Lewica w końcu odkryła, czemu Polacy czują się biedni – nieruchomości. A zaraz potem tęsknie wzdycha za budownictwem PRL

Gorące tematy Nieruchomości Podatki dołącz do dyskusji (136) 29.12.2019
Lewica w końcu odkryła, czemu Polacy czują się biedni – nieruchomości. A zaraz potem tęsknie wzdycha za budownictwem PRL

Jakub Kralka

Adrian Zandberg z Partii Razem (Lewica) tęsknie wzdychał wczoraj za budownictwem z epoki PRL. Jednakże potwierdził trafną obserwację Jana Śpiewaka, że dla pokolenia millenialsów gigantycznym wyzwaniem jest rynek nieruchomości. Niewykluczone zresztą, że jest to jeden z nielicznych sektorów, które wymagają interwencji państwa.

Partia Razem ciepło wspomina pewne aspekty PRL

Adrian Zandberg na łamach serwisu Twitter tęsknie wzdychał za mieszkaniowymi realiami PRL, co nieco utwierdza mnie w przekonaniu, że Partia Razem to partia przefarbowanego na bordo koloru czerwonego. Żadna tam europejska lewica, tylko głęboki sentyment za czasami, gdy nad jednostką górował aparat państwowy, który dawał i odbierał, ale za to po równo. Tym razem skonstruowana tak, by pomysły te kupowała urodzona po 1989 roku wielkomiejska młodzież, która stwierdziła, że teatrologia to świetny pomysł na dostatnie życie i karierę, a dziś za swoje niepowodzenia obwinia „system”.

Oczywiście w tych wspominkach zapomina się, że dawał byle jak, w klitkach z wielkiej płyty, często przez wiele lat oczekiwania, kosztem swobód obywatelskich, a na dodatek na kredyt, który Polacy spłacali jeszcze wiele lat po upadku PRL-u. To naprawdę nie są trudne rzeczy, choć lewica uparcie odmawia im prawa istnienia, elementarna logika, że jeśli wydaje się pieniądze, których się nie ma i pożycza, to z reguły kiedyś trzeba je komuś oddać. Albo narobić jeszcze większego bałaganu, ale nie jesteśmy amerykańskim bankiem, tylko średnim krajem w centrum Europy.

Nieruchomości problemem Polaków

Niezależnie od oceny mechanizmów PRL-u, która w moim wypadku jest skrajnie negatywna, zgadzam się i od dawna powtarzam, że głównym problemem młodych Polaków są dziś nieruchomości. Sytuacja na rynku jest dramatyczna, mieszkania są bardzo drogie nawet dla osób dobrze zarabiających (a co dopiero tych słabiej). Adrian Zandberg tego do końca nie rozumie, ponieważ w ubiegłym roku – zgodnie z jego oświadczeniem majątkowym – zarobił niecałe 50 000 złotych (prawdopodobnie brutto), ale wraz z małżonką ma też mieszkanie warte 1 milion złotych. Jego odpowiedzią na problemy społeczne jest opodatkowanie osób, które teraz rozpaczliwie próbują go dogonić, zajeżdżając się po kilkanaście godzin dziennie i generując 5-cyfrowy dochód każdego miesiąca, choć żyją w wynajętych kawalerkach. Taki jest mniej więcej obraz wielu spośród moich znajomych.

Inni znajomi nie są jednak pracoholikami z branży prawnej i ich możliwości dochodowe są niższe. Dla nich programy socjalne PiS też nie są atrakcyjne, ponieważ to nadal osoby odpowiedzialne, inteligentne, a tym samym nie wpakują się w dwójkę dzieci, mieszkając w wynajętej kawalerce. Podstawowe poczucie biedy wśród polskiej młodzieży bierze się dziś z faktu, że nawet mocno kompromisowe mieszkanie poza centrum to koszt w okolicy 700 000 złotych w Warszawie, a nie dlatego, że nie mają na wakacje czy smartfona (choć oczywiście są i tacy, ale chcącemu uprawiać zawód socjologa na przesyconym socjologią rynku nie dzieje się krzywda). Ceny najmu również są wysokie i nierzadko odpowiadają ratom kredytu.

Rozwiązaniem problemów rynku nieruchomości może być interwencjonizm państwowy

Jak liberałowi takie rzeczy przechodzą przez usta? Po pierwsze, o czym młodzi komuniści często nie wiedzą, liberalizm nie jest nurtem skrajnym jak np. minarchizm i przewiduje rolę dla państwa w modelu społeczno-gospodarczym. Niewykluczone, że sytuacja na rynku nieruchomości, jako główny problem społeczny Polski 2020, wymaga działań ze strony polityków. Również dlatego, że trochę w tej kwestii sami mają za uszami.

