Antyszczepionkowcy doprowadzili do śmierci dziecka, Zięba wini lekarzy, teraz zajmie się nim prokuratura

Gorące tematy Zbrodnia i kara Zdrowie dołącz do dyskusji (581) 05.11.2018
Antyszczepionkowcy doprowadzili do śmierci dziecka, Zięba wini lekarzy, teraz zajmie się nim prokuratura

Udostępnij

Emilia Wyciślak

Zmarła dziewczynka, której rodzice nie zaszczepili przeciwko pneumokokom. Jerzy Zięba postanowił winić lekarzy za to, że nie podali małej askorbinianu sodu. Szkoda, że nie widzi, że to właśnie przez gadanie takich ludzi jak on, umierają dzieci.

Kiedyś uważałam, że antyszczepionkowców (zwanych też proepidemikami) powinno pokazywać się innym jako okaz wyjątkowo groźnego i niebezpiecznego stworzenia. Uparcie dyskutują oni z faktami naukowymi, doszukują się w szczepionkach tego, czego tam nie ma i – oczywiście – krzywdzą swoje dzieci. Tak było w przypadku pewnej pary, których czternastomiesięczna córeczka została zakażona pneumokokami, oczywiście nie była szczepiona. Dziecko trafiło na szpitalny oddział z posocznicą, było nieprzytomne. Jego stan stopniowo się pogarszał. Tymczasem otumanieni szarlatanerią rodzice domagali się podawania witaminy C (co lekarze na ich życzenie zrobili). Wtedy rodzice zaczęli denerwować się, że za mało, kwestionowali też autorytet lekarzy.

W końcu maleńka dziewczynka zmarła, a Jerzy Zięba zaczął wypisywać ohydne rzeczy o lekarzach. O sprawie informuje Polsat News.

Zięba prokuratura

Jerzy Zięba pisał, że „najchętniej odrąbałbym im te durne, lekarskie ŁBY zawierające bezużyteczną substancję, jaką są ich g…wniane, bezlitosne mózgi z licencją na zabijanie zgodne z procedurami”. Twierdził również, że dziewczynka cierpiała na sepsę i że to wszystko wina personelu szpitalnego, który nie podał askorbinianu sodu. Szkoda, że nie zauważył, że dziecko było „leczone” zgodnie z JEGO zaleceniami i gdyby zostało zaszczepione, prawdopodobnie nie doszłoby do zakażenia. Szczepienia na pneumokoki są bowiem obowiązkowe. I bezpłatne.

O tym, że Zięba żadnym lekarzem nie jest, wiedzą wszyscy. Para się tak zwaną medycyną alternatywną, która tym się różni od regularnej medycyny, że po prostu nie działa. Właśnie przez takie działania jak to przez niego zapropowane, umarło dziecko. Oczywiście, witamina C w przypadku pneumokoków i sepsy działa, ale tylko pod warunkiem, że w tym czasie chłonie się energię z Jowisza oraz lewituje cztery stopy nad ziemią.

Co ciekawe, Zięba postulował nie tyle o podanie witaminy C, co kwasu askorbinowego. Fani medycyny alternatywnej uważają, że ona wchłania się jakoś kosmicznie lepiej. Nie jest to prawda, przyjmujemy ją tak samo jak inne sole. Stosujemy to jako dodatek do żywności: E301, tak zwany regulator kwasowości.

Konsekwencje będą srogie

Wielkopolska Izba Lekarska złożyła już zawiadomienie do prokuratury w sprawie wpisu (skasowanego) Jerzego Zięby. W Internecie nic nie ginie, a za pewne słowa trzeba po prostu odpowiedzieć. Co prawda pamiętam, że pod tym wpisem Jerzy Zięba zbierał nieliche cięgi od internautów za to, że żeruje na śmierci dziecka. Teraz przyjdzie mu odpowiedzieć karnie za bzdury.

Przypominam też, że dzięki naszym wspaniałym antyszczepionkowcom mieliśmy epidemię odry w Polsce. Rodzice popędzili do przychodni zaszczepić swoje dzieci. Ot, ironia losu. Rzecz w tym, że wszystkim proepidemikom wydaje się, że oto doznali prawdy objawionej, że dowiedzieli się o wielkim spisku na życie dzieci. Fakty są takie, że to bzdury sprzedawane im po to, by kupowali strukturyzatory wody. Szkoda tylko, że następstwem tego procederu są ofiary w ludziach.