Nie ma miejsca w przedszkolu? To zawsze zostaje Dom Dziecka, radzi urzędniczka

Praca Społeczeństwo dołącz do dyskusji (123) 17.10.2019
Nie ma miejsca w przedszkolu? To zawsze zostaje Dom Dziecka, radzi urzędniczka

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Znalezienie miejsca w przedszkolu dla swojego dziecka bywa czasem dla rodziców prawdziwym wyzwaniem – zwłaszcza, jeśli nie są w stanie pozwolić sobie na opłacenie miejsca w prywatnej placówce. W wielu sytuacjach zapisanie dziecka do przedszkola jest natomiast dla rodziców jedynym rozwiązaniem – szczególnie wtedy, gdy pensja jednego z małżonków jest zbyt niska, by utrzymać rodzinę, lub po prostu gdy oboje chcą realizować się zawodowo. Co jednak, gdy w przedszkolu nie ma miejsc? Porada prosto od urzędniczki – zawsze zostaje Dom Dziecka.

Co gdy w przedszkolu nie ma miejsc? Opiekę może przecież zapewnić Dom Dziecka

Jedna z mieszkanek Krakowa, nie mając z kim zostawić pięcioletniej córki, udała się do urzędu pracy razem z dzieckiem. Kobieta chciała podjąć pracę, ale dziecka nie udało się zapisać do rejonowego przedszkola – zabrakło w nim miejsc. Można przypuszczać, że urząd pracy przedstawił kobiecie oferty pracy, jednak ta znalazła się w sytuacji, w której nie mogła jej przyjąć ze względu na konieczność opieki nad dzieckiem. Być może kobieta próbowała wytłumaczyć, że ma uzasadniony powód do odmowy przyjęcia propozycji pracy.

Kobieta usiłowała wytłumaczyć swoją sytuację urzędniczce urzędniczce; zapytała nawet, czy urząd jest w stanie w jakiś sposób zapewnić opiekę nad dzieckiem w momencie, gdy ona podejmie pracę. Z góry można było przypuszczać, że odpowiedź na to pytanie będzie negatywna, jednak forma, w jakiej została ona przedstawiona, może szokować. Urzędniczka stwierdziła bowiem, że od zapewniania opieki dziecku, gdy w przedszkolu nie ma miejsc, są inne instytucje – na przykład Dom Dziecka.

Należy zwrócić uwagę na to, że odpowiedź urzędniczki miała miejsce przy dziecku.

Jak wskazuje SE, kobieta postanowiła zgłosić zajście kierowniczce urzędu, a całe zajście nagrała telefonem. Zastępca dyrektora GUP zapowiedział rozmowę z pracownicą i możliwość wyciągnięcia konsekwencji.

Gdy w przedszkolu nie ma miejsc, państwo okazuje się bezradne

Opisana historia to doskonały przykład na to, że w momencie, gdy w publicznym przedszkolu brakuje miejsc dla wszystkich dzieci, państwo staje się bezradne, a rodzice – pozostawieni sami sobie. Nie ma wątpliwości, że coś się powinno w tym zakresie zmienić. Znacznie więcej dzieje się na szczeblu samorządowym. Niektóre gminy decydują się nawet na dofinansowanie na nianię. Brakuje jednak skutecznych rozwiązań na poziomie centralnym, z których mogliby skorzystać wszyscy rodzice.