Ceny nieruchomości są niezwykle wysokie, a na dodatek nie jest wykluczone, że na skutek inflacji będą rosły w jeszcze większym stopniu. Oczywiście część osób „gra na kryzys” od kilku dobrych lat, ten jednak nie nadchodzi, a ceny urosły w tym czasie o kilkadziesiąt procent. Stworzyliśmy więc model państwa, w którym ludzie ubodzy mają trudności z nabywaniem mieszkań (ich główną nadzieją jest dziedziczenie), klasa średnia ma trudności z nabywaniem mieszkań (a lewica celuje w nich podatkami za to, że radzą sobie lepiej od ubogich), zaś ludzie zamożni mają po kilkanaście do kilkudziesięciu mieszkań i je wynajmują.

Chciałbym, żebyśmy sobie powiedzieli to jasno, choć wiem, że pozujący na europejską lewicę komuniści stanowczo się z tym nie zgodzą. Nie ma niczego złego w tym, że ludzie są zamożni i że kupują wiele mieszkań. Jest natomiast złe to, że robią to niejako z desperacji. Winny jest tutaj nasz bank centralny i RPP, która utrzymuje stopy procentowe na niskim poziomie. W rezultacie posiadanie gotówki staje się bardzo nieopłacalne, do tego stopnia, że zamożni ludzie zupełnie poważnie rozważają pomysły pokroju obligacji 0% (co gorsza, podobny trend utrzymuje się za granicą). Państwo skutecznie blokuje potencjał inwestycyjny, więc wiele osób skłania się ku nieruchomościom, które przynajmniej do niedawna wydawały się bardzo opłacalne i stabilne.

Co gorsza, polityka niskich stóp procentowych niestety wpływa też na dostępność kredytów. Z jednej strony – to dobrze, bo większa liczba osób ma szanse na kredyt. Z drugiej strony – to samonapędzający się mechanizm, w którym wszyscy dostają kredyty, a w konsekwencji nieruchomości są droższe, bo zapotrzebowanie jest duże.

Warto przy tym podkreślić, że nieruchomości są w naszym społeczeństwie ważne. Jesteśmy raczej mało mobilni na rynku pracy, klęski żywiołowe (poza rosyjskimi armiami) omijają nasz kraj, własne mieszkanie czy dom daje poczucie stabilizacji finansowej i życiowej. Nieruchomość przywiązuje też podatnika do kraju oraz rynku. W interesie społecznym i narodowym leży więc, by Polacy generalnie mieszkali w Polsce na satysfakcjonującej stopie życiowej. Rolą państwa nie jest wprawdzie im to dać, natomiast z całą pewnością rolą państwa jest im to umożliwić, a przynajmniej nie przeszkadzać.

Jeśli nie podatek katastralny, to co?

Dobrym projektem, z którego niepotrzebnie się wycofano, był program Mieszkanie dla Młodych. Obostrzony szeregiem obwarowań, stanowił realną i w miarę uczciwą pomoc dla osób chcących kupić swoje pierwsze mieszkanie. To jednak za mało, by rozwiązać problem, a na dodatek – podobnie jak tanie kredyty – tylko napędzało konsumpcję ku uciesze deweloperów.

Państwo musi w najbliższych latach wypracować model, który zachęca osoby traktujące mieszkania w sposób inwestycyjny, do lokowania swoich oszczędności w inne sektory, a już na pewno zacząć prowadzić taką politykę gospodarczą i monetarną, by trzymanie większych pieniędzy na koncie nie było uznawane za formę hazardu.

Nie jestem wielkim zwolennikiem podatku katastralnego. Jednak biorąc pod uwagę sytuację na rynku nieruchomości i nieprawidłowo diagnozowaną do tej pory przyczynę poczucia beznadziei u młodych osób, być może warto zacząć rozważać jakąś formę podatku – i nazywajmy rzecz po imieniu: podatki pełnią rolę odstraszającą – by wyregulować nieco rynek pod kątem osób skupujących nieruchomości w sposób inwestycyjny i masowy. Nie po to, by dorabiać się na produktach codziennych, jak na przykład podatek cukrowy, tylko by wypchnąć inwestorów w kierunku na przykład złota czy giełdy.

