Praca zdalna to praca po godzinach. Bo wolimy odkurzać, a nie siedzieć nad Excelem

Biznes Praca dołącz do dyskusji (80) 28.05.2020
Praca zdalna to praca po godzinach. Bo wolimy odkurzać, a nie siedzieć nad Excelem

Jerzy Wilczek

W czasie pandemii niemal każda firma wysyłała pracowników do domu. Większość z nich uważa, że eksperyment się udał – prace w korporacjach nie stanęły, a efektywność pracy czasem nawet wzrosła. Są jednak i wady pracy zdalnej. Czasem sami jesteśmy sobie jednak winni.

Jak wyglądał wielki eksperyment z pracą zdalną w liczbach? Według badania ARC Rynek i Opinia, Randstad Polska dla Gumtree.pl, na koniec kwietnia 2020 pracę zdalną wykonywało ponad ¾ pracowników umysłowych w Polsce.

Nie znaczy to oczywiście, że każdy z tych pracowników w ogóle nie pojawiał się w biurze. Jednak 41 proc. pracowało wyłącznie zdalnie.

Przedstawiciele świata biznesu często rozpływali się nad tym rozwiązaniem. Z ulic zniknęły wielkie korki, nie było przedłużających się spotkań w biurach. No i można było pracować, siedząc na swojej ulubionej kanapie.

Praca zdalna wady

Jednak ogólnonarodowa przeprowadzka z biur do domów podczas epidemii koronawirusa miała też i swoje wady. Jak wynika z badania, aż 2/3 osób pracując zdalnie, przekraczało swój standardowy czas pracy.

Czemu? Wygląda na to, że sami pracownicy mieli kłopoty, by przestawić się na nowy tryb. Niemal połowa pytanych przyznała, że musiała pracować po godzinach, bo… w czasie pracy wykonywała zupełnie niezawodowe czynności. Skoro jednak ktoś musi nagle poświęcić pół godziny na odkurzanie, to będzie miał po godzinach siedzieć nad Excelem. To jednak wada pracy zdalnej – w biurze jednak odkurzacz tak nie kusi.

30 proc. przyznało z kolei, że po prostu robi w pracy zbyt długie przerwy – i musi to odpracować. Jednak 17 proc. wskazuje, że to problemy w koordynacji ze współpracownikami i szefami są przyczyną pracy powyżej 8 godzin w domu.

Praca zdalna wady. Musimy nad nią… popracować

Okazuje się też, że brak sztywnych godzin pracy sprawił, że szefowie częściej wchodzą na głowę swoim pracownikom. I tak 7 na 10 pracowników zdalnych deklaruje, że ich szefowie kontaktują się z nimi po godzinach pracy.

Czemu tak się dzieje? Otóż zdaniem 42 proc. pracodawców praca zdalna to elastyczna forma zatrudnienia, więc telefony po godzinach to żaden problem.

Jednocześnie niemal 90 proc. pracowników i ponad 70 proc. pracodawców uważa, że praca zdalna będzie coraz bardziej zyskiwać na znaczeniu. Wygląda jednak na to, że obie strony muszą jeszcze sporo popracować nad tym, by „zdalnie” jednak nie oznaczało „gorzej”.

80 odpowiedzi na “Praca zdalna to praca po godzinach. Bo wolimy odkurzać, a nie siedzieć nad Excelem”

  1. O boze co za bzdurny artykul wychodzacy z zalozenia ze kazdy pracownik pracujacy z domu marnuje czas pracodawcy, gdzie w tym samym czasie mamy cala mase czynnikow ze taka praca wplywa pozytywnie na work life balance, mental health, produktywnosc i tak dalej. To ze sie znajdzie janusz co na koszt pracodawcy chodzi po sklepach w trakcie pracy to tego nie zatrzymamy, ale spora wiekszosc oczekuje swobody i zaufania od pracodawcy. Dajesz z siebie 150% w pracy, ale jednoczesnie nikt Cie nie rozlicza z tego ze musisz nagle wyjsc cos zalatwic bo zwyczajnie musisz.

