Nie wierzcie tym, którzy zapewniają, że zmiany w prawie drogowym wejdą w życie już od 1 lipca

Moto dołącz do dyskusji (15) 15.06.2020
Nie wierzcie tym, którzy zapewniają, że zmiany w prawie drogowym wejdą w życie już od 1 lipca

Paweł Mering

W zasadzie już za chwilę powinna wejść w życie jedna z najistotniejszych nowelizacji dotycząca kierowców z jaką mamy do czynienia w ostatnich latach. Chodzi o pierwszeństwo pieszych, czy możliwość utraty prawa jazdy nawet poza terenem zabudowanym – zmiany w prawie drogowym w 2020 r.

Zmiany w prawie drogowym już w lipcu 2020 (teoretycznie)

Jak przypomina „Rzeczpospolita”, zmiana ustawy Prawo o ruchu drogowym wynika nie tyle z dostrzeżenia wieloletniego problemu i próby jego rozważnego rozwiązania, ile z konieczności reakcji na jedno, konkretne zdarzenie. Chodzi tutaj o wypadek na ul. Sokratesa w Warszawie, który miał miejsce w październiku 2019 roku.

Kierowca BMW spowodował wypadek drogowy (mimo że uznano zabójstwo), w którym śmierć poniósł 33-letni mężczyzna, przekraczający z rodziną przejście dla pieszych. Premier zapowiedział wówczas zmiany w prawie, ustawodawca zapewne stwierdził, że zmiana w przepisach spowoduje, że nagle nikt nie będzie jeździł ponad 150 km/h przez miasto.

Zmiany w prawie drogowym w 2020 (wchodzące z założenia w życie z dniem 1 lipca) obejmują trzy istotne zmiany. Jest to:

  • wprowadzenie pierwszeństwa dla pieszych (ale nie bezwzględnego)
  • zasadnicze ograniczenie prędkości na obszarze zabudowanym do 50 km/h przez 24 godziny na dobę
  • możliwość utraty prawa jazdy na 3 miesiące po przekroczeniu dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h również poza obszarem zabudowanym.

Nowelizacja powinna wejść w życie z dniem 1 lipca 2020 roku. Nie została jednak jeszcze uchwalona przez Sejm, więc taki termin wydaje się nierealny, chociaż nie takie rzeczy obecny parlament uchwalał ekspresowo.

Sensowne zmiany?

Niezależnie od tego, czy zmiany wejdą w życie zgodnie z planem, czy też z pewną zwłoką, to należy jasno stwierdzić, że wydają się być całkiem rozsądne. Samo wprowadzenie pierwszeństwa dla pieszych oznacza w praktyce jedynie subtelne rozszerzenie go o niewiele mówiący przepis, który stanowić ma, iż:

Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się w tym miejscu lub na nie wchodzącego, i ustąpić pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na to przejście albo znajdującemu się na tym przejściu

Wbrew wielu głosom krytycznym, a takich względem projektu pojawiło się całkiem sporo, zmiany nie są zamachem na wolność kierowców, a próbą poprawy obecnej sytuacji. Bezpieczeństwo polskich dróg plasuje się przecież na szarym końcu wśród państw Unii Europejskiej. Trzeba też pamiętać o prawdziwym problemie, czyli stanie infrastruktury drogowej w Polsce, co do której wskazać można wiele problemów i to nie tylko natury technicznej, ale – w ogóle – organizacyjnej.

Warto też zaznaczyć, że ekspresowe przepchnięcie zmian – projekt nie jest nawet na etapie procedowania w Sejmie – byłoby sprzeczne z Konstytucją RP i zasadą demokratycznego państwa prawnego. Tak istotne zmiany, jak dotyczące ruchu drogowego, aby wprowadzone zostały zgodnie ze sztuką, muszą być uchwalone poprawnie i – jak niektórzy wskazują – trzeba je poprzedzić co najmniej kampanią informacyjną.

15 odpowiedzi na “Nie wierzcie tym, którzy zapewniają, że zmiany w prawie drogowym wejdą w życie już od 1 lipca”

  1. No to teraz kamerka będzie już absolutną koniecznością, bo warzyw które skręcają w ostatniej chwili i włażą na przejście bez patrzenia nie brakuje.

  2. Nowy przepis dotyczący pieszych nie zmienia niczego, gdyż już obowiązuje, poza nałożeniem na pieszego dodatkowego obowiązku zachowania przez niego szczególnej ostrożności. O wchodzącym na przejście była mowa w rozporządzeniu i zgodnie z prawem przepis znalazł się w ustawie. Poprawa infrastruktury, a nie przepisy i wiara w rozsądek kierujących i pieszych, zapewni bezpieczeństwo pieszym.
    Potrzebna jest akcja uświadamiania kierującym, policjantom i sędziom, że WORD i GDDKiA oraz bezkrytyczni dziennikarze robią z nich od 20 lat głupców. Zapraszam na Blog MrErdek1.

  3. A ja uważam, że prawdziwy problem polega na takim społecznym przymykaniu oka. Niby każdy wie, że na przejściu nie można wyprzedzać, że alkohol nie pomaga, ale w gruncie rzeczy zawsze jest „he,he, ale na bocznych nie stoją”, „jedno piwo”, „znaki stoją bez sensu”, „niech się zajmą prawdziwymi gangsterami, a nie z krzaków wyskakują”, „fotoradar postawili, złodzieje”, „jeżdżę szybko, ale bezpiecznie”, „mam prawo jazdy od 40 lat i nigdy nawet stłuczki nie miałem” itd., itp. A jak ktoś zgłosi lub nagra pirata drogowego, to kapuś i donosiciel.

    Jak to jest, że jak Polak trafi do Czech, Niemiec czy Szwecji i pojedzie 51 km/h w terenie zabudowanym, to pokornie płaci mandat? Trochę ponarzeka, ale potem trzyma się przepisów. Przejedzie granice i oddycha z ulgą. Wolność.
    Można zobaczyć na programach typu „Uwaga pirat” czy „Drogówka”, jak wygląda kontrola w Polsce: „a dokąd to się pan tak spieszy panie Tomaszu?”, „o, tu pan trochę przekroczył prędkość”, „panie władzo, to po prostu coś z licznikiem mam nie tak”, „spieszę się do teściowej”, ogólnie atmosfera na wesoło, a potem „no panie Tomaszu, widełki są 100-500 zł, to daję panu 100, ale niech pan więcej tak nie robi”. Na końcu „najlepsze teksty i komentarze”, żeby było wesoło.
    Taka gra bezsensowna, w którą policja się daje wciągnąć, w sumie nie wiem po co. Też uczy, że zawsze coś można wytargować.
    Jak jest fotoradar i kogoś złapie, bo jechał za szybko, to nie jest winny ten, kto stawia fotoradar.
    Jak ktoś postawił ograniczenie prędkości, to tyle trzeba jechać.
    Jak jest podwójna linia, to nie wyprzedzaj i nie mrugaj światłami.
    To właśnie takie polskie, Polak zawsze wie lepiej, jak powinno być, jemu najwygodniej, a wszyscy dookoła mają ustąpić. A jak się da złapać, no cóż… trafiło się, raz na jakiś czas statystycznie musi, dzisiaj wypadło na tego. Taka gra między policją a kierowcami.
    To właśnie przez takie podejście dzisiaj – że ktoś zażartuje, że nie zabierze pijanemu wujkowi kluczyków, że zyska te parę minut objeżdżając frajerów w korku poboczem, że ktoś się zachowa honorowo i nie doniesie na pirata – jutro ktoś zginie.

    I zaraz ktoś napisze komentarz, że władza głupia, choćby sama nie wie, czy maseczki pomagają czy nie, więc ze znakami jest to samo. Pewnie tak. Ale ja nie o tym. Jak chcesz krytykować władze, to najpierw sam bądź bez winy, a nie najmądrzejszy na świecie.

    • Bo Polak za kierownicą to Panisko, nie wiesz? Wszystko mu się należy, a inni niech sp.. Dodaj do tego nagminne przejeżdżanie na czerwonym. Widzę takich kilka razy dziennie. Ostatnio facet wyjechał z ulicy podporządkowanej wprost przed pogotowie na sygnale. Bo mu się należy. Na szczęście kierowcy karetek myślą za innych. Przykładów miliony.

    • Kolejny, ktore zagranicę zna tylko z TV. Niemcy też niezłe numery odwalają, a to niby trzymanie się 50 km/h w mieście, to chyba juz w ogóle największa ściema. Tyle to jadą może tylko tam, gdzie stoi fotoradar. A i tak nie brakuje takich zwalniających do 35, tak na wszelki wypadek.

    • problem tego jak to się obcokrajowcy porządnie zachowują u nas, a polacy za granicą, wynika z systemu kar, który jest znacznie bardziej opresyjny dla obcych.
      I jest to symetryczne.
      Bo kary trzeba płacić natychmiast w gotówce, lub kartą, a jak nie to laweta i na dołek, aby obcokrajowiec nie uciekł za granicę.

      Teoretycznie nie wiem jaki to ma sens bo jak ktoś nie ma to nie wyczaruje, a dołożenie mu kosztów i rozwalenie podróży raczej nie pomoże.

      Aż się dziwię że tak rygorystycznych procedur nie zaskarżono doTrybunału Praw Człowieka czy innego TSUe.

  4. Świat rzeczywisty to nie symulacja komputerowa,

    tutaj jak się ustanowi prawo napisane na kartce papieru, to nie zatrzyma ono rozpędzonych ton blachy,

    jedyny sposób to fizyczne lub chip ograniczenia na prędkość bez których się przeglądu nie dostanie.

  5. tak problemem jest to, że przepisy i znaki są już tak zaostrzone i nierealne, ze wszyscy się nauczyli nie zwracac na nie uwagi.
    a to doprowadziło do takich eskalacji.

    Kierowcy jeżdżą szybciej bo widzą że inni też tak jeżdżą i co piorun boski nikogo nie trafił.
    a piesi nie lepsi, zasłuchawkowani z nosem w telefonie.

    albo babcie „a przecież wyhamuje, zawsze mnie widza i jakoś wyhamowali” i tak sobie skracają czas a kierowcy obesrani ze strachu przed karami hamują awaryjnie albo się w barierki wpierniczają,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *