Cztery sztuczki rządu, by nie wzrosły ceny prądu. Pierwszy (obniżenie akcyzy) wydaje się najrozsądniejszy

Biznes Codzienne Podatki dołącz do dyskusji (24) 28.12.2018
Cztery sztuczki rządu, by nie wzrosły ceny prądu. Pierwszy (obniżenie akcyzy) wydaje się najrozsądniejszy

Udostępnij

Aleksander Serwiński

Utrzymanie obecnej ceny prądu pochłania w ostatnim czasie parlamentarzystów chyba najbardziej. Wygląda na to, że jeszcze dziś w trybie ekspresowym ustawa trafi na biurko prezydenta. Projekt oparty jest o cztery filary, a zmodyfikowany został w ostatniej chwili, przez „autopoprawkę” premiera Morawieckiego.

Koszt projektu to 9 miliardów złotych, podzielonych na cztery sposoby zatrzymania wzrostu ceny prądu.

Pierwszy, moim zdaniem najrozsądniejszy, to obniżenie akcyzy z 20 zł/MWh na 5 zł/MWh. Zmniejszenie obciążeń podatkowych na energię elektryczną siłą rzeczy sprawi, że będzie tańsza. Pozostaje jednak pytanie dlaczego w ogóle ta akcyza została utrzymana, skoro rząd do prądu zamierza dopłacać na inne sposoby.

Tym innym sposobem będzie tzw. „zwrot utraconego przychodu”. Państwo będzie rozliczało się bezpośrednio z przedsiębiorstwami energetycznymi i dopłacało do energii elektrycznej. Jest to rekompensata za zablokowanie możliwości podniesienia cen. Na ten cel przeznaczone zostaną aż 4 miliardy złotych z budżetu państwa.

Stawki opłaty przejściowej dla wszystkich odbiorców mają zostać obniżone o 95%, tak więc (jak w przypadku akcyzy) tę część kosztów, można zakwalifikować jako zmniejszenie wpływów do państwowej kiesy. Ponownie można jednak zadać pytanie, czy likwidacja opłaty nie byłaby lepszym rozwiązaniem. Zmniejszenie akcyzy i opłaty daje w projekcie analogiczny efekt, co rekompensata dla firm energetycznych – a nie będzie finansowana z naszych portfeli.

Najciekawszym punktem ustawy jest krajowy system zielonych inwestycji – na ten cel przeznaczonych będzie ponad miliard złotych. W założeniach ma prowadzić do redukcji emisji, tworzenia doskonalszych filtrów, ulepszanie procesu spalania. Owe innowacje w sektorze energetycznym z kolei, mają poskutkować mniejszymi opłatami emisyjnymi.

Projekt jest na pewno znacznie lepszy, niż ten pierwotny, który zakładał, że całość wzrostu ma pokryć rekompensata z budżetu państwa. Jednakże to, w jak ekspresowym trybie jest uchwalany, niesie zagrożenie błędów i nieścisłości.

Może okazać się też, że Unia Europejska „wyburzy” jeden z filarów projektu, czyli właśnie rekompensatę dla przedsiębiorstw. Jeżeli Komisja Europejska uzna to za państwową pomoc finansową i dotowanie prywatnych przedsiębiorstw, to taka procedura jest sprzeczna z prawem unijnym. Tutaj opcje są dwie – albo rząd chce zrzucić winę za podwyżki na złą Unię, albo liczy, że przez inną nazwę i specyficzny charakter tej dotacji, Komisja uzna ją za zgodną z prawem.

Warto jednak zaznaczyć, że wzrost cen prądu nastąpi tak czy siak, a cała ustawa jedynie go ukryje. Po prostu do rachunku od dostawcy, w przyszłym roku powinniśmy dokładać jeszcze drugi – ten wystawiony przez państwo.