Jarosław Kaczyński wręczał nagrodę bez maseczki „bo był w pracy”. Czyli rządzący niczego się nie nauczyli

Gorące tematy Zdrowie dołącz do dyskusji (113) 12.10.2020
Jarosław Kaczyński wręczał nagrodę bez maseczki „bo był w pracy”. Czyli rządzący niczego się nie nauczyli

Maciej Bąk

Który to już raz piszemy o podwójnych standardach naszych rządzących? Tym razem Jarosław Kaczyński bez maseczki, za to w świetnym nastroju wręczał nagrodę Bronisławowi Wildsteinowi. Cała uroczystość wyglądała tak, jakby pandemii już dawno z nami nie było. Szef KPRM Michał Dworczyk prezesa PiS wytłumaczył standardowo – obowiązkami służbowymi. I dał ludziom pretekst, by takiego tłumaczenia używał co drugi obywatel.

Jarosław Kaczyński bez maseczki

W weekend miał miejsce kongres Polska Wielki Projekt. Trzydniowe dyskusje panelistów zostały zwieńczone niedzielną uroczystością wręczenia nagrody imienia Lecha Kaczyńskiego. Wręczał ją brat śp. prezydenta Jarosław, od kilku dni wicepremier polskiego rządu. A otrzymał ją prawicowy dziennikarz i pisarz Bronisław Wildstein. Na zdjęciach widać, że uroczystość nie miała nic wspólnego z reżimem sanitarnym, jaki od soboty obowiązuje na terenie całego kraju. A zakłada on obowiązek zakrywania twarzy w miejscach publicznych już na terenie całej Polski. Ani Jarosław Kaczyński, ani laureat, ani towarzyszący im europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski nawet przez chwilę nie mieli na twarzy masek ani przyłbic. Podobnie było zresztą podczas wielu wcześniejszych paneli.

O tę sprawę pytany był dziś rano w TOK FM szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Michał Dworczyk powiedział, że „prezes Jarosław Kaczyński wręczając nagrodę Bronisławowi Wildsteinowi był w pracy i nie musiał mieć maseczki”. I dodał, że pracę wykonuje się nie tylko w swoim gabinecie. To wygodne tłumaczenie, jedno z wielu używanych przez rządzących. Pamiętamy przecież, że premier siedział w kinie bez maseczki, a ten sam Michał Dworczyk oświadczył że mógł tak zrobić, bo seans był prywatny.

Podwójne standardy

To bardzo ciekawe, że prezes Jarosław Kaczyński będąc w pracy nie musi zasłaniać twarzy, ale już posłowie w Sejmie muszą to robić. Pamiętamy przecież awanturę z udziałem posłów Konfederacji, którzy upierali się że masek nie założą na posiedzeniu, za co byli rugani przez wicemarszałek Sejmu Małgorzatę Gosiewską. W Sejmie czy innych instytucjach publicznych (z KPRM włącznie) nie ma też możliwości, by któryś z dziennikarzy chodził po korytarzach bez zasłoniętej twarzy. Dlaczego? Bo najwidoczniej praca Jarosława Kaczyńskiego jest lepsza od zajęć innych osób. Tak jak ból, o czym doskonale pamiętamy po wiosennej awanturze z cmentarzem.

Do znudzenia będę powtarzać, że osoby decydujące o losach naszego państwa mają szczególny obowiązek przestrzegania własnych zaleceń. Po pierwsze dlatego, że w razie ich ciężkiej choroby utracimy w ważnym momencie osoby dowodzące systemem. Po drugie dlatego, że powinny one świecić przykładem, pokazując że wprowadzone przez nich restrykcje należy traktować poważnie. Niestety widać, że szczególnie prawicowi politycy – nie tylko w Polsce, ale i na świecie (Trump ma koronawirusa właśnie dlatego, że nie przestrzegał restrykcji) – nie są w stanie znieść faktu przestrzegania restrykcji, których sami są autorami. A potem się dziwią, że tysiące ludzi zaczynają łykać antymaseczkową retorykę i organizują marsze przeciw restrykcjom.

(zdjęcie ilustracyjne pochodzi z Twittera @WielkiProjekt)