Poszkodowani klienci GetBack planują pozywać banki, które zachęcały do kupna obligacji firmy. Czy to w ogóle dobry pomysł?

Codzienne Finanse dołącz do dyskusji (39) 14.05.2018
Poszkodowani klienci GetBack planują pozywać banki, które zachęcały do kupna obligacji firmy. Czy to w ogóle dobry pomysł?

Tomasz Laba

Jedna z większych firm windykacyjnych w Polsce ma ogromne problemy. Mowa oczywiście o GetBack, którego obligacje korporacyjne swego czasu były bardzo chodliwym towarem na rynku. Kłopoty firmy zaskoczyły wszystkich, a klientów chyba najbardziej. W końcu istnieje całkiem realna szansa, że GetBack z wierzyciela sam stanie się dłużnikiem. Ta afera może odbić się czkawką nie tylko windykatorom, ale również bankom, które sprzedawały ich obligacje.

Inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem. Nie istnieje coś takiego jak pewna inwestycja. Wydawałoby się, że po lekcji, jaką dało nam Amber Gold, nasze społeczeństwo zrozumiało tę podstawową zasadę. Im większy potencjalny zysk z inwestycji, tym większe jest ryzyko jego niepowodzenia. Po prostu nie da się inaczej. Nawet jeżeli inwestycje są reklamowane jako równie pewne i bezpieczne jak lokaty bankowe, każdy powinien dwa razy sprawdzić, w co tak naprawdę się pakuje. Tak właśnie miało być z obligacjami korporacyjnymi firmy windykacyjnej GetBack. Afera zatacza coraz szersze kręgi, a firma ma przed sobą trudne czasy. Słychać nawet głosy o możliwości ogłoszenia jej upadłości. Skutki mogłyby być fatalne.

Klienci poszkodowani przez GetBack z pewnością nie czekają na rozwój wypadków z założonymi rękami. Zaczynają się organizować i poszukiwać sposobu na odzyskanie straconych pieniędzy. Niektórzy zainwestowali w obligacje nawet kilkaset tysięcy złotych. Jednak działa, które zamierzają wytoczyć, nie są skierowane w stronę GetBack, a bankierów, którzy sprzedawali i reklamowali obligacje jako pewny zysk. Klienci czują się przez to oszukani i wprowadzeni w błąd. Wywiad z założycielem facebookowej grupy poszkodowanych klientów przeprowadziła redakcja money.pl.

Dlaczego kupiliśmy obligacje GetBack? Bo pracownik banku zapewniał nas, że to bezpieczne. I dlatego teraz zamierzamy walczyć z bankiem o odzyskanie tych pieniędzy. Bankowcy nas wprowadzili w błąd, banki powinny oddać.

Afera GetBack – pozew przeciwko sprzedawcy obligacji sposobem na odzyskanie utraconych oszczędności?

Na tej podstawie klient czuje się poszkodowany przez swój bank i dlatego właśnie ma zamiar domagać się od niego zapłaty. O ile oczywiście prawo do sądu jest konstytucyjnym prawem każdego mieszkańca tego kraju, to mam poważne wątpliwości, że sąd uzna powyższe argumenty za wystarczające do uznania odpowiedzialności banku.

A dlaczego mielibyśmy nie wierzyć? Rozmowy miały miejsce w centrum Warszawy, w oddziale banku, a nie w jakiejś podejrzanej firmie. Od lat rodzina prowadziła tu lokaty i konta. To wystarczyło, by nabrać zaufania. A na dodatek usłyszeliśmy, że to „tak samo bezpieczne jak lokata”, że „firma jest za duża, żeby upaść”, że „pan prezes jest jednym z najbogatszych Polaków, więc nie dopuści do problemów”. Kilka razy słyszeliśmy, że „nie ma możliwości, by coś złego się stało”. Jednak się stało. Więc pracownik banku nas po prostu okłamał.

Pani Andżelika pozywa państwo polskie za Amber Gold. Ma szanse?

Oczywiście należy odróżnić marketingowe sztuczki i zapewnienia od faktycznej wiedzy bankowców. Skoro klienci domagają się zapłaty od banku na podstawie tego, że zostali wprowadzeni w błąd, to musieliby wykazać przede wszystkim to, że sprzedawca, wiedząc o kłopotach GetBack, celowo i świadomie okłamał klienta. Nie wspominając już o czymś tak oczywistym, jak zasada swobody zawierania umów. Nie wierzę, że klienci zostali zmuszeni do kupienia obligacji. Tym samym każdy z nich miał prawo do tego, aby nie kupić tych obligacji. Skoro żyjemy w warunkach gospodarki rynkowej, to wzloty i upadki dowolnej firmy są codziennością i nie powinny nikogo dziwić. Zresztą problemy GetBack jeszcze nie oznaczają tego, że firma upadnie i nie będzie miała majątku wystarczającego na pokrycie zobowiązań.

Niestety takie afery jak Amber Gold czy teraz GetBack będą wybuchały regularnie co kilka lat tak długo, jak konsumenci będą gotowi oddawać setki tysięcy złotych za obietnice przysłowiowego nieba.

39 odpowiedzi na “Poszkodowani klienci GetBack planują pozywać banki, które zachęcały do kupna obligacji firmy. Czy to w ogóle dobry pomysł?”

  1. Pierwsza zasada inwestowania to zrozumienie, w co dokładnie się inwestuje. Słysząc o osobach, które wrzucają po kilkaset tysięcy złotych w obligacje przedsiębiorstw i lamentujące potem, że stracili, mam wrażenie, że nie mieli pojęcia o tym, czym są obligacje i z czym się wiąże ich posiadanie…

  2. Kolejni zaradni „franciszkanie” co myśleli że dymają „system” a się okazało że są dy …

  3. Każdy klient ma oznaczony poziom ryzyka do którego może kupić akcja i obligacje. To samo z akcjami i obligacjami. Jeżeli one mają wysoki poziom ryzyka a klient ma obliczony przez bank niższy to bank nie powinien sprzedać akcji lub obligacji za swoim pośrednictwem. Z obligacjami GB właśnie tak było i dlatego banki za wciskanie obligacji powinny ponieść karę. Mój dyrektor d/s kluczowych klientów był szczególnie namolny. Na pytanie a co będzie jak obligacje zamienia się w obligacje śmieciowe powiedział, że Wielki Bank na to nie pozwoli.
    Dlatego Panie Mustachian jest Pan pewnie pracownikiem banku albo też moim doradcą, bo po klapie GB mój „doradca: ma takie poglądy jak Pan

    • Ja się na tym nie znam, ale wydaje mi się, że jakby był takim dobrym doradcą to by nie kisnął w banku tylko inwestował wszystko sam.

  4. Zatrważające jest to, jak niski poziom wiedzy na temat na temat funkcjonowania rynku kapitałowego prezentują osoby, które inwestują w akcje, obligacje czy inne instrumenty finansowe. Zerowy często poziom wiedzy można porównać do sytuacji, gdyby kupujący samochód nie wiedział, czym jest silnik diesla, automatyczna skrzynia biegów lub poduszki powietrzne.

    Do tego dochodzi zerowy poziom wiedzy na temat rynku, na którym funkcjonuje spółka, której akcje / obligacje są nabywane. Typowy „inwestor” zazwyczaj nie zna tego rynku, nie umie uplasować pozycji spółki, w którą inwestuje względem konkurencji, ocenić – choćby na podstawie danych publicznie dostępnych – czy spółka ma szanse rozwoju i czy jest faktycznie tak dobrą inwestycją, jak przedstawia to bank / firma inwestycyjna (np. dom maklerski).

    Pytanie ilu inwestorów przeczytało prospekty emisyjne, regulacje prawne odnoszące się do nabywanych przez nich instrumentów, ilu inwestorów skonsultowało sens biznesowy swoich inwestycji z doradcą inwestycyjnym (takim prawdziwym, z licencją od KNF, oczywiście niezależnym od banku). Ilu inwestorów zapytało się doradcy prawnego o sposoby zabezpieczenia obligacji na wypadek kłopotów finansowych emitenta, o sposoby dochodzenia roszczeń od emitenta. Ilu inwestorów wie, że obligacje mogą być np. zabezpieczone hipoteką (i często są)?

    Jest to dla mnie wręcz szokujące, że osoby stosunkowo majętne, lokujące w obligacje / akcje często kilkaset tysięcy złotych, są tak niechętne do zasięgnięcia pomocy specjalistów. Profesjonalne inwestowanie, jak każde zajęcie zawodowe, wymaga wiedzy i doświadczenia – tak samo jak rozsądny człowiek nie zdecydowałby się na prowadzenie samochodu bez wcześniejszego kursu nauki jazdy, tak rozsądny człowiek bez zrozumienia podstaw funkcjonowania rynku finansowego powinien trzymać się z dala od obligacji, akcji, opcji i innych podobnych instrumentów.

    Panie Jasio – poszedł na spotkanie z dyrektorem, w banku, z którego usług Pan korzysta z prawnikiem od rynków finansowych czy własnym doradcą inwestycyjnym, to być może któryś z nich zadałby sakramentalne pytanie: jakimi środkami i na jakiej podstawie „Wielki Bank nie pozwoli” na upadłość emitenta obligacji.

    Obwinianie banków, organów państwa czy władzy za własne lekkomyślne decyzje odbieram jako próbę przerzucenia odpowiedzialności indywidualnej na całe społeczeństwo. Na tej zasadzie proponuje, że jutro hazardziści pozwą kasyna – „bo przecież krupier mówił, że każdy u nas wygrywa w pokera”. Nie wszystko, co legalne jest bezpieczne.

  5. Zarząd Getback jest w areszcie, podobnie jak prezes Polskiego Domu Maklerskiego. Prokuratura wszczęła też śledztwo pod kątem ustalenia odpowiedzialności Idea Bank w związku ze sprzedażą obligacji Getback. Kancelaria themi z Krakowa znana z franków chwali się na swojej stronie, że złożyła już pierwszy pozew przeciwko Idea Bank w związku z tymi obligacjami. Kilka innych znanych kancelarii pisze z kolei o przygotowywanych postępowaniach karnych przeciwko sprzedawcom tych obligacji i odszkodowaniach jakie chcą dochodzić od nich. Wygląda to na Amebrgold do kwadratu:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *