Od 12 lutego rząd zaprasza na wielkie otwarcie

Codzienne Zdrowie dołącz do dyskusji (27) 05.02.2021
Od 12 lutego rząd zaprasza na wielkie otwarcie

Maciej Bąk

Wiemy już co będzie otwarte od 12 lutego. Rząd wprowadza dość szerokie, w porównaniu do wstępnych zapowiedzi, luzowanie obostrzeń. Będzie więcej opcji na sport na świeżym powietrzu, wypoczynek i korzystanie z kultury. Nie wpadajmy jednak w euforię, bo rząd już zapowiada, że po dwóch tygodniach sprawdzi czy luzowanie restrykcji nie pozwoli wirusowi znów się rozkręcić.

Co będzie otwarte od 12 lutego?

Rząd stał w ostatnich dniach przed iście szekspirowskim dylematem. Z jednej strony niskie wskaźniki dziennych zakażeń wskazywały wyraźnie na to, że czas na koniec narodowej kwarantanny. Z drugiej – liczba zgonów maleje o wiele mniej dynamicznie, a w innych europejskich krajach poziom zakażeń jest wciąż zatrważający. Zdecydowało jednak to pierwsze – również dlatego, że powrót do szkoły dzieci klas 1-3 nie przyniósł wzrostu zachorowań. Z kolei skutków zeszłotygodniowego otwarcia galerii handlowych jeszcze nie jesteśmy w stanie ocenić. Warto pamiętać, co podkreślają rządzący, że decyzje o restrykcjach będą weryfikowane co dwa tygodnie. Nie jest więc wykluczone, że ponowne zamknięcie niektórych branż może stać się faktem już pod koniec lutego.

O wielu decyzjach rządu trzeba powiedzieć „wreszcie!”. Dotyczy to przede wszystkim kwestii uprawiania sportu na świeżym powietrzu. Stoki narciarskie były zamknięte przez cały zimowy styczeń, co doprowadziło ich właścicieli do ruiny. Teraz będą mogły choć trochę nadrobić stracony czas, tym bardziej że przyjmą do siebie nie tylko ludzi z okolic, ale też gości z Polski, bo hotele będą mogły przyjąć 50% bazowej liczby gości. Będzie można też ponownie korzystać z basenów – od dawna naukowcy przekonują, że w wodzie wirus nie jest w stanie się skutecznie przenosić między ludźmi. Nadal zakaz działalności będzie dotyczyć restauracji, pubów czy siłowni. O branży eventowej również nie ma ani słowa.

Polska jest też jednym z pierwszych krajów w Europie, który tak szybko zdecydował się na otwarcie sal kinowych. Również przy reżimie 50% zajętej powierzchni. Podobnie będzie z teatrami. Oczywiście w obu przypadkach będzie wymóg zasłaniania ust i nosa przez cały czas oglądania filmu czy spektaklu. W wypadku kin warto jednak zwrócić uwagę na jeden istotny fakt – skoro na całym świecie wciąż obowiązują obostrzenia nałożone na branżę filmową, to w polskich kinach niespecjalnie będzie czym grać. Nie ma co więc się spodziewać, że sale będą przeżywać oblężenie. Zupełnie inną sprawą jest też fakt, że przez dwie godziny w zamkniętej sali wirus potrafi znaleźć swój sposób na przenoszenie się między ludźmi nawet jeśli mają oni na sobie maseczki.

Czy to nie za dużo otwarć na raz?

Wiem, wielu z was już skrzywiło się na sam widok tego akapitu. Przecież sam na łamach Bezprawnika wielokrotnie pisałem o tym jak wiele restrykcji jest pozbawionych sensu. Ale czym innym jest stopniowe usuwanie niedorzeczności, a czym innym gwałtowne zdejmowanie tak dużej liczby obostrzeń. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby restrykcje ściągano wolniej, przy jednoczesnym zapewnieniu rekompensat zamkniętym przedsiębiorcom. Ale że polski rząd dalszej pomocy już nie planuje, to wygląda na to że nie ma wyjścia – trzeba otworzyć gospodarkę.

Mam ogromną nadzieję, że luzowanie obostrzeń w lutym 2021 roku nie przyniesie nam prawdziwej trzeciej fali epidemii koronawirusa. Wiele zależy tu od nas. Czy Polacy masowo rzucą się na hotele i kurorty, głównie zimowe? Bo, jak już wspomniałem, oblężenia sal kinowych i teatralnych się nie obawiam. To oczywiste, że wszyscy potrzebujemy odpoczynku i chociażby „zmiany planszy” po wielu miesiącach męczarni w czterech ścianach. Pamiętajmy jednak, żeby nie stracić przy tym przy okazji głowy. A w konsekwencji naszego wspólnego zdrowia.

27 odpowiedzi na “Od 12 lutego rząd zaprasza na wielkie otwarcie”

  1. > powrót do szkoły dzieci klas 1-3 nie przyniósł wzrostu zachorowań

    Tego nie wiemy, bo równie dobrze mógł przynieść wzrost wyrównujący naturalną tendencję spadkową. Dane wiadomo jakie są. Na podstawie bardzo ogólnych wskaźników (odsetek pozytywnych testów około 15 procent) możemy powiedzieć tyle, że jest lepiej niż w grudniu, ale nie ma szans na jakiekolwiek duże spadki, bo liczba aktywnych zakażonych od dwóch tygodni oscyluje wokół 207 tysięcy.

    > wymóg zasłaniania ust i nosa przez cały czas oglądania filmu czy spektaklu

    Ciekawe kto będzie go egzekwował. Bo pracownicy kina wolą po prostu przymknąć oko, wezwanie policji to strata obrażonego klienta (i być może innych).

    Inny absurd to konieczność podania swoich danych przed seansem, rzekomo dla sanepidu. I znowu – skoro pracownicy nie mogą wylegitymować gościa, nawet jeśli podpisał się jako Kubuś Puchatek, to zbieranie danych jest marnowaniem papieru.

    • „Ciekawe kto będzie go egzekwował. Bo pracownicy kina wolą po
      prostu przymknąć oko, wezwanie policji to strata obrażonego klienta (i
      być może innych).”
      przede wszystkim,kto i jak miałby to sprawdzać w zaciemnionej sali kinowej? Obsługa ma się przeciskać między rzędami w trakcie seansu i zaglądać ludziom w twarz? Ciężko tu nawet mówić o „przymykaniu oka”,chyba,że pracowników zawiadomi ktoś siedzący obok.

      • To jest wysoce prawdopodobne. Jest część ludzi którzy są tak zastrachani (w najwyższym stopniu). „Życzliwych”, działających w ich mniemaniu w jak najlepiej pojętej najwyższej dobrej wierze, starszych Pań, zwanych u nas „szeryfami”, nie brakuje, u nas taka Pani inicjuje naloty na sąsiadów, zwraca ludziom uwagę, że nie mają maseczek itp., ogólnie oczywiście sama Pani jest „santo subito” ;-)

