Eksperci wieszczą problemy z programem „Mieszkanie bez wkładu własnego”. Przede wszystkim – w dużych miastach

Nieruchomości dołącz do dyskusji (3) 02.12.2021
Eksperci wieszczą problemy z programem „Mieszkanie bez wkładu własnego”. Przede wszystkim – w dużych miastach

Edyta Wara-Wąsowska

Program gwarancji kredytowych od BGK rusza już od przyszłego roku. Eksperci ostrzegają jednak, że już teraz pewne są problemy z programem „Mieszkanie bez wkładu własnego”. Osoby chcące dzięki rządowemu wsparciu kupić mieszkanie w dużym mieście, mogą zostać z niczym. 

Problemy z programem „Mieszkanie bez wkładu własnego”. Wsparcie nie obejmie lokali w dużych miastach

Nowy program gwarancji kredytowych ma umożliwić zakup mieszkania osobom, które nie posiadają wkładu własnego. W praktyce jednak wielu zainteresowanych (i spełniających warunki skorzystania ze wsparcia) może nie skorzystać z programy. Potencjalne problemy z programem „Mieszkanie bez wkładu własnego” eksperci sygnalizowali zresztą już wcześniej. Chodzi o lokale, które obejmie program – a konkretniej o limit ceny w przeliczeniu na metr kwadratowy powierzchni użytkowej mieszkania, ustalony osobno dla poszczególnych regionów i miast.

Jak wynika z danych serwisu GetHome.pl, zarówno na rynku pierwotnym jak i wtórnym w największych miastach tylko część mieszkań zakwalifikowałaby się do programu. Na przykład w Krakowie (przy uwzględnieniu danych dotyczących cen w październiku) zakwalifikowałoby się jedynie 3 proc. lokali mieszkalnych z rynku pierwotnego oraz 2 proc. z rynku wtórnego. Niewiele lepsza sytuacja byłaby w Warszawie – o ile jeszcze z rynku pierwotnego do programu zakwalifikowaloby się 13 proc. mieszkań, o tyle z rynku wtórnego – już tylko 2 proc.

W nieco lepszej sytuacji znalazłyby się natomiast osoby szukające nieruchomości w Poznaniu. W tym mieście do programu zakwalifikowałoby się 21 proc. mieszkań z rynku pierwotnego oraz 23 proc. z rynku wtórnego. W innych miastach sytuacja jest z kolei mocno zróżnicowana pod względem tego, czy chodzi o lokal od dewelopera, czy „z drugiej ręki”. Na przykład w Łodzi o ile z rynku wtórnego zakwaifikowałoby się 22 proc. mieszkań, o tyle z pierwotnego – już tylko 5. Odwrotna sytuacja jest z kolei w Gdańsku. Tam do programu zakwalifikowałoby się nawet 39 proc. lokalu od dewelopera, ale za to z rynku wtórnego – już tylko 5 proc. Okazuje się zatem, że w dużych miastach osoby zainteresowane uzyskaniem wsparcia mogą go nie otrzymać – mimo spełniania pozostałych warunków. Alternatywą w takich sytuacjach mogłaby być próba kupna mieszkania tuż pod miastem.

Ministerstwo twierdzi, że program nie będzie miał wpływu na ceny nieruchomości, ale prognozy są mało optymistyczne

Eksperci obawiają się jednocześnie, że program doprowadzi do dalszego wzrostu cen nieruchomości. Wiceminister rozwoju uważa, że tak się jednak nie stanie. Prognozy dotyczące cen mieszkań są jednak jasne. Np. zdaniem ekspertów z PIE ceny nieruchomości w 2022 r. wzrosną o 10 proc. – chociaż przyczyną będzie głównie presja kosztowa. Możliwe jednak, że rządowy program również się do tego przyczyni – zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.