Chyba każdy, kto był w kinie wie jak uciążliwe mogą być długie reklamy. Czy jest prawny sposób, aby choć trochę je skrócić?

Chociaż problemy takie jak coraz dłuższe reklamy w kinie nie są kwestiami palącymi lub ważnymi dla państwa, to konsumenci często skarżą się na tego typu kwestie. W związku z licznymi pytaniami czy takie działania kin, jak puszczanie 30 minut reklam i trailerów przed półtoragodzinnym filmem są dopuszczalne, analizujemy tego typu działania pod kątem prawnym.

W internecie od wielu lat toczą się mniejsze lub większe konflikty z sieciami kin, które coraz bardziej wydłużają czasy trwania reklam przed emisją filmu. Istnieją między innym fanpage na Facebooku zachęcające do bojkotu i przychodzenia na seans 20 minut później. W sieci znaleźć można także wirtualne wnioski podpisywane przez kolejne osoby wspierające akcję. Póki co, tego typu akcje nie przynoszą skutków. O problemie wypowiedzieli się również prawnicy.

Opinie specjalistów są podzielone, jednak większość z nich rozkłada ręce – brakuje w naszym prawie obostrzeń, które nakazałyby kinom skrócenie czasu trwania reklam. Pomocy można jednak doszukiwać się w łamaniu dobrych obyczajów względem konsumenta. W tym przypadku, sprawą zająć się może Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W niektórych przypadkach pomoże także Komisja Etyki Reklamy. Jej działania opisywaliśmy m.in. w przypadku zablokowania reklamy sieci Plush budzącej sporo kontrowersji.  Pozostaje tylko kwestia samych widzów, którzy muszą wypełniać wnioski, będące później rozpatrywane przez komisję. O ile kilkadziesiąt minut reklam przed seansem może, ale nie musi łamać dobre obyczaje, to na przykład wyświetlanie spotów o nieodpowiedniej tematyce przed pokazami filmów dla dzieci na pewno może być obłożone ograniczeniami. Warto więc zgłaszać tego typu praktyki, jeśli będziemy ich świadkami.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Prawnicy wskazują także inną drogę – uznanie, że czas rozpoczęcia seansu, który jest zaznaczony na bilecie, powinien opisywać moment rozpoczęcia projekcji właściwego filmu. W związku z tym, kina miałyby nie wywiązywać się z umowy. Niestety, kupując bilet akceptujemy regulamin, którego postanowienia niejako przełamują ten argument. Spróbowaliśmy testowo zarezerwować miejsca na seans w trzech najpopularniejszych sieciach: Cinema City, Multikino oraz Helios. Pierwsza z wymienionych firm jako jedyna przy kupnie biletów on-line nakazała akceptację jedynie regulaminu sprzedaży, w którym nie ma ani słowa o emisji reklam. Za to pozostałe sieci przedstawiają w swoich regulaminach praktyki reklamowe w następujący sposób, który skutecznie je zabezpiecza:

Multikino:

21. Godziny rozpoczęcia seansów określone w repertuarze, cennikach (oraz innych reklamach i ofertach) określają czas rozpoczęcia emisji bloku reklam i zwiastunów filmowych, po zakończeniu którego rozpoczyna się emisja filmu.

Helios:

Seans – oznacza projekcję utworu audiowizualnego – filmu – na dowolnym nośniku, poprzedzoną projekcją innych, mających charakter dodatkowy, audiowizualnych utworów informacyjnych i reklamowych – godzina rozpoczęcia Seansu podana jest w ramach Repertuaru Kina.

W związku z tym, poprzez brak odpowiednich ustawowych rozporządzeń, ciężko jest skarżyć kino, skoro „szkodliwe” dla niecierpliwego widza działania są zawarte w regulaminie. Zdarzają się jednak skrajne sytuacje, takie jak seanse, przed którymi reklamy trwały nawet 45 minut. W takich przypadkach warto zebrać większą ilość widzów i złożyć pozew zbiorowy. Uzasadnienia mogą być różne. Przykładowo, osoba planująca inne czynności (na przykład zawodowe) tuż po seansie, może wskazać na trudności w wyliczeniu czasu wyjścia z kina. Jeśli do ogólnej wiadomości podany jest czas trwania filmu oraz godzina rozpoczęcia seansu, rozsądek podpowiadałby, że powinno dać się obliczyć kiedy projekcja się zakończy. Brakuje jednak oczywiście jednego czynnika – czasu trwania reklam. Niewykluczone, że formalne protesty wskazujące na konieczność takiej informacji wpłyną na jej wprowadzenie.

Póki co, ciężko mówić o konkretnych szkodach, które kina wyrządzają widzom poprzez długie bloki reklamowe. Same sieci zasłaniają się korzyściami dla widza, którymi są niższe ceny biletów możliwe właśnie dzięki dodatkowym zyskom z emisji spotów. Pozostaje wierzyć, że odpowiednie urzędy zajmą się przygotowaniami ustawy ograniczającej reklamy do rozsądnego maksimum. Do tej pory, w przypadku przesadnej uciążliwości reklam przed seansem, można pisać wnioski do UOKiK w nadziei, że kina w odpowiedzi zmienią swoje praktyki i będą na przykład puszczały reklamy do woli, ale przed planowaną godziną seansu.

Zdjęcia pochodzą z shutterstock.com