  2. „liczba zgonów maleje o wiele mniej dynamicznie”, „Ale że polski rząd dalszej pomocy już nie planuje, to wygląda na to że nie ma wyjścia – trzeba otworzyć gospodarkę.” – tak, mówiłem wczoraj, że koszt krawędzi jaką próbowano podążać i rozwiązać ten problem jest nieakceptowalny, to droga do całkowitego bankructwa, szaleństwo. Oczywiście droga dopingu, supermocy, która niewątpliwie krótkofalowo rozwiąże problem infekcji / zachorowań / zgonów , długofalowo absolutnie nie, pompowania szczepionką kiedy to w wielu przypadkach dętka jest mniej lub bardziej dziurawa, też skończy się bankructwem tej polityki, ale to później.
    Powiem tak jeśli do niektórych to nie dotarło – „schowamy się na tydzień pod miotłę i wirus zniknie” – nie. Tak nie będzie, nie zniknie, a „król jest nagi”.
    Przepraszam, za cyniczne z pozoru wyliczenia, ale taka jest z grubsza prawda:
    Na szali jest około 40 tysięcy zmarłych, nawet nie „z powodu” co „z” koronawirusem (diametralna różnica, proszę uczciwie o tym pamiętać). Odstawianie szopki na liczbie zgonów, bez względu na to kto ją robi, jest skandaliczną, absolutnie skrajną jak i niedopuszczalną niegodziwością.
    I niestety, ale na szali jest 40 tysięcy pomnożone i tu najważniejsze, być może, razy 4 czy 5 osób z rodziny które będą usiłowały zrzucić winę za to na innych, być może w tej grupie będzie część osób które wiedzą i są na tyle uczciwe by przyznać, że Dziadek, Babcia, byli schorowani, a dorosły syn czy córka, mogli się wcale tak dobrze nie prowadzić „dobry chłopak był, mówił cześć, mało pił” i zrodziło to pewne naturalne, logiczne, lecz co ciekawe, dla niektórych zadziwiające konsekwencje, niejako „przy okazji” wizyty gościa z Chin.
    Na drugiej szali tej wagi życia, które nigdy nie jest łatwym wyborem, są także biznesy i dalsza przyszłość, tak, także tych którym zmarli bliscy.
    Tak 40 tysięcy zmarłych i być może 200 tysięcy wkurzonych, lub nawet nie tyle, kontra miliony i cała nasza dalsza przyszłość.

    • I jeszcze raz mówię że, każdy, powtarzam każdy kto usiłuje wykorzystać dla doraźnych czy też długofalowych, politycznych celów, śmierć tych osób jest nawet nie podłym gnojkiem co najgorszą kanalią, bez względu na to w jaką partyjną koszulkę się ubierze i iloma niestrawnymi frazesami ma wypełnione po brzegi usta.
      Według raportu przygotowanego przez Polskie Towarzystwo Epidemiologów umiera 66% zakażonych koronawirusem leżących pod respiratorem. To naprawdę nie jest wina takiego czy innego polityka. Każdy by chciał by jego bliscy żyli i cieszyli się dobrym zdrowiem, to oczywiste. Wiem, że może to zabrzmi bezdusznie, ale bilans zysków i strat jest równie oczywisty. Nie mamy już innego wyjścia.

  3. Podkreślanie od razu,że obostrzenia luzowane są „warunkowo” to prosty przepis na tłumy w tych miejscach.Ludzie po prostu będą chcieli zdążyć,zanim znowu zamkną….

  4. Widać że rząd postanowił zignorować epidemiologów i wirusologów i otwiera co tylko się da. Nieskromnie przypomnę że luty i marzec to szczyt sezonu grypowego, w zeszłym roku COVID rozpoczął swoje żniwa w lutym, a w Czechach dalej notuje się 8 tys zakażeń dziennie mimo 10% Czechów przechorowało bądź ma COVID.

  5. niech rządzący wezmą się wreszcie za super/hiper markety i zaczną po prostu tresować idiotów, którzy się pchają jak opętani przy kasach i półkach sklepowych.

    ja sam zaczynam głośno kaszleć jak ktoś mi się pcha. mówię że mam na tę osobę alergię :) inne metody odstraszania idiotów są nieskuteczne. jak mnie wyproszą ze sklepu to proszę bardzo.

    boleję nad tym że nie łażą tajniacy, nie robią fotek i zaraz potem przychodzi policjant czy strażnik miejski i wlepia mandat. tak powinno być, ale nie jest i dochodzi do wielu przypadkowych zakażeń.

    w sklepach budowlanych jest sporo lepiej, chyba że przyjdzie jakaś osoba z marketu. taką upominam „to nie spożywczak, tu nikt nie wlezie w kolejkę, da się zachować odstęp” i to zazwyczaj pomaga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *