Tesco nie zamierza sprzedawać żywych karpi w swoich sklepach – co innego na parkingu przed nimi

Gorące tematy Środowisko Zakupy dołącz do dyskusji (386) 23.11.2019
Tesco nie zamierza sprzedawać żywych karpi w swoich sklepach – co innego na parkingu przed nimi

Rafał Chabasiński

Mało jest rzeczy tak niesmacznych jak wielkie firmy próbujące udawać świadomość społeczną czy ekologiczną. Sprzedaż żywych karpi coraz częściej budzi sprzeciw ze strony proekologicznie nastawionych klientów? Wiele sklepów rezygnuje z takiego towaru. Żywe karpie w Tesco trafią tymczasem na parkingi przed niektórymi sklepami. Pieniądze w końcu musza się zgadzać. 

Sprzedaż żywego karpia to tradycja wywodzą się wprost z czasów PRL – dzisiaj już stopniowo zamiera

Karp na wigilijnym stole to tradycja sięgająca Polski Ludowej. Jest to ryba stosunkowo tania, łatwa w hodowli i dość smaczna jeśli zostanie odpowiednio przyrządzona. Niestety, przez długie lata mieliśmy do czynienia z kolejnym zwyczajem. Żywe ryby można było kupić w każdym większym supermarkecie. Karp spędził resztę okresu przedświątecznego w wannie, by któryś z domowników mógł go własnoręcznie zabić.

Siłą rzeczy sama sprzedaż karpia była dość problematyczna. Zarówno od strony czysto logistycznej, jak i prawnej. Przede wszystkim ryby ściśnięte w stosunkowo niewielkim basenie pachniały dość nieciekawie. To nieco zniechęcało część klientów. Trudno przy tym powiedzieć, jak przebywanie przez rybę w wodzie siłą rzeczy dalekiej od kryształowej czystości wpływało na walory smakowe.

Co więcej, w miarę upływu lat kolejne rządy zaostrzały ustawę o ochronie zwierząt. Jej art. 6 ust. 2 lit. 18) i 19) zostały wprowadzone przede wszystkim z powodu sprzedaży żywych ryb w supermarketach. I tak teraz rybom należy zapewnić dostateczną ilość wody, pokarmu i powietrza. Także w trakcie transportu.

Żywe karpie w Tesco? W żadnym wypadku! …No chyba, że na parkingu

Dodatkowo w ostatnich latach rośnie świadomość ekologiczna społeczeństwa oraz empatia względem zwierząt. Według sondażu CBOS nawet 86% Polaków jest tej praktyce handlowej przeciwna. Wielkie sieci coraz chętniej rezygnują z prowadzenia tak kontrowersyjnej sprzedaży. Przykładem może być chociażby Auchan, Biedronka czy Lidl. W tych sklepach żywego karpia przed świętami Bożego Narodzenia się nie kupi.

Jest także sieć, która na swojej stronie internetowej chwali się dołączeniem do tego grona. Żywe karpie w Tesco mają być w tym roku niedostępne. Jak się okazuje, jest tylko jeden drobny haczyk. O ile sieć nie będzie sama prowadzić sprzedaży żywych ryb, o tyle nie widzi problemu w udostępnieniu swojego parkingu hodowcom.

O sprawie informuje na swoim profilu na Facebooku „Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!”. Prezentuje także stanowisko biura prasowego Tesco:

Bezpośrednio ze strony hodowców trafiły do nas zapytania dotyczące możliwości wynajmu części formalnie zarządzanego przez nas terenu w pobliżu wybranych sklepów. Otrzymaliśmy potwierdzenie, iż producenci planują swoje stoiska w 7 lokalizacjach (…)

Tesco wcale nie oszukuje swoich klientów, co najwyżej wykazuje się cynizmem i obłudą

Należy w tym momencie przyjrzeć się kolejnemu oświadczeniu. Tym razem w jaki sposób sieć argumentuje, że w tym roku żywe karpie w Tesco znajdą się poza ofertą:

Dobrostan zwierząt jest dla nas i naszych klientów bardzo ważny, dlatego zawsze dokładaliśmy wszelkich starań dla zapewnienia najwyższych standardów przechowywania, transportu i sprzedaży żywych ryb. Rozumiemy jednak, iż stale rosnąca grupa klientów krytycznie ocenia sam mechanizm oraz zwyczaj oferowania żywego karpia na sali sprzedaży sklepów. Wierzymy zatem, iż decyzja ta wychodzi naprzeciw oczekiwaniom klientów dotyczącym zarówno dobrostanu zwierząt, jak i samej dostępności gotowych filetów czy elementów z karpia w ofercie sklepów.

Czy Tesco wprowadza swoich klientów w błąd? Oczywiście nie. Z całą pewnością nie jest to też nieuczciwa praktyka handlowa. Żywe karpie w Tesco będą poza salą sprzedażową, zgodnie z deklaracją i zobowiązaniami sieci. Tyle tylko, że wyprowadzenie po cichu tej sprzedaży na parking tak naprawdę nijak nie poprawia losu samych zwierząt.

