„Przywrócić niedziele handlowe!”

Zakupy dołącz do dyskusji (118) 25.07.2020
„Przywrócić niedziele handlowe!”

Rafał Chabasiński

Przedsiębiorcy od dłuższego czasu domagają się zniesienia zakazu handlu w niedzielę. Epidemia koronawirusa dotkliwie odbiła się także na branży handlowej. Do Rady Dialogu Społecznego trafił projekt ustawy przywracającej niedziele handlowe.

Epidemia koronawirusa i towarzysząca jej recesja może skłonić rządzących by przywrócić niedziele handlowe

Zakaz handlu w niedzielę to niewątpliwie jeden z bardziej kontrowersyjnych pomysłów rządu Zjednoczonej Prawicy. O wprowadzenie takowego od dłuższego czasu apelowały związki zawodowe, w szczególności NSZZ „Solidarność”. Można śmiało powiedzieć, że debata na ten temat toczyła się długie lata przed ustanowieniem samego zakazu.

Podstawowym założeniem zakazu jest gwarancja, że pracownicy sklepów nie będą musieli pracować właśnie w niedzielę. Dzięki temu mogą poświęcić czas rodzinie, zwłaszcza dzieciom. Te w końcu na pewno ostatniego dnia tygodnia nie muszą chodzić od szkoły. Zakaz handlu w niedzielę obowiązuje miedzy innymi w Niemczech czy Austrii.

Kolejnym beneficjentem zmian w prawie miały być małe, rodzinne sklepiki. Teoretycznie sklepy mogą w końcu funkcjonować w niedzielę normalnie, pod warunkiem że za ladą stanie właściciel bądź jego najbliżsi. W praktyce te niezrzeszone w większych sieciach jak plajtowały, tak plajtują nadal.

Nowe rozwiązania wprowadzano stopniowo. Niedziele handlowe znikały z roku na rok. Docelowe rozwiązania, z raptem paroma wyjątkami, obowiązują od 2020 r. Solidarność nie raz apelowała o uszczelnienie zakazu. Ten miałby objąć franczyzobiorców czy… handel w internecie. Sytuację zmieniła jednak epidemia koronawirusa i idąca z nią recesja.

Niedziele handlowe mogą wrócić na jakiś czas, jeśli propozycję przedsiębiorców zaakceptuje rząd

Zakaz handlu w niedzielę zawsze był przedmiotem krytyki ze strony branży handlowej, oraz części konsumentów. W niektórym momencie nawet sam premier Mateusz Morawiecki przyznał, że zakaz nie przyniósł spodziewanych rezultatów.

Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz póki co pozostaje głucha na tego typu apele uważając, że nie ma potrzeby przywracać niedziele handlowe. Z danych ministerstwa wynika zresztą, że konsumpcja utrzymuje się na poziomie sprzed epidemii.

Tymczasem, jak podaje dziennik Fakt, do Rady Dialogu Społecznego wpłynął projekt ustawy luzującej zakaz. Przedstawiciele pracodawców postulują zniesienie zakazu handlu w niedzielę w trakcie obowiązywania stanu epidemii oraz przez następne 180 dni. Pracownikom projekt gwarantuje w każdym miesiącu dwie niedziele wolne od pracy. Według informacji Faktu, projekt ma być rozpatrywany jeszcze w tym tygodniu.

Warto wspomnieć, że uzasadnieniem postulowanych zmian są nie tylko interesy branży handlowej, ale również walka z epidemią. Rozłożenie handlu na siedem dni w tygodniu w teorii pozwoliłoby w jakimś stopniu zmniejszyć koncentrację ludności na zakupach. Ma to pewien sens, zwłaszcza biorąc pod uwagę spodziewany jesienny nawrót choroby. Ten może oznaczać kolejną falę nadplanowych zakupów.

Na przeszkodzie luzowaniu zakazu na pewno stanie NSZZ „Solidarność” i Episkopat

Samo złożenie projektu nie oznacza jeszcze, że wrócą niedziele handlowe. Możliwe jednak, że skutki skutki zakazu handlu dla gospodarki ostatecznie przeważą. Wybory prezydenckie za nami, Polacy pójdą do urn za trzy lata. Rządzący mogą sobie teraz pozwolić na to, by „zapomnieć” o części swoich przedwyborczych zapowiedzi.

Zwłaszcza, że propozycja przedsiębiorców jest racjonalna. Nie ma mowy o całkowitym zniesieniu ograniczeń, bardziej o ich czasowym zawieszeniu. Uwzględnia także interesy pracowników. Co więcej, projekt luzowania zakazu podchodzi w dużo bardziej racjonalny sposób do sprawy, niż obowiązujące przepisy.

W końcu zagwarantowanie pracownikowi wolnego w niedzielę bez ograniczania handlu w ten dzień tygodnia jak najbardziej było możliwe. Wystarczyło właśnie zagwarantować pracownikowi określoną liczbę wolnych niedziel w tygodniu. Ważne przy tym, by pracodawca w tym konkretnym przypadku nie miał możliwości stosowania innego mechanizmu niż dodatki pieniężne.

Nie sposób przy tym nie zauważyć, że alternatywne rozwiązania nie są w stanie zapewnić jednej rzeczy. Niedziele handlowe kłócą się w końcu z nauczaniem Kościoła Katolickiego. Wierni powinni w końcu święcić dzień święty. Nie bez powodu jednym z ważniejszych sojuszników NSZZ „Solidarność” w tej sprawie był polski Episkopat. Także dla tego związku zawodowego kwestie religijne nie są bez znaczenia.

118 odpowiedzi na “„Przywrócić niedziele handlowe!””

  1. 1) Artykuł do redakcji: „Wystarczyło właśnie zagwarantować pracownikowi określoną liczbę wolnych niedziel w tygodniu.”
    2) Rzeczpospolita Polska jest państwem świeckim. W niedzielę w zgodzie ze swoim wyznaniem mogą żydzi, muzułmanie, osoby niewierzące oraz wyznawcy wielu innych religii, dlaczego więc pozbawiać ich tej możliwości. Dlaczego nie zagwarantować np: muzułmanom wolnych piątków,… Rolą państwa nie jest szczególna ochrona jednego wyznania.

    • W chrześcijańskiej Europie przyjętym dniem wypoczynku i tym samym dniem wolnym od pracy jest niedziela. W innych regionach bywa inaczej.

      • Dobra dobra,ale ma rację. Co za problem dorzucić dni urlopowe po prostu ? Albo jeszcze lepiej – obowiązek płacenia dodatku 100% albo 200% za pracę w niedzielę (i to nie tylko tym ze sklepów,bo niby dlaczego ludzie pracujący na różne czterobrygadówki i nie tylko mają mieć gorzej – niedziela to niedziela).

        • Niekoniecznie @Fernir ma rację, choć chyba to niezamierzona pomyłka, bo …

          „Wystarczyło właśnie zagwarantować pracownikowi określoną liczbę wolnych niedziel w tygodniu.”…. Zwrócę uwagę że w tygodniu jest tylko jedna niedziela, a prawdopodobnie chodziło o okres miesiąca, z czym zresztą się zgadzam należało zagwarantować 2 wolne dni w tygodniu i minimum 2 weekendy w miesiącu i nie tylko pracownikom handlu ale wszystkim tym których dotyczy praca w czasie tzw weekendów i tutaj kolejne pytanie w czym lepsi są pracownicy handlu, od pracowników służby zdrowia, operatorów nr alarmowych, energetyki, dostawców wody, gazu, odbiorców ścieków, czy firm telekomunikacyjnych, albo pracowników gastronomii, kultury i rozrywki i pewnie wielu innych jak choćby zakładów w których procesy technologiczne, albo konieczność zaopatrzenia wymaga obecności przynajmniej dyżurnej, a często stałej załogi? Dlaczego dodatek ?, przyjmując się do pracy zdecydowałeś się na określone warunki

    • Dokładnie, wywalić prawa pracownika! Niech Janusze biznesu stoją nad pracownikami z biczem! Praca 24/7 za miskę ryżu itd. Gdyby nie było to regulowane na każdej ulicy stałyby obozy pracy…

      • No już nie przesadzaj.
        Przypomnij mi, czy to czasem nie z tego powodu powstały związki zawodowe?
        To może zrezygnujmy z tych darmozjadów, a regulacją rynku (w tym płac) niech zajmie się rząd.

        • Przypomnij mi, czy to czasem nie z tego powodu powstały związki zawodowe?

          Pokaż mi związek zawodowy w sklepie albo prywatnej firmie.Łatwiej trafić czwórkę w totka. Ba zgadnij proszę jaki procent istniejących związków to nie są skompromitowany SLDowski OPZZ albo kółko pelgrzymkowe (i filia PiSu) o nazwie „NSZZ Solidarność”. XD :P

          Wiesz jedna wielka firma w której pracował mój kuzyn założyła kiedyś związek zawodowy i to odgórnie.Tak ! Oczywiście tylko na czas zwolnień grupowych i tylko dlatego,że tego ustawa wymagała :P XD

          Ba,opowiadał nawet,że w tej firmie ludzie podpisywali w ramach umowy wręcz że uwaga: „pod karą zwolnienia z pracy nie założą związku zawodowego”. Czy taka umowa była do końca legalna to nie wiem,ale tak to realnie wygląda…

          W Polsce masz prawo do wolnych związków zawodowych – przestrzegane tak naprawdę praktycznie tylko w sektorze państwowym… Tak naprawdę zaś jest z nim to samo co z wysoką karą od Polskiej Inspekcji Pracy która jak wiadomo jest jak Yeti…

        • „Związki zawodowe” – to chyba największa ściema jaką można sobie wyobrazić. Jakiś czas temu (w poprzedniej pracy) znajomy z kilkoma innymi pracownikami chcieli założyć związek. Gdy dyrekcja się o tym dowiedziała zostali zwolnieni – oczywiście redukcja etatów i inne wymyślone powody.

          Te „instytucje” wewnątrz firmowe istnieją w większości w spółkach, w których jakiś % należy do Państwa. Ich głównym zadaniem jest zbieranie $$$ za wszystko. Tacy politycy na mniejszą skalę – dopaść się do koryta i „chapać”

      • Jak tylko ten jeden dzień tj 24 lipca (24/7) to może nawet i tak ;) , ale przez resztę roku pewne regulacje jak najbardziej obowiązkowe, niemniej dotyczące wszystkich pracowników, a nie tylko określonych grup zawodowych, a o tym czy w danym zakładzie pracy obowiązuje praca w innym trybie niż od poniedziałku do piątku od godz … do godz… decydowałby kierujący tym zakładem, gwarantując oczywiście minimum 2 wolne dni w tygodniu i średnio 40 godzinny tydzień pracy w założonym powiedzmy maksimum kilkumiesięcznym okresie rozliczeniowym, a pracownik decydowałby czy mu takie zasady odpowiadają decydując się na podjęcie pracy i podpisanie umowy, lub nie, wszak nie ma przymusu pracy, oczywiście nie powinno y=też być patologii że nie podejmuje pracy choć może, ale nie chce i żyje na koszt podatników pobierając świadczenia socjalne, te powinny być skierowane do faktycznie potrzebujących pomocy w wyjściu z sytuacji kryzysowej przez czas określony, tak by mogli podnieść się z sytuacji gdy życie skopało na życiowym zakręcie i później się samodzielnie utrzymać w wykonywanej pracy, czy prowadzonej działalności gospodarczej/usługowej.

