- Bezprawnik -
- Moto -
- Państwo zachęcało Polaków do elektryków, a potem zatrzasnęło drzwi. Budżet wyczerpany trzy miesiące przed czasem
Państwo zachęcało Polaków do elektryków, a potem zatrzasnęło drzwi. Budżet wyczerpany trzy miesiące przed czasem
Samochody elektryczne w ostatnich miesiącach w Polsce wzbudzają coraz większe zainteresowanie – wszystko przez ceny paliwa. Rynek elektryków odnotowuje rekordowe zainteresowanie. I właśnie w tym momencie skończył się program, który miał przekonać kierowców, że przejście na prąd naprawdę może się opłacać. Czy dopłaty do elektryków mają szansę wrócić?

Ceny paliwa zniechęcają do „tradycyjnych” silników
Samochody elektryczne w Polsce zaczynają robić się popularne. Są już widoczne na drogach, a coraz więcej osób rozważa ich zakup. W czym obecnie tkwi ich fenomen? Nie w modzie, a w cenach paliw, które potrafią skutecznie studzić entuzjazm kierowców do klasycznych aut spalinowych. Do niedawna ceny paliw były przystępne, obecnie jednak wizyta na stacji benzynowej to krew, pot i łzy. Na początku kwietnia 2026 r. maksymalna cena detaliczna benzyny 95 została ustalona na 6,23 zł za litr, a diesla na 7,65 zł, a było jeszcze gorzej.
Na wzrost cen paliw wpływały jednocześnie napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie oraz wzrost akcyzy od 1 stycznia 2026 r. w Polsce. Z tego powodu rząd zdecydował się na obniżenie stawek podatkowych w ramach pakietu CPN — niższy VAT i akcyza na paliwo do 15 maja mają choć trochę zamortyzować skok cen na stacjach. Na tym tle prąd zaczął wyglądać dużo spokojniej: dla gospodarstw domowych średnia cena energii zatwierdzona na 2026 r. wyniosła 495,16 zł/MWh, czyli mniej niż „mrożona” cena z 2025 r. i około 14 proc. mniej niż taryfy zatwierdzone na IV kwartał 2025 r. Jeszcze lepiej mają się posiadacze fotowoltaiki — i to nie tylko ci z domkami jednorodzinnymi, bo dziś nawet panele fotowoltaiczne w mieszkaniu w bloku przestają być abstrakcją.
Program NaszEauto skończył się szybciej, niż przewidywał harmonogram
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej informował na początku stycznia 2026 r., że w programie NaszEauto złożono już ponad 31,5 tys. wniosków na łączną kwotę ponad 991 mln zł, a jeszcze w lutym Fundusz podawał, że wszystkich wniosków było już około 39,7 tys. i opiewały łącznie na ponad 1,253 mld zł. Trudno więc udawać, że elektromobilność nadal interesuje wyłącznie pasjonatów nowych technologii. Tym bardziej że już w pierwszych tygodniach od startu programu Polacy ruszyli po dopłaty do elektryków w tempie, które zaskoczyło nawet samych urzędników.
I tu pojawia się problem. Program NaszEauto formalnie miał trwać od 3 lutego 2025 r. do 30 kwietnia 2026 r. albo do wyczerpania środków przeznaczonych na dotacje. Budżet programu został wyczerpany już 27 stycznia 2026 r. NFOŚiGW potwierdził to wprost w komunikacie z 10 lutego 2026 r., wskazując, że od tego momentu wszystkie kolejne wnioski są przyjmowane już tylko warunkowo. Z kolei 15 kwietnia poinformowano o wyczerpaniu środków przeznaczonych na realizację programu.
To właśnie dlatego można mówić, że dopłaty skończyły się w bardzo niewygodnym momencie. Ceny paliw nadal są odczuwalne, prąd na tle paliw wypada bardziej przewidywalnie, a zainteresowanie elektrykami nie wygasało, tylko rosło. Tymczasem program, który miał być zachętą do przejścia na napęd elektryczny (i sprawiał, że to faktycznie się opłacało) po prostu dobił do ściany budżetowej.
Ile można było dostać? Dopłaty do elektryków kusiły maksymalnie 40 tys. zł
Dla osób fizycznych program dopłat do aut elektrycznych NaszEauto był realną zachętą. Oficjalnie maksymalna kwota wsparcia wynosiła 40 tys. zł. W przypadku pojazdów kategorii M1 program obejmował zakup, leasing albo wynajem długoterminowy nowych samochodów elektrycznych, których cena nie przekraczała 225 tys. zł netto. Na oficjalnej stronie programu wyjaśniono też, że przy leasingu lub najmie kwalifikowanym kosztem była opłata wstępna netto, a wysokość wsparcia mogła sięgnąć do 40 tys. zł, przy czym sama część dotycząca opłaty wstępnej nie mogła przekroczyć 30 tys. zł. Premia za zezłomowanie mogła podnieść poziom wsparcia, ale nadal obowiązywał limit całkowity programu.
To były kwoty, które przy części modeli naprawdę robiły różnicę. Nie taką, która zamieniała elektryka w auto „za darmo”, ale wystarczającą, by psychologiczna bariera wejścia zrobiła się wyraźnie niższa. Zwłaszcza dla osób, które i tak planowały wymianę auta, a teraz mogły sobie powiedzieć: skoro paliwo nie tanieje, a dopłata obcina cenę zakupu o kilkadziesiąt tysięcy, to może właśnie teraz ma to sens. Dzięki dopłatom za nowy samochód można było zapłacić 60 tysięcy złotych. Brzmi jak marzenie? Owszem, ale niestety, obecnie to tylko wspomnienie.
Czy jest szansa, że dopłaty do elektryków wrócą?
Pieniądze na program NaszEauto zostały wyczerpane, już ostatnie miesiące były bardziej dogasaniem programu, a nie realną kontynuacją. O ile wcześniej rządzący dosyć sprawnie komunikowali się w sprawie dopłat i otwarcie zapowiadali kontynuację (NaszEauto zastąpiło program „Mój Elektryk”), to obecnie jakichkolwiek deklaracji w tym zakresie brak. Nie oznacza to jednak, że te nie wrócą. To jednak spekulacje.
W oficjalnych komunikatach nadal pojawiają się deklaracje wsparcia dla szeroko rozumianej elektromobilności, ale na razie nie ogłoszono następcy programu NaszEauto, który wprost przewidywałby kolejne dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych przez osoby prywatne. Innymi słowy: szansa na powrót dopłat oczywiście istnieje, bo państwo nie wycofało się z promowania transportu zeroemisyjnego, ale dziś nie ma jeszcze podstaw, by napisać, że nowy program jest już przesądzony, a także jak miałby wyglądać.
Bez dopłat entuzjazm Polaków do elektryków może wyhamować
Trzeba przyznać, że Polacy naprawdę zaczęli oswajać się z elektrykami, a nawet je doceniać. Nie tylko dlatego, że są „eko”, ale przede wszystkim dlatego, że matematyka zaczęła im bardziej sprzyjać niż jeszcze kilka lat temu. Paliwo to obecnie spory wydatek, w dodatku ceny są niepewne. Prąd — przynajmniej dla gospodarstw domowych — wydaje się dziś dużo bardziej przewidywalny. Dopłata z programu NaszEauto obniżała próg wejścia. Teraz jednak ten parasol ochronny się zwinął, a koszt elektryka przestaje być tak konkurencyjny, jak dotychczas. Co więcej, wciąż nie zniknęły obawy znane z rynku wtórnego — Polacy boją się kupować używane samochody elektryczne, a bez nowego programu wsparcia tylko najbardziej zdeterminowani sięgną po elektryka prosto z salonu.
Jeżeli więc państwo chce, by rynek aut elektrycznych dalej rósł w tempie zauważalnym nie tylko w folderach promocyjnych, ale też na ulicach, będzie musiało odpowiedzieć na proste pytanie: czy po NaszEauto będzie coś jeszcze. Bo bez kolejnych dopłat elektryki nadal będą kusić, ale już znacznie mniej skutecznie. A przy obecnych cenach nowych samochodów sam entuzjazm do elektromobilności może jednak nie wystarczyć.
02.05.2026 19:22, Rafał Chabasiński