    • To co powiesz na to, że szef zawraca ci tyłek po 9 -10 wieczorem we wolną sobotę . To juź jest czyste chamstwo, żeby czynić z kogoś niewolnika przez 24h/7h.

    • sąsiedzi, dzieci sąsiadów, rodzina, rodzina sąsiadów, i pies sąsiadów, oraz robotnicy budowlani oraz drogowi;

      tak te grupy są wyjątkowo aktywne w „normalnym czasie pracy” dlatego sporo osób robi sobie przerwy, bo i tak zostaje wytrącona ze skupienia w pracy domowej.
      spokojnie i efektywnie można popracować od świtu do 8:00 i po 19:00 do północy.

      nie zapominajmy też o tym że aby „zwiększyć kontrolę i wydajność szefostwo zaaplikowało często niemożliwą ilość telekonferencji, jak i zalecają ich zwiększenie w podgrupach projektowych w celu, ustalenia, przedyskutowania, przekazania, raportowania itd.

      jak słyszę od niektórych znajomych łączny czas trwania telekonferencji czasami wynosił ponad 12h w 8h dniu pracy.

      Masakra – nie umiemy pracować zdalnie, szefowie też nie umieją, i nie ma kto tego kontrolować ani szkoleń prowadzić w tym zakresie. Cóż zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę i kto się nauczy to się utrzyma…

      • Od lat pracuje zdalnie i nie straszny mi ani remont ulicy pod oknami, ani remont mojego i sąsiednich bloków. Jedyną inwestycją jaka dokonuje to dobre słuchawki i fotel (to w czasie gdy na ulicy ubijano podsypkę, nawierzchnie i chodniki).
        A moje dzieci już się cieszą, ze pracuję, bo się wtedy ich nie czepiam ;)

        • @AdamPK

          @Przemek
          @TomaszL
          nie mówię o sobie, bo sam pracuje zdalnie i pół-zdalnie od lat, i zdalnie zlecam też mojemu zespołowi,
          po prostu zebrałem ogół problemów w który został rzucony mój powiększony zespół, oraz znajomi z innych korporacyjnych molochów,

          nieprzygotowani, nieprzeszkoleni i nie znający tego typu pracy.
          Zostali rzuceni w kompletnie inne środowisko, i to nie do tych samych domów w których mieszkali przed lock-down’em, bo dzieciaki sąsiadów nie poszły do szkoły, a sąsiedzi do pracy.

  2. Sprawa jest oczywista – trzeba znaczyć się pracy zdalnej i trzeba też nauczyć się asertywności wobec pracodawcy.
    Z moich wieloletnich obserwacji to najwięcej problemu z praca zdalną ma kierownictwo niższego szczebla, bo nagle się okazuje że często ich rola to przerzucanie danych z raportów pracowników w tabeli dla swoich szefów. Nagle pozostają bez pracy, bo pracownicy w narzędziach raportują z ich pominięciem.
    W dodatku wiele ich „złotych” myśli przekazywanych an spotkaniach zespołów traci na znaczeniu, bo jak tu „mobilizować” zdalnie?

    Natomiast sama praca musi zmienić sposób rozliczania z godzinowego na zadaniowy. Ale to bardzo bolesne i trzeba umieć się w tym poruszać, aby nie być zbyt gorliwym, bo nagle sie okaże ze za te same pieniądze musimy więcej pracować.

  3. „nie było przedłużających się spotkań w biurach”
    Za to były przedłużające się telekonferencje. O ile spotkanie w biurze można przerwać (np. niektórzy muszą zdążyć na pociąg do domu), to telekonferencje ciągną się w nieskończoność.

  4. U mnie odkurzanie nie może być wymówką bo mam Roombę hehe :) Staram się robić co 2 godziny 15-minutowe przerwy, żeby coś zjeść albo rozprostować kości przed kompem, nawet nie zaczynam innych rzeczy, żeby się nie rozpraszać.

  5. Nic dziwnego, że w niektórych przypadkach „produktywność wzrosła” jak ludzie pracują dłużej przez to, że nie ma wyraźnego oddzielnia między domem, a pracą XD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *