Łapali pedofilów w internecie. Ale nie wydawali ich policji, tylko szantażowali

Gorące tematy Zbrodnia i kara 19.07.2017
Łapali pedofilów w internecie. Ale nie wydawali ich policji, tylko szantażowali

Udostępnij

Tomasz Laba

Dwoje nastolatków postanowiło urozmaicić sobie wakacje w mieście i wpadli na genialny w swoim założeniu pomysł na zarobienie kilku tysięcy złotych. Plany pokrzyżowała im policja, chociaż prawdopodobnie nie spodziewali się takiego obrotu sprawy.

17-letnia dziewczyna i 19-letni chłopak wyszukali w internecie mężczyznę, którego udało im się namówić na spotkanie z 14-latką. Tak – nastolatkowie stwierdzili, że fajnie by było zarobić na pedofilu. Według planu, na miejscu spotkania, przebrani za policjantów postanowili upozorować jego zatrzymanie, a następnie zażądać od niego 6 tysięcy złotych za wypuszczenie go na wolność z czystym kontem. Sami przyznajcie – plan całkiem przemyślany. Przecież pedofil nie pójdzie na policję z donosem, że właśnie dał się zrobić w konia w takich okolicznościach. Młodociani łowcy z kolei, zawsze przecież mogą się tłumaczyć, że spełniali swój obywatelski obowiązek i zatrzymali groźnego przestępcę.

Nie matura, a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera

Wszystko szło zgodnie z planem, a ofiara złapała haczyk. Problem pojawił się w momencie, gdy okazało się, że nie ma przy sobie gotówki na „kaucję”. Gdy cała trójka rozmyślała nad rozwiązaniem tej sytuacji, ich poczynaniami zainteresował się przechodzień, który był świadkiem zdarzenia. Szybko zaalarmował prawdziwych policjantów, a ci po przybyciu na miejsce od razu zorientowali się, że całe te obywatelskie zatrzymanie to nic innego jak pic na wodę i aresztowali kanciarzy. Na posterunku szybko poznali treść art. 227 kodeksu karnego

Kto, podając się za funkcjonariusza publicznego albo wyzyskując błędne przeświadczenie o tym innej osoby, wykonuje czynność związaną z jego funkcją, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Do tego wszystkiego można dołożyć jeszcze zwykłe, wręcz podręcznikowe oszustwo, czyli art. 286 kodeksu karnego

§ 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Policjanci nie zapomnieli również o innym uczestniku zajścia, 46-letnim mężczyźnie. Nie byli również wobec niego tak wyrozumiali, jak ich podrabiani poprzednicy i nie zaproponowali wykupienia karty „wyjdź z więzienia”. Niezwłocznie przeszukali jego mieszkanie, gdzie znaleźli materiały sugerujące, że może przejawiać skłonności pedofilskie.

Gdyby kupił lalkę z Japonii, być może całej tej sprawy by nie było.