Państwo zachęcało Polaków do elektryków, a potem zatrzasnęło drzwi. Budżet wyczerpany trzy miesiące przed czasem
02.05.2026 18:15, Joanna Świba
02.05.2026 17:10, Joanna Świba
02.05.2026 16:07, Marcin Szermański

Taksa notarialna to nie cennik z kamienia. Można zejść nawet do symbolicznej kwoty, ale notariusz sam tego nie zaproponuje
02.05.2026 15:13, Miłosz Magrzyk
02.05.2026 13:55, Piotr Janus
02.05.2026 12:48, Marcin Szermański

Jest jeden powód, dla którego Izrael może odmówić wydania prezesa Zondacrypto. Rząd robi co może, by mu pomóc
02.05.2026 11:44, Rafał Chabasiński
02.05.2026 11:01, Rafał Chabasiński
02.05.2026 10:24, Rafał Chabasiński
02.05.2026 10:06, Piotr Janus
02.05.2026 9:27, Rafał Chabasiński
02.05.2026 9:02, Rafał Chabasiński
02.05.2026 8:06, Rafał Chabasiński

Budujemy mieszkania, a nie będzie miał w nich kto mieszkać. Era rentierów dobiega końca szybciej, niż się wydawało
02.05.2026 7:33, Joanna Świba
02.05.2026 6:56, Igor Czabaj
01.05.2026 12:34, Piotr Janus
01.05.2026 12:21, Rafał Chabasiński
01.05.2026 12:15, Jakub Kralka

Wolny rynek to mit, gdy w grze są Chiny, Rosja i petrodolary. Tak działa nowa zimna wojna gospodarcza
01.05.2026 11:02, Rafał Chabasiński
01.05.2026 10:35, Joanna Świba
01.05.2026 9:50, Marcin Szermański
01.05.2026 9:15, Marcin Szermański

Nadchodzi koniec dyktowania testamentu u wójta. Nic nie szkodzi, bo i tak prawie nikt z niego nie korzystał
01.05.2026 8:42, Rafał Chabasiński
01.05.2026 8:05, Rafał Chabasiński
01.05.2026 7:28, Rafał Chabasiński
01.05.2026 6:35, Rafał Chabasiński