  2. Czekaj czekaj. Skoro tyle ludzi straciło pracę, ludzie pracujący dostają 80% pensji i ogólnie niby nastały ciężkie czasy to nagle w niedzielę będą robili zakupy?

    • Część na pewno skorzysta, bo np. niedziela , czy szerzej weekend to jedyny czas gdy mogą wspólnie wybrać się do sklepu by wybrać wyposażenie pokoju dla nastolatka ( z tym nastolatkiem) , poza tym masz aspekt przeciw epidemiczny gdyż częśc ludzi poszła by w niedzielę po zakupy i tym samym zmniejszyła gęstość kupujących w inne dni w tygodniu a już na pewno w sobotę.

  3. Każdy ma swoje racje. Dla mnie dziś zakaz handlu w niedzielę jest sztucznym tworem bez znaczenia dla samego tzw. dużego handlu. Natomiast na tym zakazie tracą małe sklepy osiedlowe, tracą punkty gastronomiczne w centrach handlowych. Ale zyskuje gastronomia choćby tzw. uliczna, czy też knajpki w miejscach wypoczynku.

    Zniesienie tego zakazu nie zmieni sytuacji handlu w sensie nie zwiększy ilości zakupów. Co najwyżej rozłoży je z piątku/soboty na trzy dni. I np. w czasie pandemii jest to słuszny pomysł.

    • tracą też wielkie markety budowlano-remontowe i meblowe.

      A na pewno ich klienci musza się dostosowywać, i robić zakupy w większym pośpiechu i tłoku, „bo mają tylko sobotę na to”,

      bo w tygodniu wszyscy pracują chodzą jak w zegarku do szkoły, pracować w urzędzie lub korpo, – bo kto tak kazał? – rząd.
      Zatem Rząd bohatersko rozwiązuje problemy które sam stwarza.

      • Tracą na czym?
        Czy jak masz kupić powiedzmy worek cementu potrzebny do remontu to go kupisz czy też nie? Albo nową szafę?
        W mojej ocenie markety budowlane czy meblowe wręcz zyskują, bo potrzebują mniej pracowników do tej samej sprzedaży. Bo tutaj raczej nie ma zakupów tzw. impulsowych co bywa w spożywce.

        • jest zawsze ciemna liczba, klientów zniechęconych, bo akurat nie było jak zorganizować transportu, bo była kolejka do projektanta kuchni za długa, do mąż nie maił czasu i nie dogadaliśmy sie co do wyboru.
          Albo por prostu nie było czasu aby dać się naciągnąć sprzedawcy,”że tego potrzebujemy”.

          Oczywiście bazowe potrzeby zostaną zrealizowane, tak samo jaką giełdy samochodowe raz w niedziele właśnie organizowane, albo targi branżowe raz na kwartał.

          Ale to wymaga od klienta samozaparcia, organizacji, a jak będzie np chory czy miał wyjazd, to organizowania zastępstw, to koszty koszty, stres i odsuwanie czasem innych kolidujących form relaksu, zdarzeń itp.

          Bo jak jest się silnie zmotywowanym, to można wiele, ale czy to jest dobre?
          jak można tanim kosztem zatrudnić sprzedawców na drugą zmianą, albo na tryb weekendowy.

          • Wybacz ale to takie wymyślanie przeszkód które nie istnieją. Remonty, wymiany mebli robi się raz na wiele lat.
            Nie wierzę w te projekty kuchni ze sklepu, dobry projekt wymaga wizyty projektanta w domu.

            Jakoś ostatnio trudno znaleźć dobrego sprzedawcę – doradcę w takich typowych marketach, bo plan trzeba wykonać.
            Przez chwilę tak dla odskoczni bawiłem się ostatnio w tzw. show room (przy czym moja rola ograniczała się do kwestii oprogramowania) i ilość mitów z jakimi mierzyliśmy się u klientów po wizytach w marketach była potężna. W ciemno widziałem co dany market ma za plan do wykonania.

