateł i cyk na czerwonym bo mu się jednak spieszy i potrąca chłopca na rowerku…

          • Przestań pisać brednie, bo nie daje się tego czytać. „Wychamować” to można takiego osobnika, jak Ty.

          • Burkoslaw a ty z 50 km/h potrafisz wychować na odcinku dwóch metrów i masz czas reakcji na poziomie 0.003 s… dałem ci niższe wymagania a ty i tak im nie sprostałeś bo jesteś gorszym kierowcą. Ja też widziałem takich jak ty którzy jeździło powoli i myśleli że są bezpieczni jechali najpierw 40 na godzinę bo ograniczenie do 50, a potem dojeżdżali do czerwonego światła to im się nagle zaczynało śpieszyć i cyk na czerwonym i małego chłopca na rowerku zabijali.

            Co do tego że znałeś takich jak ja którzy jeździli bezpiecznie az do wypadku. To niestety ale nie znałeś w takim razie kierowców takich jak ja tylko twoj stary jest frajerem że się zabił jak się raz rozpędził…

            Kiedyś jechałem autostradą 200 km/h. Wyprzedziłem babeczkę w suvie która jechała gdzieś koło 100. Zobaczyłem że z przodu nagle zrobił się korek i auta się zatrzymują więc zacząłem powoli zwalniać. Hamowalem spokojnie przez 15 sekund aż dojechałem do korka i się zatrzymałem. Ta babka którą wyprzedziłem wcześniej nawet nie zwróciła uwagi że samochodu stanęły i wbiła się w Forda Mondeo stojącego obok mnie wpychając go na następny samochód… może to była twoja stara skoro macie takie problemu z samochodami i jedyne co się dla was liczy to żeby na budziku było mniej niż na znaku.

            Dlatego ja wolę moje bezpieczne szybko niż wasze wypadkowe wolno.

      • I jeszcze jedno bo b pewnie nie jesteś po niemieckich autostradach. Nie zmniejszają ilości odcinków bez limitów tylko wprowadzają limity koło zjazdów. Czyli jak na polskie warunki jedziesz gdzieś autostradą do Warszawy to będziesz miał nie limit wszędzie się przed Warszawą i przed innymi zjazdami wjazdami są limity żeby zapewnić bezpieczeństwo wjeżdżającym i zjeżdżającym samochodom. W końcu mogą być tacy kierowcy jak burkoslaw którzy zamiast się rozpędzić do 200 na godzinę i bezpiecznie jechać razem z innymi to sprowadza na innych śmiertelne zagrożenie i wjadą z predkoscia 50 na autostradę… dla bezpieczeństwa w końcu wolno = bezpiecznie dla nich. Dla takich cieniasów Niemcy uznały że czasem trzeba obniżyć limity dopóki beznadziejnym powolnym kierowcą nie da się zakazać jeżdżenia.

    • Wypadki na drogach szybkiego ruchu to raczej wyprzedzanie z prawej (również pasem awaryjnym), wyprzedzanie bez upewnienia się że lewy pas jest wolny i zajechanie komuś drogi, poślizg z powodu problemów z nawierzchnią, pęknięcie opony (lub ogólniej stan techniczny pojazdu).
      Nadmierna prędkość jest problemem głównie w przypadku bardzo ograniczonej widoczności i prowadzi do karamboli. Ale wtedy nadmierna prędkość to nawet ta zgodna z prawem.
      Tak że pełna zgoda – taryfikator kar na drogach szybkiego ruchu nie powinien być oparty na bezwzględnych różnicach prędkości identycznych jak w terenie zabudowanym.

    • niestety sporo,

      bo nie mam tylnego radaru dopplerowskiego do wykrywania tych co zapierdalają ponad 230 km/h
      żeby widzie ich na 5km wstecz w lusterku i oceniać prędkość zbliżania w pół sekundy.

      i pojawiają się mi na zderzaku, pełni pretensji że ich wyhamowałem, gdy wyprzedzałem TIRy
      całkiem dynamicznie i z przepisową prędkością 120-140km.
      albo gdy ustępuje tym z pasa wjazdowego.

      Jest problemem na dwupasmowych autostradach i ekspresówkach, bo na trój- to już jakoś wygląda podział na: prawy: TIRy 87km, środek: przepisowcy 140km , lewy: nadświetlna .

      po prostu wolałbym liczyć na to że inni kierowcy nie przekraczają maksymalnej prędkości o więcej niż 20-30%.

      • Tylko co ci przeszkadzają 230 km/h dojeżdżający do Ciebie i trąbiący? Akurat ocena kto się porusza z jaką prędkością i czy zdążysz wykonać manewr to prosta sprawa i tak powinieneś spojrzeć w lusterka więc masz to za darmo. W sensie wiem co ci przeszkadza, że pędzi i trąbi tylko co ma prędkość do tego?
        Gdybyś ty jechał 100, a on jechał 120 i trąbił to byłoby ok?
        A gdyby on jechał 200 i dojeżdżając do ciebie zmniejszył prędkość do 100 i spokojnie poczekał aż skończysz manwer to byłoby znowu źle?

        • przeszkadza mi, bo nie zachowując bezpiecznego odstępu, ryzykuje też moim życiem a nie tylko swoim!

          wystarczą gorsze warunki drogowe i jeden z drugim wariat nie wyhamuję (później możemy go często oglądać na Stopchamieczy PolskichDrogach na YT)

          problem jest taki że nasze drogi nie są przystosowane do takich prędkości, nawet autostrady, były projektowane z dość częstymi zakrętami i to o ostrzejszych kątach w efekcie widoczność w tył jest często ograniczona do 500m.

          Poza tym musiałbym się chyba cały czas gapić w lusterka, już nie patrząc w ogóle do przodu, żeby wyłapać ten wyjątkowo krótki moment w którym „2 pixele” na horyzoncie zdążają się powiększyć do pojazdu na zderzaku.

          • Tylko ty nie napisałeś że 230 nie zachowuje odstępu tylko że przeszkadza ci jazda z taką prędkością i trąbienie jak taki ktoś nie może cię wyprzedzić – i mi też przeszkadza bezsensowne trąbienie bo jak jadę 140 to nie mogą wina że muszę wyprzedzić oszoloma jadącego 90 i możliwość wyprzedzania wynika z przepisów. Czyli z twojego opisu jedyna jego wina jest jechanie 230 i trąbienie i do tego się odnosiłem. Teraz zaczynasz dodawać kolejne rzeczy że nie zachowuje odstępu, może w następnym kroku dodasz że był pijany żeby na siłę Twój argument utrzymać? Jak jadący 120 cię dogoni i nie zachowa odstępu i będzie trąbił to też masz ten sam problem. Jeżdżę dużo autostradami i nie kojarzę nawet jednej sytuacji gdy ktoś zaskoczył mnie tym że mnie dogonił przy wyprzedzaniu. Tzn. czasem mam sytuację że jadę 140 – 160 i wyprzedzam kogoś i widzę że z tyłu jedzie szybciej – nie na tyle szybciej że zajeżdżam mu drogę alr na tyle szybko że np. zanim skończę manewr wyprzedzania to mnie dogonił i będzie musiał zwolnić do tych 140 km/h (gdybym nie zaczął wyprzedzać to musiałbym zwolnić np. do 90). Moim zdaniem jego problem ze mnie dogoni tak jak i ja doganiam wolniejszego, i rzeczywiście wkurza mnie jak trąbi albo zbliża się za bardzo bo wtedy to już w ogóle muszę dla bezpieczeństwa nas obu zmniejszyć prędkość do 70 itd. Ale tu nie ma znaczenia czy on jechał 230 czy 150 czy nawet 120 (gdybym ja jechał np 100). Bo nie raz widzę normalnego człowieka który jedzie ponad 200 stowy dogania mnie zwalniając, ja kończę wyprzedzanie zmieniam pas a on daje gazu dalej i wszystko odbywa się w kulturze i prędkości i tak jest najbezpieczniej.

            Pamiętajcie że wyprzedzajac macie obowiązek nie zajechac drogi a nie zagwarantować, że nikt was przez kolejne 10 kilometrów nie dogoni.

  5. Ja uważam, że to zły pomysł rządu czyli nieprowadzanie odbierania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h w terenie niezabudowywanym. Tam to się dopiero piraci drogowi trafiają. O ile na autostradzie czy drodze ekspresowej przekroczenie prędkości o co najmniej 50 km/h nie jest bardzo niebezpiecznie bo są to przeważnie drogi dwujezdniowe o co najmniej dwóch pasach ruchu w każdym kierunku to w przypadku przekraczania prędkości co najmniej 50 km/h na drogach jednojezdniowych (o przeciwnym kierunku jazdy) stwarza większe zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego szczególności przy manewrach wyprzedzania. Sam jak wielokrotnie jeździłem po drogach województwa świętokrzyskiego, mazowieckiego, lubelskiego, podkarpackiego to widziałem piratów drogowych co jadą kilkadziesiąt km/h więcej niż jest dozwolona prędkość w terenie niezabudowanym czyli 90 km/h i do tego wyprzedzają na zderzaku. Nagminny problem to też jazda na zderzaku. A z tego co czytałem poza terenem zabudowanym też dochodzi do sporej ilości wypadków. Sam święty nie jestem bo też zdarza mi się przekroczyć prędkość w terenie niezabudowanym ale tak o 15-20 km/h, a nie 30-50 km/h jak niektórzy.
    Co do zabierania prawa jazdy za przekroczenia prędkości o co najmniej 50 km/h w miastach to zgadzam się w 100%. Tu jest większe zagrożenie bezpieczeństwa szczególności dla pieszych. Niektórych piratów kuszą drogi w miastach (szczególnie w większych) co najmniej o 2 pasach ruchu i dobrej nawierzchni i tam rozwijają sporą prędkość (nawet o 50 km/h) jak jest ograniczenie do 50 km/h.

    • „wyprzedzają na zderzaku” – czy mógłbyś rozwinąć ten temat? Jak taki manewr wygląda? Wyprzedzający pojazd zaczyna jechać na zderzaku, wyprzedza innego, po czy wraca do jazdy na kołach? Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić…

  6. Otóż moim zdaniem te przepisy nie wiele zmieniają. Jeżdżę średnio 40.000km rocznie, to dość dużo. Zabrali mi prawo jazdy w mieście za 108 na 2pasmowej prostej wielkiej drodze. Możnaby powiedzieć że jechałem z niebezpieczną prędkością. Zależy kto prowadzi i jakie ma auto. Przejechałem tak może 300 metrów, bo wracając od mechanika chciałem sprawdzić czy wyciek z pompy wspomagania został usunięty. Sprawdziłem, ale straciłem prawko na 3 miesiące. Niestety policja stoi nie w miejscach gdzie jest niebezpiecznie tylko w miejscach gdzie jest bezpiecznie i łatwo złapać tzw. leszcza na kasę. Stoją tam gdzie kierowca wie że jadąc trochę szybciej nie stwarza niebezpieczeństwa. Fajnie jak by znaki też były dostosowane do realiów. Większość wypadków zdarza się kiedy kierowca dokonuje brawurowego manewru, a potem policja wpisuje „nadmierna prędkość”. Nie brakuje oczywiście piratów drogowych, ale jak spojrzeć na statystyki to wypadki śmiertelne na drogach to mikroskopijny ułamek zgonów. Sytuacja jest naprawdę dobra i kierowcy w 99.9% przypadków jeżdżą bezpiecznie. Jeszcze zachęcam do sprawdzenia statystyk bezpieczeństwa/wypadków na przestrzeni lat i łatwo można zobaczyć, że bezpieczeństwo i spadek wypadków śmiertelnych na drogach jest skorelowany bezpośrednio z wprowadzanymi systemami bezpieczeństwa przez producentów: ABS, kontrola trakcji itp. Rządowe restrykcje i przepisy jedynie nieznacznie korygują te statystyki i nie im należy się cześć i chwała. Czy ktoś napisał pochwalny artykuł na temat pionierskiego rozwiązania (teraz powszechnego) wprowadzonego w modelu Mitsubishi Sigma w 1992 roku jak kontrola trakcji. Powinniśmy być wdzieczni producentom samochodów za coraz lepsze rozwiązania bezpieczeństwa. 300 czy 400 wypadków mniej czy więcej w skali roku dla 36-cio milionowego kraju przy kilkuset tysiącach zgonów rocznie to naprawdę kropla w morzu. Lepiej byłoby się skupić na profilaktyce raka czy chorobach serca zabijających setki tysięcy polaków rocznie.

    • I bardzo dobrze, szkoda ze nie dożywotnio zabrali ci prawko. 2 pasmówka w mieście jest po to by w godzinach szczytu zmieścić więcej aut a nie po to byś mógł na niej podbudowywać swoje braku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *