Według unijnych analiz produkcja mięsa odpowiada za około 18 proc. wytwarzanych przez ludzkość szkodliwych dla środowiska gazów cieplarnianych. To więcej niż spaliny paliw kopalnych wydobywające się ze środków transportu. Zwolennicy „zielonej żywności” podkreślają również, że hodowla bydła przeznaczonego na mięso powoduje znaczne zwiększenie zużycia wody pitnej, nie wspominając już o negatywnym (rakotwórczym) wpływie przetworzonych produktów mięsnych, takich jak szynki czy kiełbasy, na ludzkie zdrowie.
Wizja Europy neutralnej dla klimatu
Unijna długoterminowa wizja Europy neutralnej dla klimatu z 2018 roku zakłada przejście do zerowej emisji gazów cieplarnianych w 2050.
Nie tak dawno głośno omawianym w Polsce tematem był podatek od mięsa, który obok wprowadzonej opłaty cukrowej miałby stanowić kolejną proekologiczną i prozdrowotną inicjatywę. Sprawa samego podatku od mięsa jest dużo bardziej złożona i wiąże się z inwestycjami unijnymi w europejskie rolnictwo oraz rozwojem produkcji żywności alternatywnej. A ta nie jest na razie ani tania, ani dostępna na taką skalę, jak mięso. Trudno więc wyrokować, by UE zakazała produkcji mięsa w bliższej perspektywie. Nie wykluczone jednak, że do osiągnięcia zamierzonego celu pełnej neutralności klimatycznej Wspólnoty na 2050 rok unijne dyrektywy wprowadzą ograniczenia w jego produkcji, lub całkowity jej zakaz. To przecież aż 18 proc. wytarzanych gazów cieplarnianych przez działalność ludzi.
Rolnicy obawiają się, że UE zakaże produkcji mięsa
Niepewność co do wydania tego rodzaju decyzji zawsze dotykają najbardziej zaangażowanych w sprawę. Tak jest i tym razem. Wiadomość o tym, że Komisja Europejska mogłaby zakazać produkcji mięsa, zaniepokoiła Krajową Radę Izb Rolniczych. Według przytaczanych przez rolników nieoficjalnych informacji KE ma rozważyć niekorzystne dla nich rozwiązanie, ponieważ dział promocji DG AGRI, należący do unijnej organizacji rolniczej Copa-Cogeca pozostaje pod silną presją wiceprzewodniczącego KE Fransa Timmermansa, zwolennika likwidacji hodowli zwierząt na mięso.
W związku obawami wobec nowej strategi unijnej "Od pola do stołu" KRIK zwróciła się z prośbą do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi o wydanie stanowiska w tej sprawie. Resort napisał:
Strategia "Od pola do stołu" nie ma w swoich planach wprowadzenie zakazu produkcji mięsa. Jej autorzy kładą nacisk na promocję i działanie na rzecz wdrażania zdrowiej i przyjaznej dla środowiska żywości oraz odwrócenie obecnych wzorców konsumpcji, tak by stały się zrównoważone. Jakimi środkami ma to osiągnąć? Program "Od pola do stołu" przewiduje m.in. dostosowanie wysokości podatków poszczególnych produktów spożywczych do kosztów ekologicznych ich wytarzania.
Czy rolnicy mogą odetchnąć z ulgą? Na pewno nie. Nikogo nie cieszą wiadomości o nowych podatkach, które przecież mogą stanowić pierwszy etap w dużo dalej idących ograniczeniach produkcji mięsa. Polski resort rolnictwa również nie uspokaja obaw KRIK. Ministerstwo ani nie potwierdza, że prace unijne w kwestii polityki promocyjnej zmierzają ku całkowitej likwidacji produkcji mięsa, ani nie zaprzecza doniesieniom przedstawianym przez Izbę.
Ministerstwo rolnictwa wobec polityki promocyjnej UE
W swoim komunikacie MRIRW zaprezentowało trzy strategie w zakresie promocji żywności, które rozważa KE.
Ministerstwo obstaje za wprowadzeniem pierwszej opcji, czyli kontynuowaniu polityki promocyjnej UE na podstawie obecnych przepisów przy założeniu, że priorytety tych programów będą corocznie dostosowywane do celów strategii unijnych. Resort rolnictwa odrzuca zaś trzecią możliwość, która mogłaby spowodować wykluczenie z programu wsparcia niektórych sektorów rolnictwa, jak na przykład produkcję mięsa czerwonego.
W świetle proklimatycznych strategii Unii wydaję się, że wybór którejkolwiek z rozważnych strategii promocji prędzej czy później, lecz na pewno przed 2050 rokiem, ma doprowadzi do znacznego ograniczenia produkcji mięsa lub nawet jej do likwidacji.