            Sprzedawcy z przypadku to tak jak konsultanci rożnych infolinii z przypadku – upierdliwość stosowania szablonu odpowiedzi pokazywała w jednej z sieci że borykają się z inżynierami wsparcia. i raczej wolałbym, aby nawet w spożywce nie pracował student myślami będący już na balandze.

          • to gratuluje bezproblemowego życia, ale rozejrzyj sie wokół, bo może nie wszystkim się tak wszystko pięknie w kalendarzu powtarzalnie układa.

            raz na kilka lat – ale jakoś kilka kilkanaście wanien się na tydzień sprzedaje, bo każdy ma swoje życie i swój cykl w swoim tempie.

            i nie wymyślam, tylko każdego spotka co innego, a w efekcie jest to suma z prawa wielkich liczb, że jak w sobotę i w niedziele był średni tłok, to teraz w sobotę robi się wielki tłok.

            a to że jakość ogólnie spada i mają głupawe plany sprzedażowe, czy realizacje od sztampy na które naciągają klientów, to inna sprawa.

            ale jak widać opłacało się być otwartym przez ostatnie 30 lat w niedziele,
            a szewcowi i drogerii w Zgierzu czy Pułtusku się nie opłacało.

          • No ja jeszcze wanny nie kupowałem ;)
            I pewnie nie kupię, bo moja stara to już zabytek. Fakt regenerowany, ale takiej wanny już się nie dostanie.

            A co do wizyt w sklepie, to ja muszę te kilka km przejść dziennie więc market budowlane to dobry cel spaceru – w jednym ostatni kupuje po torebce regeneracyjnej trawy, w innym jakieś drobiazgi do nawadniania. Myślę że takich ważnych klientów jak ja to te markety kochają – wydane kilka złotych za zawracanie głowy sprzedawcom.

          • oj, spokojnie, czasem może uda się kupić np. szwagrowi w prezencie nożyce do żywopłotu, bo widzisz je co tydzień.

            Jakbyś chadzał po innym sklepie to kupisz w końcu coś z innego zakresu.
            I sklep zarobi nawet na kimś takim. nie dziś to jutro, a może za rok.

  4. >Niedziele handlowe kłócą się w końcu z nauczaniem Kościoła Katolickiego

    Z nauką KK kłóci się również przemoc, zabijanie, kradzieże i inne ale to nie jest istotne, istotne jest, żeby w niedzielę kościoły były pełne, bo taca pusta.

  5. Pandemia czy nie pandemia należy przywrócić dowolność.

    A o otwarciu czy zamknięciu sklepu niech decyduje jak dawniej właściciel.

    bo są po proastu miasta które „żyją” jedne z turystyki a inne właśnie z handlu, że można coś załatwić, to czego nie da się na prowincji, czyli np. kupić wannę, i lepiej mieć na to dwa dni żeby w spokoju objechać kilka kilkanaście sklepów i salonów meblowo-łazienkowych.

    Przecież jak pamiętamy otwarte biedronki 24h w kwietniu, to przecież nie potrzeba było pandemii, ze coś takiego wprowadzić.

    Najlepsze jest to że to praktycznie nikomu nie szkodzi, już więcej szkodzą żabki otwarte na parterze w kamienicach do 23 , a pod nimi rejwach pijaczków, albo od 5 rano rumor dostaw.
    Markety stoją oddalone mają własne parkingi, galerie też.

    To jest już tylko sprawa dl PIP i przestrzegania tego aby pracownik pracował na pewno na tyle na ile się umówił o raz czy dostaje ekwiwalent dni wolnych.

    • Tyle że dziś juz mamy XXIw a nie XXw. O wiele więcej produktów jest dostępnych w sieci niż w sklepach i nie potrzeba niedzielnych wycieczek po marketach aby coś kupić. Turystyka sklepowa, modna kiedyś dziś nie ma racji bytu. Szczególnie ze to koszt dla sklepu i zero przychodu.

