Czy bawię się swoim ciałem, dotykając miejsc intymnych, czyli pytania przed pierwszą spowiedzią

Zdrowie 25.05.2017
Czy bawię się swoim ciałem, dotykając miejsc intymnych, czyli pytania przed pierwszą spowiedzią

Udostępnij

Kasia Bayer

Jednym z takich poważniejszych wydarzeń w życiu przeciętnego brzdąca w wieku 9-10 lat jest Pierwsza Komunia Święta. Z komunią świętą łączy się zaś nierozerwalnie pierwsza spowiedź. 

Pierwsza spowiedź

Przystąpienie do tego sakramentu wymaga odpowiednich duchowych przygotowań, w których pomagają dzieciom księża i różne materiały dydaktyczne. Jak się okazuje, są one bardziej lub mniej fortunne. Nie powinno to jednak budzić zdziwienia, skoro poruszają tematy tak istotne, jak kradzież czy zabójstwo oraz nie mniej istotne, ale bardziej problematyczne, takie jak seks.

Popularną praktyką jest tworzenie list „pytań pomocniczych” do każdego przykazania, aby ułatwić dzieciom przeprowadzenie rachunku sumienia. Rozdawane są one w formie ulotek lub książeczek. Zrobiło się o nich głośno, kiedy niedawno serwis mamadu.pl opisał przypadek jednej z takich ulotek, wręczonych dzieciom w jednej z podwarszawskich szkół. Podobną ulotkę otrzymała podczas rekolekcji młodzież ze szkoły podstawowej w niewielkim mieście w województwie kujawsko-pomorskim. Można było spotkać się z pytaniami takimi jak:

„Czy pomagam bliźnim?

Czy potrafię być bezinteresowny?

Czy szanuję pracę innych?

Czy oddaję rzeczy pożyczone?

Czy źle komuś życzyłem?

Czy starasz się być coraz lepszym?”

które właściwie powinien sobie czasami zadać każdy człowiek, niezależnie od wieku czy wiary. Są to pytania stanowiące dobrą wskazówkę dla takiego bardzo młodego człowieka, a odpowiedź na nie, nie powinna stanowić dużego problemu. Jest jednak druga kategoria pytań, która budzi większe kontrowersje:

„Czy nie wyobrażałem sobie siebie lub innych osób w scenach pornograficznych?

Czy nie bawię się swoim ciałem, dotykając miejsc intymnych?

Czy masturbuję się?

Czy uprawiam pozamałżeńskie stosunki płciowe?

Czy pożądam?”

Ile o pornografii wie przeciętny dziewięciolatek?

Nie da się uniknąć poruszania takich tematów, skoro w dekalogu mamy przykazanie 6 i 9, ale czy umieszczenie tak sformułowanych pytań w ulotkach nie budzi bardziej konsternacji, aniżeli zachęca do głębokich rozważań duchowych?

Czemu konsternacji? Psychologiem dziecięcym nie jestem, więc merytorycznie nie ocenię negatywnego wpływu tego typu ulotek na dzieci, ale za to mam siostrę. Siostra parę dni temu miała komunię, a parę tygodni temu pierwszą spowiedź. Siostra jest dzieckiem inteligentnym, które dużo o świecie wie, bo dużo radia słucha, ale czym jest masturbacja, to nawet w Trójce nie mówią. Ciężko jest mi więc sobie wyobrazić, jak ktokolwiek mógłby wymagać, żeby siostra wiedziała, czym są pozamałżeńskie stosunki płciowe albo pornografia.

Uściślając, nadmienię, że problemem nie jest sama tematyka, a terminologia. Wiadomo, że rodzice często mierzą się z pytaniami typu: „skąd się biorą dzieci?”, ale zakładam, że udzielając odpowiedzi, nie odpowiadają „poprzez uprawianie małżeńskich stosunków płciowych” albo „zachowując się jak ci państwo w filmach pornograficznych”. Więc skąd taki dziewięciolatek ma wiedzieć, co znaczą te sformułowania? Od księdza ani na lekcji religii na 99% się tego nie dowie.

Żeby jednak sprawiedliwości stało się zadość, mówi się dużo o tym, że Polacy tak ogólnie mają problem z rozmawianiem o seksie. Nie jest więc to problem wyłącznie kościelnych ulotek. Z drugiej strony wymaganie znajomości przytoczonych wyżej terminów przy jednoczesnym sprzeciwie wobec wszelkich projektów dotyczących edukacji seksualnej wydaje się co najmniej nielogiczne.