Nieufność do PPK nie wzięła się znikąd. I nie chodzi tylko o OFE, ale o całokształt działań kolejnych ekip rządzących

Finanse Społeczeństwo dołącz do dyskusji (19) 21.08.2019
Nieufność do PPK nie wzięła się znikąd. I nie chodzi tylko o OFE, ale o całokształt działań kolejnych ekip rządzących

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Pracownicze Plany Kapitałowe wcale nie wydają się złą ideą. W końcu jest to szansa na wyższą emeryturę po latach, i to stosunkowo niewielkim kosztem. Niestety Polacy nie darzą PPK zaufaniem i to nie może nikogo dziwić. I obecna, i poprzednie ekipy po prostu na to zapracowały. 

Pracownicze Plany Kapitałowe mogłyby być sukcesem, ale przeszkodą jest brak zaufania Polaków

Powiedzieć, że Polacy nie ufają PPK, to jakby nie powiedzieć nic. Nawet czytając komentarze naszych czytelników pod artykułami o PPK, które dość regularnie publikowaliśmy na łamach Bezprawnika (szczególnie warto zajrzeć do tekstu, w którym tłumaczymy, co to są PPK czy do artykułu o PPK w Wielkiej Brytanii) można było łatwo zrozumieć, że nowy projekt rządzących nie wywołuje, mówiąc delikatnie, wielkiego entuzjazmu. I niestety nie ma w tym niczego dziwnego. Kolejne ekipy rządzące dokonywały różnych ruchów, które bynajmniej nie prowadziły do realnego pomnożenia emerytalnych majątków Polaków. Co ważne, warto przy okazji zauważyć, że wiele osób niesłusznie obwinia same instytucje, np. ZUS – a należy przecież pamiętać, że poszczególne decyzje były decyzjami rządzących, a nie urzędników.

Na wyobraźnię Polaków bez wątpienia najmocniej wpływa to, co na przestrzeni lat działo się z OFE. Teraz Otwarte Fundusze Emerytalne mają zniknąć. Przy okazji przeniesienia środków do Indywidualnego Konta Emerytalnego państwo pobierze sobie 15 proc. prowizji. Niewiele lepiej zachowała się poprzednia ekipa, która przeniosła część środków do ZUS. Oba posunięcia (zarówno tamtej ekipy jak i obecnej) określa się mianem skoku na OFE. Nie przeszkadza to jednak obu stronom we wzajemnym przerzucaniu się oskarżeniami. Wiele osób dochodzi do wniosku, że gdyby samodzielnie dysponowały środkami, które trafiały do OFE, być może ich emerytura – paradoksalnie – byłaby wyższa.

Nic dziwnego zatem, że Polacy pragną uczyć się na błędach (w tym wypadku błędem było zaufanie do polityków) i do PPK podchodzą z dystansem. Niby swoje dokłada państwo (ale ustaliliśmy już, że co państwo daje, to może i w każdej chwili zabrać) i pracodawca, jednak nieufność pozostaje. Bo i jak Polacy mają wierzyć, że tym razem będzie inaczej?

Polacy nie ufają PPK nie tylko ze względu na OFE

Sprowadzanie jednak tego, że Polacy nie ufają PPK, tylko do kwestii OFE, byłoby sporym uproszczeniem. W dużej mierze niechęć może też wynikać z ogólnego działania państwa. Nieustannie zmieniające się przepisy (a przy okazji ogromny chaos przy ich przyjmowaniu), odmienne zdanie na ten sam temat różnych instytucji (przykład: kwestia interpretacji dokonywanych przez MF a tych dokonywanych przez skarbówkę) czy wreszcie linia orzecznicza sądów (obywatel nigdy nie może być pewien, kiedy nagle coś zacznie być inaczej interpretowane niż do tej pory).

To wszystko wzmacnia tylko poczucie wielu osób, że państwo nie chroni ich, a raczej zachowuje się jak nieprzewidywalny strażnik z pałką, którego teoretycznie ogranicza prawo, ale w praktyce – bywa już bardzo różnie. Na takie podejście obywateli do państwa pracowały wszystkie poprzednie ekipy, a obecna wydaje się pracować pod tym względem jeszcze ciężej. W efekcie nawet dobre pomysły (a do takich – pod względem samej idei – można zaliczyć PPK) są skazane na nieufność Polaków. I trzeba będzie nie tylko wielu wysiłków ze strony rządzących, ale także mnóstwa czasu, by coś się w tej kwestii zmieniło.