      Wanny, mebli i paru innych rzeczy nie kupuje się codziennie, ba nawet nie kupuje się co kilka lat, więc jak już ktoś musi zwiedzać sklepy, to dwa,trzy dniu urlopu raz na dekadę może na to poświecić.

      A niedzielę zamiast na zakupach warto spędzać z rodziną. Bo nagle się okaże że jest nowiutka wanna, ale rodziny już nie ma.

      • mogę nie mieć rodziny,
        mogę rodziny nie lubić,
        mogę mieć rodzinę i ją lubić i możemy równie dobrze lubić chodzić po sklepach, bo jesteśmy zakupoholikami.
        i to zakupoholikami tradycjonalistami, czyli lubimy kupować bezpośrednio, lubimy przymierzać, lubimy konsultować sie ze sprzedawcami, lubimy jak nas naciągają.

        i nie widzę powodów, aby odgórnymi nakazami nam tego zakazywać w imię jakiś nakazów religijnych.
        albo zasłaniając się tym że inni mają/ nie mają rodzin i chcą niech ułożyć sobie tak kalendarza życia aby czas z nimi spędzać w inne dni tygodnia.

        bo są tacy co lubią o 5 rano z dzieciakami na jogging chodzić, a są rodziny, np pary bezdzietne co lubią w knajpach czy kasynach po nocy siedzieć.
        Pełen przekrój.

        Jeśli tylko sprzedawcom nie śmierdzą nasze pieniądze to niech mają dowolność otwierania sklepów, i zatrudniania tam pracowników na najbardziej dzikie godziny, i stawki, jeśli się oni na to godzą z własnej woli.

        • Sprzedawcy w dużych sieciach nie maja nic do gadania. Liczą się tabelki.
          Dla sprzedawcy najgorszy klient to ten co wejdzie pooglądać. Bo szefostwo po premii pojedzie, jak sklep staje się galerią wystawienniczą.
          Zauważ, ze sieci handlowe wcale nie płaczą po zakazie handlu w niedzielę. Tutaj płacz raczej branży typu lodziarnie, kawiarnie czy jadalnie. BO oni faktycznie dużo tracą.

          • no ciężko widzieć jak płacze spółka akcyjna.
            ale galeria zarabiała na czynszu skumulowanym, bo własnie jak już rodzinka była z dziećmi na zakupach to i ciuch i elektronika, i lody też były – pełna synergia.

            najlepiej „te łzy” to było widać w połowie wprowadzania zakazu jak była jedna niedziela handlowa w miesiącu, to pod galeriami w Poznaniu Warszawie czy Krakowie nie było miejsc parkingowych.

            czyli klient jednak głosuje.

            a łatwiej jest sprzedawcy złapać i urabiać klienta, gdy nie ma za sobą wściekłej kolejki.

          • Parkingi nie świadczą o obrotach sklepów. Nie kupuje się co niedziele telewizora, szafy, nawet ubrań. To w większości spacerowicze a nie klienci.

  6. jakoś w księdze rodzaju nie wspomniano, aby drzewo prawdy z którego owoców jeść nie wolno, było zamknięta na kłódkę i ogrodzone kratami w niedziele.

    Episkopat powinien najlepiej pamiętać i przypominać innym, że człowiek ma wolną wolę i wolno mu grzeszyć nawet w niedziele. Nie można tego zabronić, anie uniemożliwiać stosując zakazy pośrednie dotykające innych ludzi.

    • Wiesz jest też „Nie kradnij” czy „Nie zabijaj” ale i tak ludzie wymyślili kodeks karny,.Choć ludzie mają wolną wolę i faktycznie mogą wybrać grzech.