Co więcej, nie ma większego uzasadnienia – skoro żywe karpie w Tesco mają zastąpić filety i inne przetwory. Wygląda więc na to, że najwyraźniej Tesco chciałoby zjeść ciastko i dalej je mieć.

Na dłuższą metę nie da się jedynie udawać etycznego i zaangażowanego społecznie oraz ekologicznie biznesu

Z całą pewnością sieć chciała skorzystać z okazji do poprawy wizerunku. Jednocześnie jednak nie chce rezygnować z zysków generowanych przez sprzedaż żywych ryb. Hodowcy oferujący żywe karpie ze sklepowych parkingów wydają się wręcz złotym interesem. W końcu całą organizacje sprzedaży muszą wziąć na siebie. Podobnie jak ryzyko za ewentualne naruszenie chociażby ustawy o ochronie zwierząt.

Niestety, dla Tesco, żyjemy w czasach, w których tego typu manewry dość szybko mogą zostać ujawnione opinii publicznej. Komentujący cała sprawę internauci czują się zbulwersowani i oszukani. Także media szybko zaczęły wytykać brytyjskiej sieci co najmniej obłudę. Wygląda na to, że w efekcie wizerunek Tesco może tylko ucierpieć.

Być może samo Tesco, oraz inne przedsiębiorstwa, wyciągną na tej historii nauczkę. Na dłuższą metę faktyczne prowadzenie etycznego biznesu opłaca się bardziej, niż udawanie. Do tego jest obarczone dużo mniejszym ryzykiem.

386 odpowiedzi na “Tesco nie zamierza sprzedawać żywych karpi w swoich sklepach – co innego na parkingu przed nimi”

  1. Samo zachowanie Tesco nie jest niczym dziwnym, już Lech Wałęsa mówił, że jest „za a nawet przeciw” i „nie chcesz mieć pan gorączki to stłucz pan termometr”, działanie Tesco to twórcze rowinięcie tego fantazyjnego punktu widzenia. Żarty, żartami, ale o jakim „etycznym biznesie” pisze autor? Że niby zamiast być samemu mordercą zwierząt, zrobi to najemny morderca odpowiednio wcześniej w cenie wliczonej potem w puszkę bądź woreczek z zawartością? Zaiste etyczne i robiące różnicę. Zupełne zrezygnowanie z jedzenia ryb, uogólniając zwierząt, dałoby komuś prawo do pouczania i mówienia o etyce, ale nie uprzątnięcie gehenny tych bezradnych stworzeń sprzed oczu zgrywających się na świętoszków „wrażliwców”.
    Przy okazji wegetariańskich dywagacji – czy ktoś jest na tyle kompetentny, mógłby ostatecznie rozwiać wątpliwości oraz postawić kropkę nad i, w kwestii dotyczącej obecności odzwierzęcych składników w produkcji cukru w świetle materiałów udostępnionych przez firmę „Pfeifer & Langen” (potentat w Polsce) mówiących o używaniu (tu ważna uwaga – „typowo”) węgla typu CaneCal (produktu firmy Calgon Carbon) i opisem patentu US4252571A „Bone char and activated carbon mixtures for sugar liquor purification” mówiącym iż „preferowanym węglem aktywowanym (w tym procesie) jest (…) CANE-CAL®.”

    • „Że niby zamiast być samemu mordercą zwierząt, zrobi to najemny morderca odpowiednio wcześniej w cenie wliczonej potem w puszkę bądź woreczek z zawartością?”Za czasów, gdy egzekucje wykonywano publicznie, rodziny skazanych płaciły spore łapówki, by do wykonania kary skierowano profesjonalnego najemnego mordercę, bądź opłacały jego samego, by podszedł do sprawy rzetelnie. To jest ta różnica. Sposób traktowania przeznaczonych na rzeź zwierząt przez profesjonalistów można przynajmniej w jakimś zakresie kontrolować, co innego z targającymi karpia do domu dyletantami, którzy będą następnie tłukli go tłuczkiem po głowie lub użynali ją nożem na żywca.

      • To tak jakby autor tekstu obciął mi głowę i schował do wora, a jako alternatywę wynajął osobę na którą za odpowiednią zapłatą sceduje „usługę”. Gdzie tu miejsce na jakiekolwiek etyczne rozważania które snuje autor? Jaka to finalnie byłaby różnica dla mnie (karpia)? Zamiast skrajnego barbarzyństwa, totalne barbarzyństwo? Lub na odwrót? Dywagacje w stylu ile diabłów mieści się na końcu szpilki. Albo jak umarłemu kadzidło.
        Autor tekstu nie rozumie, że moralizuje z piedestału etycznej wyższości na której jego zdaniem się znajduje a prawda taka, że w poruszanej kwestii (jeśli je mięso) gdyby spojrzał w lustro to zobaczyłby tam Tesco.

        • Zgoda co do zasady. Tym niemniej, jeśli nie można liczyć na radykalną zmianę w pożądanym kierunku, należy popierać zmiany drobne. Obłuda jest hołdem, który występek składa cnocie – i nawet z tego hołdu może czasem wyniknąć coś dobrego.

  2. Wyprowadzenie handlu żywymi rybami (poza karpiami bywają inne) przed sklep poprawia sytuację, ponieważ odpada stanie w kolejce do kasy – przed świętami często długotrwałe. A tak, można pojechać tylko po karpia, SZYBKO go kupić i SZYBKO pojechać do domu.
    Osobną sprawa jest sposób informowania – powinno być proste zdanie „karpie sprzedajemy na zewnątrz”. Nie jest to z resztą nowość. Akurat w mojej okolicy nie ma „Tesco”, ale inne sieci od kilku lat sprzedają żywe ryby w namiotach na parkingu.
    Pozdrawiam.

  3. Tak prawdę mówiąc, ludzie nie dlatego wolą żywe karpie, niż martwe, bo to jakaś tradycja. Faktem jest, że
    1. żywy karp przetrzymany 2-3 dni w wannie oczyszcza swój przewód pokarmowy i jest lepszy w smaku. Poza tym, po zabiciu i oczyszczeniu od razu idzie na patelnię i mamy świeżą rybkę z własną gwarancją tego stanu rzeczy. I na dodatek kupując wybieramy sobie rybkę żwawą, więc na pewno nie chorą.
    2. Nieżywe karpie kupowane w sklepie to często śnięte karpie, a nie zabite celowo do sprzedaży. A więc takie, jakie nie powinny być sprzedane.
    3. Nikt nie daje gwarancji, że zabijany karp nie leżał wcześniej godzinami lub dniami na stosie innych, a także, że po zabiciu natychmiast trafił do lodu oraz chłodni i w takim stanie natychmiast do sprzedaży, a więc mięso mogło zacząć się już rozkładać.
    Reasumując – kupno żywego karpia jest znacznie mniej ryzykowne dla zdrowia. A poza tym po co ta hipokryzja? Karp tak, czy inaczej – musi być zabity, aby mógł znaleźć się na talerzu. Czy przed sprzedażą, czy po. To tylko propaganda mająca na celu zmniejszenie strat sieci hipermarketów, na śniętych rybach, bo takie są zawsze oraz wyeliminowanie przy okazji konkurencji małych, specjalistycznych sklepów rybnych. Przecież jeździmy specjalnie nieraz sporo kilometrów, aby zjeść pstrąga świeżo wyłowionego z wody!

      • Atrakcja dla dzieci? U mnie karp pojawil się w domu raz. W nocy w misce wyniosłam go do stawu. Jako małe dziecko, które nie moglo zniesc mysli, ze tata zabije zwierzątko, ktore trzymam od paru dni w domu. Dzieci, ktore uwazaja karpia w wannie, a następnie na talerzu za atrakcje, powinny pojsc na zajecia z empatii, bo najwidoczniej ich ograniczeni rodzice nie sa w stanie ich jej nauczyć.

        • Ja też nie chciałem, żeby go zabijali, ale zawsze lubiłem jak pływał w wannie i chciałem go tam trzymać kilka dni, karmiąc go itp :D

        • No i zabiłaś tego karpia skazując go na męczarnie – karp który nie zazimował i został wpuszczony do obcego środowiska ginie bardzo szybko.
          Zrobiłaś coś totalnie nieodpowiedzialnego.

  4. Hoduję i sprzedaję karpie i mogę zainteresowanym wytłumaczyć co i jak się dzieje.
    Sprzedaję żywe karpie prosto z wody na moim gospodarstwie i jest to najlepsza opcja dla klienta, jak również dla ryb: są w bieżącej świeżej wodzie, a klient ma gwarancję najlepszego towaru, naturalnego i sprawnie przygotowanego.
    Z drugiej strony, na parkingach przed marketami, jeśli jest hodowca a nie handlarz to również wszystko jest ok – jeśli ktoś jest w stanie sprzedawać żywą, w dobrej kondycji rybę, to szacun – zadbał o jej dobrostan na każdym etapie i powinniście tego człowieka podziwiać, bo naprawdę się poświęca. A nie jest to złoty biznes jak niektórzy myślą – karpia trzeba hodować przez prawie 3 lata!
    I proszę, nie mówcie tu bzdur o braku empatii czy ekologii, to kompletne pomieszanie pojęć. Brak empatii to możecie zobaczyć w rzeźniach gdzie odbywa się masowy ubój bydła i kurczaków: polecam filmy na youtube. Tam nikt postronny nie obserwuje, w przeciwieństwie do sprzedaży ryb.
    I proszę, nie wypuszczajcie żywych karpii do rzek i stawów – raz, że jest to przestępstwo, a dwa robicie krzywdę tym rybom oraz środowisku do którego je wpuszczacie: ryba nie przeżyje a na dodatek może zakłócić równowagę mikrobiologiczną tego obiektu.
    Doceńcie proszę możliwość kupienia zdrowej, żywej ryby – bez konserwantów, bez mrożenia, bez nastrzykiwania. To jedno z niewielu jeszcze dzisiaj prawdziwie ekologicznych mięs.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *