BestPlayer to już program coraz częściej zapomniany przez internautów, mogący stawać w szeregu przebrzmiałych gwiazd software’u w jednym szeregu z Winampem czy Gadu Gadu. Nadal pamięta o nim jednak kilka osób, które przed laty uczestniczyły w pewnej zbiórce. 

Dawno, dawno temu, kiedy nie było jeszcze Netflix albo przynajmniej player.pl, filmy oglądało się wprost z dysku twardego za pośrednictwem popularnych odtwarzaczy, takich jak AllPlayer, SubEdit czy właśnie BestPlayer (obecnie prym w tej kategorii wiedzie zapewne program VLC, choć o detale musielibyście zapytać naszych kolegów ze Spider’s Web). Zresztą, nawet w 2015 roku nie jest to przecież jeszcze zupełnie zapomniana sztuka.

Zrzutka na BestPlayera, czyli crowdfunding w wersji alfa

BestPlayer na tle swoich konkurentów pod wieloma względami wypadał naprawdę przyzwoicie. Wyróżniała go między innymi niewielka zasobożerność, prosty interfejs i myślenie o takich opcjach jak choćby szybkie pobieranie napisów do filmów. Program można było pobrać z sieci i używać za darmo. Wyświetlał on reklamy, lecz zupełnie nieinwazyjne. Nic zatem dziwnego, że kiedy Karol Winnicki zapowiedział stworzenie nowej wersji BestPlayera (a nie tylko standardowej paczki z drobnymi korektami), internauci zareagowali z wielkim entuzjazmem. W 2010 roku twórca wpadł na coś, co dziś nazywamy crowdfundingiem i mamy to w globalnej sieci całkiem nieźle zorganizowane – zorganizował zbiórkę, w ramach której udało mu się uzbierać kwotę ponad 25 000 złotych. Jednakże BestPlayera w wersji 3.0 do tej pory się nie doczekaliśmy, na co co roku starają się zwracać uwagę bardzo emocjonalni w tej kwestii Wykopowicze.

bestplayer

W jednym z corocznych znalezisk poświęconych temu tematowi na łamach Wykop.pl, w okolicy 2013 roku, Karol Winnicki opublikował stanowisko, w którym zobowiązuje się do zwrotu pieniędzy zainteresowanym darczyńcom.

„Drodzy Wykopowicze,

Dziękuję, że kolejny raz dajecie o sobie przypomnieć. Sprawa jest bardzo przykra, ponieważ nigdy nie miałem złych intencji, a z powodu różnych problemów wyszło tak jak sami widzicie. Bardzo przepraszam, że to się tak przeciąga. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się jeszcze wypuścić BESTplayera 3.0. A na razie wszystkie osoby, które chciałby otrzymać zwrot kasy, proszę o maila na: zwrot@bestplayer.com.pl,

Karol Winnicki”

Nie chcielibyśmy, żeby ten wpis został odebrany jako jakaś forma ataku na Karola Winnickiego. Przede wszystkim, mamy w redakcji Bezprawnika programistów i dobrze wiemy z jakiej gliny ulepieni są ci ludzie. „Dziś” znaczy „za miesiąc”, „za miesiąc” znaczy za „rok”, a „potem” znaczy „nigdy”. Jesteśmy też ludźmi i doskonale rozumiemy, że czasem ambitne plany nie znajdują przełożenia na praktykę. Biorąc jednak pod uwagę, że crowdfunding zaczyna być poważnym elementem współczesnego internetu, chcielibyśmy przyjrzeć się prawnym aspektom tego typu sytuacji.

Przyrzeczenie publiczne i darowizna

Niewłaściwe wydaje się stosowanie w tej sytuacji przepisów wynikających z kodeksu cywilnego, dotyczących przyrzeczenia publicznego, choć na przykład Roman Giertych chce z tego tytułu pozywać PiS, jeżeli nie dostanie obiecanych w kampanii 500 złotych na dziecko. Przepis mający zastosowanie w odniesieniu przede wszystkim do konkursów (choć próbowano pociągać z jego tytułu do odpowiedzialności także np. Lecha Wałęsę) wydaje się nie znajdować dostatecznego oparcia w treści anonsującej zbiórkę, która prawdę powiedziawszy jest daleka od tego, żeby traktować ją w charakterze jakiejkolwiek konkretnej obietnicy.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Treść ogłoszenia zdaje się bowiem w dużo większym stopniu wskazywać na formę darowizny dla autora, jako sposobu uznania i motywacji dla jego dotychczasowej twórczości (zapewne jak najbardziej zasłużonej), a która umożliwi dalsze prace programistyczne i rozwijanie projektu. Sam Karol Winnicki wskazuje, by przelewów dokonywać tytułem „darowizna”. Kodeks cywilny przewiduje możliwość cofnięcia dokonanej darowizny w sytuacji, gdy obdarowany dopuścił się względem darczyńcy „rażącej niewdzięczności”. I choć przepis nie definiuje tego pojęcia, orzecznictwo wskazywało wielokrotnie, że są to takie czynności obdarowanego – działania lub zaniechania, które są skierowane przeciwko darczyńcy z zamiarem nieprzyjaznym. Drobne niesnaski czy nawet nieumyślna niewdzięczność nie byłyby tu argumentem dostatecznie przekonującym.

Zbiórka publiczna

Przy rozpatrywaniu historii BestPlayer nie sposób nie wspomnieć też o obowiązującej do niedawna ustawie z dnia 15 marca 1933 r.o zbiórkach publicznych, która przez długi czas stanowiła trudny orzech do zgryzienia dla miłośników crowdfundingu. Nie wiedzieli oni, czy aby na pewno ich działalność znajdowała odniesienie do powyższego aktu, a na dodatek przerażał ich jego niedzisiejszy charakter. Pomimo nowelizacji, metryka z czasów II RP działała na wyobraźnię.

Ustawa uzależniała fakt prowadzenia zbiórki od uzyskania zgody od stosownego organu władzy publicznej, zaś „pozwolenie na zbiórkę publiczną mogłobyć udzielone jedynie stowarzyszeniom i organizacjom, posiadającym osobowość prawną, albo komitetom, organizowanym dla przeprowadzenia określonego celu”, nie wspominając już o tym, że art. 3 tej ustawy wskazywał jasno: zbiórki publiczne, urządzane w interesie osobistym, są wzbronione. Trudno jednak rozstrzygać, czy „Operacja BestPlayer” była w ogóle zbiórką publiczną, gdyż:

Wszelkie publiczne zbieranie ofiar w gotówce lub naturze na pewien z góry określony cel wymaga uprzedniego pozwolenia władzy.

A czy twórca programu ten cel aby na pewno zarysował w dostatecznie wyraźny sposób – nadal mamy co do tego wątpliwości. Ten potworek z 1933 roku na szczęście doczekał się przed rokiem pogodzonej z internetową rzeczywistością następczyni, ale o tym może innym razem.

Jak to z tym BestPlayerem będzie?

Prawdopodobnie już nie doczekamy się kolejnej wersji BestPlayera, choć niewątpliwie Karol Winnicki sprawiłby nam wszystkim miłą niespodziankę. Z punktu widzenia prawa sytuacja problematycznej zrzutki nie jest jednoznaczna. Osobiście najbardziej skłaniałabym się w tym kierunku, że miała ona mimo wszystko charakter uznaniowy dla samego autora. Być może istniały jakieś posty w social media czy na stronach internetowych, które wskazywałyby, że jest to mimo wszystko zrzutka na nową wersję programu, ale nie udało mi się do nich dotrzeć.

Pomimo tego, że nie udało się stworzyć BestPlayer 3.0, autor powołał się na przyczyny od niego niezależne i zgodził się zwrócić pieniądze każdemu darczyńcy, który wyrazi taką wolę. Naszym zdaniem takie podejście zamyka całą sprawę.

Co dalej z prawem Crowdfundingu?

Crowdfunding to (nie już tak wcale) nowa moda w internecie i szczerze mówiąc nadal zastanawiam się czy ten model się szybko internautom znudzi, czy też na dłużej zagości w naszym międzynarodowym społeczeństwie. Tym razem większość twórców korzysta z pomocy serwisów pośredniczących, takich jak KickStarter czy PolakPotrafi, które często swoimi zasadami działania gwarantują dodatkowe metody zabezpieczenia pieniędzy darczyńców. Pomaga też ewolucja prawa. Crowdfunding to tak naprawdę zbiór kilkuset różnych zagadnień z zakresu prawa handlowego, prawa cywilnego, prawa podatkowego czy znajomości rynków kapitałowych, ale nowa ustawa o zbiórkach publicznych jest niewątpliwie dobrym punktem wyjścia u samych podstaw.

W przypadku problemów prawnych związanych z zagadnieniami własnej działalności gospodarczej, crowdfundingu, funkcjonowania firmy w internecie – przypominamy o zespołach prawników ściśle współpracujących w tym zakresie z redakcją Bezprawnika, czekających na Wasze pytania pod adresem kontakt@bezprawnik.pl