      • logika nie w tę stronę!

        ludzie nie wymyślili kodeksu karnego po to aby uzasadniać nim nakazy religijne, to może istnieć obok.

        w mojej wypowiedzi chodzi tylko o to aby nie uzasadniać mylnie prawa stanowionego prawem religijnym

        • Ale akurat chrześcijanie maja wielkie zasługi w tworzeniu fundamentów cywilizowanego prawa stanowionego. Takie są fakty, tak samo jak niewątpliwie dobrym jest ograniczanie pracy w celu dnia odpoczynku. Oczywiście wydanie polskie to kuriozum, bo i ograniczanie jest bardzo wybiórcze.

          • tak na dobrą sprawę to akurat dekalog mamy po Żydach,
            jakby nie patrzeć to dobrze wymyślone,
            więc warto skopiować.

            Chodziło tylko że z punktu widzenia moralnego, nie można oceniać niemożliwego do wykonania czynu. Bo nie mogę kupować w niedziele bo sklepy zmknięto.
            nie mogę zjadać elfów, bo nie istnieją. a gdyby istniały to czy traktować je jako ludzi, zwiarzęta czy baktereie które już zjadać mi wolno.

            takie zasady stanowione redukują problem moralny do absurdu.

            btw. kraść i zabijać akurat mogę, tylko poniosę tego konsekwencje.

            a co do organizacji czasu, to ma to sens tam gdzie istnieje korzyść skali,przy pracy wspólnej, np. szkoły pracują w określonym rytmie.

            albo dla wypoczynku tak jak cisza nocna.(ogólnie przyjęta)

            ale już nie bardzo jest sens aby większość pracujaca w dni robocze wpadała tylko w soboty do centrów handlowych i robia sztuczną górkę i kolejki, kiedy spokojnie mozna rozłożyć to na dwa dni.

            a w bezhandlowe niedziele to znowu zapchane są kina i kawiarnie pod sufit…

            Już bardziej w niedziele przeszkadza mi żabka na dole w kamienicy bo wtedy w niedziele jest pod nią ruch.

          • Można kupować w niedzielę tak samo jak można kraść itd. Ocena moralna dotyczy także myśli, więc nawet jak nie pójdziesz do sklepu w niedzielę, ale tego pragniesz to już jest grzech.
            Tak się składa, ze teraz bywam w galeriach handlowych w przeciągu tygodnia w godzinach teoretycznej pracy, ale w tym czasie galerie nie świeca pustkami.

          • tu jest pewien problem, bo muszę znaleźć drugiego dobrowolnie chętnego, to jest relacja dwuargumentowa, w przeciwieństwie do kradzieży, czy mordowania – w tych przypadkach, potrzebuje tylko swojej woli i siły przeciw zabezpieczeniom czy obronie. A jeśli bym kogoś zmuszał do handlu ze mną w niedziel to to nie będzie handel, tylko raczej wymuszenie rozbójnicze.

  7. 30lat było dobrze, każdy mógł sobie napisać dowolne godziny otwarcia na szybie, a potem i na wizytówce google.
    I nikomu to jakoś nie przeszkadzało to przyleźli związkowcy i kazali zamknąć.
    A przecież znakomita większość pracowników, których to dotyczyło nie należała do żadnych związków zawodowych.
    Zatem dlaczego niby uszczęśliwiono ich na siłę?

    • Przez wieki aby żyć trzeba było pracować. Przyszli socjaliści którzy wymyślili rożne chore pomysły socjalne, jakieś pensje minimalne, osiem godzin pracy etc.

      • no zdarzyło się socjalistom coś dobrego wmyślić, że mamy jakąś normę godzin pracy i wypoczynku.Nawet nie jest to takie głupie, bo można się do niej odnieść i zakontraktować się na 1/2 etatu na 20h tylko na weekend właśnie.

        ale co to przeszkadza by przesunąć pracowników „w fazie”

        żeby jedni pracowali i mieli wolne w SOB-|NDZ a inni w PN WT itd.
        zawsze 2/7 do odpoczywa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *