Air Poo and Pee (AirPnP), czyli Miasto Jest Nasze przepięknie trolluje Warszawę i całe polskie podejście do publicznych toalet

Na wesoło Społeczeństwo Technologie dołącz do dyskusji (90) 14.09.2020
Air Poo and Pee (AirPnP), czyli Miasto Jest Nasze przepięknie trolluje Warszawę i całe polskie podejście do publicznych toalet

Maciej Bąk

Dawno nie spotkałem się z tak przemyślanym i dobrze przygotowanym trollingiem jak ten, którego dopuścił się dziś stołeczny ruch miejski. Miasto Jest Nasze zapowiedziało bowiem uruchomienie aplikacji, w której ludzie mają dzielić się z innymi swoimi… toaletami. Za drobną opłatą oczywiście. To z jednej strony świetny żart, ale z drugiej – zwrócenie uwagi na problem, który jest od lat i to nie tylko w Warszawie.

AirPNP – o co chodzi?

„W Warszawie mamy problem z publicznymi toaletami. Ale od czego są innowacje? Dostaliśmy do testowania nową aplikację – airPnP, w ramach której każdy może za drobną opłatą udostępnić swoją prywatną toaletę innym”, napisali w niedzielne południe na swoim Facebooku członkowie stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. I dołączyli rzekomą zajawkę aplikacji, która miałaby działać tak jak popularne AirBnB, tylko że w dziedzinie… ubikacji. Tak, by dany użytkownik udostępniał odpłatnie swoją toaletę innym. „The no. 1 app for no. 1 & no. 2”, głosi przezabawne hasło promocyjne AirPnP.

https://twitter.com/MiastoJestNasze/status/1305406028406816768?s=20

Co ciekawe, sporo osób uwierzyło, że MJN faktycznie przygotowało taki program. W nabraniu ludzi pomocne okazało się to, że ruszyła oficjalna strona AirPnP, zwiastująca jej oficjalną premierę już we wtorek 15 września. Na dołączonych screenach z komórek można między innymi zobaczyć „Kibelek u Janka” (dobrze oceniany – 4 gwiazdki, są nawet opinie: „miło i w dogodnym miejscu”) czy położony 2 kilometry od użytkownika „WC pik pik” (aż 5 gwiazdek!). Na Twitterze pojawiły się komentarze ludzi, którzy pomysł ten wzięli jak najbardziej na poważnie. „Ten pomysł jest tak kretyński, że brakuje pomysłu z czym to porównać. Sorry, leci unfollow”, napisał jeden z użytkowników, ku rozpaczy Miasta Jest Nasze.

AirPNP – o co tak naprawdę chodzi?

Po co ruch miejski bawi się w trollowanie ludzi zmyśloną aplikacją rodem z filmów z Leslie Nielsenem? Ano po to, by zwrócić uwagę na problem, jaki od lat jest nie tylko w Warszawie, ale też wielu innych miastach w Polsce. Bo choć w wielu aspektach Polska dołączyła do wielu krajów zachodu, to w dziedzinie udostępniania ludziom miejsca do wykonania najprostszej czynności fizjologicznej jesteśmy daleko w tyle. Publicznych toalet albo prawie nie ma albo są po prostu drogie. Z tym że w mojej opinii słowo „drogie” pasuje do praktycznie każdej opłaty, ewentualnie poza opłatą „co łaska” (stosowanej dziś w wielu galeriach handlowych).

Bez żadnego problemu z czystych toalet można skorzystać poruszając się chociażby metrem w Londynie. Na Sycylii też bardzo łatwo znajdziemy darmowe toalety w centrach nawet najbardziej urokliwych starówek. O darmowe miejsca do załatwiania potrzeb fizjologicznych dbają też na Malcie czy w Hiszpanii. A w Czechach za skorzystanie z nich płacimy odpowiednik 50 groszy (w Polsce minimum to 2 złote, a coraz częściej 3).

W Gdańsku, w którym mieszkam, niedawno oddano do użytku publiczne toalety na plażach. Choć kosztowały podatników miliony złotych, to muszą oni za skorzystanie z nich również płacić. To zresztą nie nowość, bo nieopodal ulicy Długiej kilka lat temu postawiono ekscentrycznie wyglądające srebrne toalety publiczne (przypominające słup ogłoszeniowy), w których zwykle brakowało wyposażenia i które „zjadały” pieniądze. Gdańsk najlepszym miastem do życia może i jest, ale ulega on klątwie wielu dużych polskich miast.

Żartem w poważny problem

Bardzo mi się podoba pomysł stowarzyszenia Miasto Jest Nasze na kreatywne i żartobliwe nagłośnienie tego problemu. Może to dobry moment, by włodarze miast wojewódzkich przypomnieli sobie, że od zachodnich kolegów można zapożyczyć nie tylko rozwiązania architektoniczne czy drogowe, ale też te nieco bardziej przyziemne, a jakże potrzebne. Tak, by w przyszłości naprawdę nie pojawiła się potrzeba stworzenia u nas czegoś takiego jak AirPnP.