Czytaj też:

136 odpowiedzi na “Lewica w końcu odkryła, czemu Polacy czują się biedni – nieruchomości. A zaraz potem tęsknie wzdycha za budownictwem PRL”

  1. Ależ oczywiśce że podatek katastralny to jest jedno z głównych rozwiązań ! ( nie jedyne oczywiście) Oecnie wiele przestrzeni się marnuje bo właściciele nie są przymuszani do obniżania kosztów wynajmu ( a ten BEZPOŚRENDNIO wpływa na cene nieruchomości )

    • Podatek katastralny nie ma sensu, ponieważ nie ma czego opodatkować lub byłoby to opodatkowanie podwójne.
      Jeśli w budynku jest prowadzony biznes – płaci się podatek od zysków z biznesu. OK.
      Jeśli budynek jest sprzedawany – płaci się podatek od zysku ze sprzedaży. OK.
      Jeśli budynek jest używany do mieszkania w nim, to nie ma zysku, więc nie ma czego opodatkować.
      Katastra nie należy zatem popierać, lecz ZWALCZAĆ zawsze i wszędzie jako podatek niesprawiedliwy i bezsensowny.
      Pozdrawiam.

        • Dlaczego ktoś ma płacić podatek od swojego domu ośle? Przecież to jego dom! Prywatny dom! Wybudowany za własne pieniądze, ze wszystkimi pozwoleniami, za które się płaci, płacąc po drodze do wybudowania setki różnych podatków! Dlaczego ktoś miałby jeszcze potem płacić haracz za to, że ma dom?

        • Jest jeszcze podatek od nieruchomości. W szczególności podatek od powierzchni garażowych jest dość kontrowersyjny – bo ja za miejsce w hali garażowej płacę prawie tyle samo, co za mieszkanie.

          • Bo jak śmiesz korzystać z prywatnego samochodu, przecież powinieneś poruszać się tylko i wyłącznie komunikacją zbiorową! Na weekendową wycieczkę poza miasto także! Nie ma tam komunikacji zbiorowej? To rowerkiem kilkadziesiąt kilometrów zimą dawaj!

    • To jest de facto podatek od posiadania. Płacisz za to, że wypruwasz sobie zyły na własne M. Bardziej złodziejskiego podatku wymyślić się nie da.

  2. Tylko gdzie miałbym ulokować pieniądze nawet jak stopy procentowe wzrosną kilkukrotnie? Po aferze GetBack, która uderzyła właśnie w zamożnych jest to praktycznie niemożliwe aby ktoś znowu wpłacił 200 tysięcy na czyjeś konto.
    Banki są również wysoce ryzykowne, co pokazała Grecja, Argentyna, Turcja gdzie jednego dnia mieliśmy gotówkę o wartości nieruchomości, kolejnego dnia banki były zamknięte, a po tygodniach jak można było cash wyciągnąć, to był warty tyle, co 20-sto letni samochód!
    Udziały firm? Ludzie będą chcieli na tych udzialach zarabiać, a więc redukcja zatrudnienia, pogarszanie warunków pracy, śmieciowe umowy i obniżanie pensji znowu tym najuboższym stanie się normą.
    Nie ważne co chcą banki czy możni tego świata, aby ludzie lokowali tam pieniądze, albo jest to coś fizycznego, albo nie ma szans na lokowanie tam pieniędzy. Dlatego popularne są kryptowaluty pomimo tego, że są obiektem spekulacji, złoto, srebro czy udziały niedowartościowanych państwowych spółek. Dlatego popularne są nieruchomości, antyki i fizyczne przedmioty kolekcjonerskie. Dodatkowo każdy z hajsem ma chociaż kilka tysięcy euro, franków i dolarów.
    No i w końcu ile osób w Polsce ma kredyty gotówkowe, hipoteczne, karty kredytowe i debety na kontach, które nie będą przestawać rosnąć jak podniosą im stopy procentowe? Ile osób następnego dnia po podniesieniu stóp dostanie list od banku, że ich nieruchomość jest warta 25% mniej niż wcześniej więc bank wypowiada im umowę, albo spłacą kredyt na raz, w ciągu dwóch tygodni? Wtedy po latach spłacania oddadzą do banku dom, bank będzie i tak miał kłopoty finansowe ze względu na stratę, a ludzie stracą domy :| no i bank nikomu tego domu nie sprzeda od razu i nie będzie miał miesięcznych wpływów z rat przecież. Dlaczego nikomu nie sprzeda? Bo ile lat minie zanim ludzie na wyższych stopach procentowych dorobią się gotówki aby ten dom odkupić?
    Ile firm ma takie zadłużenia, że będą zmuszone wtedy zwalniać ludzi, którzy mają kredyty? Ilu tych ludzi po prostu się wyhuśta jak wzrośnie im rata kredytu, a oni dodatkowo stracą pracę?
    Podatek katastralny? Pfff, jak będą szumne zapowiedzi podatku to sprzedam swoje 3 nieruchomości jeszcze po wyższych cenach zanim podatek wejdzie w życie. Po wprowadzeniu podatku będę kupował nieruchomości od tych, których nie stać na ich utrzymanie. Oczywiście tanio, bo takich osób może być w Polsce setki tysięcy jeśli nie miliony. Wtedy zamiast 3 nieruchomości będę miał ich 6 :O
    Znajdę urzędnika do wyceny, dam mu w łapę za niską wycenę i znowu będę czekał na wzrost cen nieruchomości :O a skoro mniejszość wykupi większość mieszkań, to jest pewne że ceny po korekcie znowu zaczną wzrastać :O
    obniże cenę za wynajem, będę płacił nowy podatek i nawet jak będę zarabiał mniej niż wcześniej, to będę miał więcej fizycznych nieruchomości.
    Nie ma szans na utrzymanie wysokich stóp procentowych, bo to doprowadzi do wielu tragedii. Poza tym rząd i prywatne polskie przedsiębiorstwa są tak zadłużone, że zbankrutują zanim zaczną bankrutować osoby fizyczne…

    • Jeśli chodzi o podatek kataralny,to można by go wprowadzić dopiero od drugiej i każdej następnej nieruchomości.Nie uderzyłoby to w rodziny,a ukróciłoby chorą sytuację,gdzie ludzie nie mają gdzie mieszkać,a nieliczni mają po 30 mieszkań z którymi nic nie robią oprócz czekania aż ich cena wzrośnie jeszcze bardziej.

      • Wynajem i tak splaci mi te podatki, a ja cenę wynajmu podniosę żeby nie być stratnym. Rodzinę też mam dużą, mogę zapisać po mieszkaniu na członka rodziny i nie dość, że wynajem droższy przez podatek, to ja i tak nie pozbędę się nieruchomości.
        Co za debilem trzeba być, żeby myśleć, że wprowadzenie podatku (zabieranie pieniędzy), sprawi, że będzie lepiej i będzie więcej pieniędzy xD
        przede wszystkim nie da się zmusić ludzi do pakowania prywatnych hajsów w jakieś inwestycje, a już na pewno ciężko zmusić ludzi do inwestowania w Polsce. Nawet jak osoby, które mają po 30 nieruchomości, pozbędą się ich ze względu na podatki, to jak myślisz co się stanie jak się w końcu ostro wkurwią i postanowią hajs ze sprzedaży inwestować za granicą, bo w Polsce nie można inwestować nigdzie , bo wszędzie źle i wszędzie są zbyt bogaci dla reszty? Jak zaczną uciekać z hajsem do innych krajów, to kto będzie bogatszy? Polska, czy te inne kraje?

        • Ty tak, inni się zastanowią czy tak bardzo lubią rodzinę by im wpisy w hipotece dawać ;)

          Jak uczynisz ten biznes mniej opłacalnym i sprawisz, że NIEwynajete mieszkanie będzie jak gorący kartofel , bo będzie generować koszty , to albo je sprzedasz , albo wynajmiesz taniej.

          Także lokale , które obecnie są NIEwynajete (traktowane stricte jako lokata kapitału) będą jak te gorące kartofle.

          Plus ogarnięcie najmu krótkoterminowego.

          W Kanadzie uwolniono w ten sposób tysiące mieszkań / domów co spowodowało spadek cen. Mimo kwiku wannabe kamienicznikow

          • W Kanadzie inwestowali w nieruchomości ludzie zza granicy, często nawet z Chin, dlatego ich nieruchomości wyglądające jak dom schadzek narkomanów, kosztują miliony kanadyjskich dolców. W Polsce domy nie kosztują milionów, a te które wyglądają na melinę, mają wartość meliny po prostu… Domy i mieszkania w Polsce nie są drogie, za duże są prowizje w bankach i za niskie są stopy procentowe po prostu, a to ma wpływ na wzrost cen nieruchomości. Ale nie ma na to innego rozwiązania jak obniżanie prowizji banków i podwyższenie stóp procentowych. A to znowu wygeneruje kolejne problemy i ludzie, którzy mają już kredyty na domy, te domy stracą. Więc paradoksalnie i tak mniej osób będzie posiadać swoje nieruchomości, pomimo rzekomej poprawy warunków.
            Deweloperzy kupują ziemię często z kilkuletnim wyprzedzeniem, więc jak ceny spadną, to oni upadną i przestaną budować nowe domy i mieszkania. A chyba chodzi o to, aby się budowały skoro mamy deficyt mieszkań, nie?
            No i ciężko będzie zmusić ludzi do pobierania niższych pensji i aby dalej u tego dewelopera pracowali. Koszty pracy wzrosły i będą rosnąć, więc i ceny nieruchomości będą szły do góry. Jak deweloper kupił ziemię drogo w tym roku, a za dwa lata ma sprzedać mieszkania za połowę ceny, której oczekuje aby nie być stratnym, to po co on ma w ogóle wchodzić na plac budowy? Lepiej mu tą ziemię trzymać albo sprzedać samą ziemię ze stratą! Nie będzie budować skoro i tak będzie miał stratę. Nie będzie przecież pracował za darmo!

  3. Wreszcie ktoś porusza ten problem.Żadne 500+ nie pomoże na wzrost dzietności,dopóki młode małżeństwa będą musiały gnieździć się w kawalerkach(czy jak to teraz ładnie nazywają deweloperzy- „mikroapartamentach”) o powierzchni max 25m2,wydając na ich wynajem 70% dochodu. I to i tak optymistyczna wizja,bo wielu nawet na to nie stać i grubo po 30-tce wciąż mieszkają z rodzicami.

  4. Też mi socjalista ten Z…g. Facet na utrzymaniu żony, w życiu nie przepracował ani godziny. Kiedyś robotnicy zostawali socjalistami, a nie kryptobogacze owładnięci żądzą władzy….

    • Taaak zwłaszcza taki Marx i Engels pochodzący z wyższej sfery, zresztą Zandberg pracował na uniwersytecie i miał własną firmę, wieć gdzie to nie przepracowanie ani godziny.

      No i jakoś nie widzę, aby robotnicy brali sie za zakładanie lewicy, więc ktoś musiał.

      • Weźcie sobie te swoje socjałideały do wieczornych kółek dyskusyjnych za państwowe pieniądze. Zwykłym ludziom dajcie żyć i pracować na swój byt.

  5. Progresywny podatek katastralny od każdej niezamieszkałej nieruchomości. Dla ludzi i firm, tak, by i developer wolał sprzedać niż kisić.

    Uznanie każdego, kto wynajmuje więcej niż 1 mieszkanie za prowadzącego działalność w tym obszarze i rozliczanie tego dochodu na zasadach ogólnych czy liniowo (czyli ryczałt tylko na dj najwyżej 1 wynajmowane mieszkanie )

    Wcięcie za gębę najmu krótkoterminowego

    • Przecież płaci się już podatki od dochodów z wynajmu lub od przychodów.
      A wynajem krótkoterminowy jest dla turystów, którzy zostawią więcej kasy w państwie niż lewicowe lemingi, które będą tam mieszkać w dziesięciu na lokacji.

    • Nie wynajmuje nikomu mieszkania, ale branie pod JDG każdego kto wynajmuje chociaż jedno mieszkanie to skrajna głupota, bo koszta działalności pochłoną cały albo chociaż polowe dochodu z tego mieszkania

  6. „klasa średnia ma trudności z nabywaniem mieszkań (a lewica celuje w nich podatkami za to, że radzą sobie lepiej od ubogich), zaś ludzie zamożni mają po kilkanaście do kilkudziesięciu mieszkań i je wynajmują.”

    Jak się pisze o polityce, to wypadałoby wcześniej sprawdzić fakty – a te są takie, że w programie Razem jest przewidziana obniżka podatków dochodowych dla ok. 90% zarabiających (czyli też dla większości klasy średniej), a wyższe płaciliby głównie ci co mają po kilka lub kilkanaście mieszkań. Z kolei Wiosna oraz SLD tym bardziej nie postulują wyższych podatków dla klasy średniej.

    No ale autor jak zwykle skupia się na waleniu w ugrupowania, których nie lubi, bez zwracania uwagi na rzeczywistość i powtarzając bzdury o komunistach z Razem. A rozwiązania proponowane przez lewicę w żaden sposób skrajne i radykalne nie są, państwowe budownictwo mieszkalne jest obecne w licznych państwach europejskich. W Polsce również jest potrzebne, bo programy typy mieszkanie+ to kropla w morzu potrzeb i tego ogromnego problemu nie rozwiąże. Tanie mieszkania zapewniane przez państwowego dewelelopera nie tylko zapewniłyby dach nad głową wielu potrzebującym, ale również wpłynęłyby na cały rynek mieszkaniowy, powodując obniżenie cen także u prywatnych deweloperów.

    • ” w programie Razem jest przewidziana obniżka podatków dochodowych dla ok. 90% zarabiających (czyli też dla większości klasy średniej), a wyższe płaciliby głównie ci co mają po kilka lub kilkanaście mieszkań”

      Zgodnie z oficjalnym kalkulatorem na stronie internetowej Razem, na podwyżkę podatków można liczyć zarabiając na rękę 3700 zł, za to się nie da kupić nawet jednego mieszkania w Warszawie.

      https://uploads.disquscdn.com/images/1003ea6b3a4c471d620af71cec815178397f5ffdf0a2c7372e6e32deefb0d0a4.png

      • Jaka ja byłam szczęśliwa dopóki nie poznałam tego kalkulatora… Jak bardzo ciśnienie mi przez ten idiotyczny bullshit skoczyło.

        • A to nie moja wina, jest w zakładce program na stronie głównej partii.
          Może warto dostosować go do pensji z 2020 roku. Niestety rezultat dalej będzie głębokim komunizmem.

          • Głęboki komunizm? Serio? Wiesz, czym w ogóle jest komunizm? Pomijając sensowność lub bezsensowność rozwiązań Razem, to nazywanie tego komunizmem to jedynie pokaz ignorancji. W komunizmie nie byłoby żadnych podatków dochodowych, bo nie mogłaby istnieć własność prywatna i prywatni pracodawcy. A jakoś nie słyszałem, żeby Razem postulowało kolektywizację środków produkcji lub likwidację firm prywatnych

          • Doktrynalny komunizm jest bytem utopijnym, ale nie ma bardziej adekwatnego słowa, niż „komunizm”, gdy zbierze się w jednym miejscu program i wypowiedzi działaczy Razem. Nazywanie tego socjalizmem byłoby niedopowiedzeniem na tle działających w Polsce socjalizmów. Natomiast, tytułem refleksji, wszystko co wymieniłeś powyżej siłą rzeczy mogłoby się stać naturalną konsekwencją realizacji takiego programu i postulatów.

          • No tak, bo Eisenhower i Churchill byli okropnymi komunistami, w końcu za ich czasów podatki dochodowe sięgały ponad 90%… No i wszyscy wiemy, że kolektywizacja gospodarki stała się w USA i UK naturalną konsekwencją tak wysokich podatków.

            Może to będzie szokujące w czasach dominacji neoliberalnych doktryn gospodarczych, ale wysokie podatki nie są ani komunizmem, ani nawet socjalizmem. Ba, publiczna własność firm także jest możliwa w kapitalistycznych państwach i jeszcze w latach 80 normalne było w krajach zachodnich, że wiele przedsiębiorstw było w rękach państwa. „Działające w Polsce socjalizmy” nie są nawet w połowie tak socjalistyczne jak kapitalistyczne UK, Francja lub RFN z lat 70

            Socjalizm i komunizm mają swoje naukowe definicje i bynajmniej nie jest to ani „kiedy państwo robi rzeczy, a im więcej robi, tym bardziej jest socjalistyczne” ani „wszystko co mi się nie podoba i nie pasuje do mojej wizji gospodarczej”.

            https://uploads.disquscdn.com/images/3ae26db6ae204d0a95cde7a022f060c163eaf062be23c0fbc2d44476baaa8ba2.png

          • Czy Ci się to podoba, czy nie, w dyskusji publicznej w Polsce tak skrajne formy socjalizmu od zawsze są potocznie nazywane komunizmem i trudno się dziwić, skoro nawet rzekomo liberalni premierzy jak Donald Tusk odkrywali w sobie „dusze socjaldemokratów”.

          • Ale gdzie tu skrajny socjalizm? Razem nie jest antykapitalistyczne. Na pewno jest wobec kapitalizmu krytyczne, ale ani w programie ani w deklaracjach nie postuluje likwidacji tego systemu. W UK laburzyści w ostatnich latach byli bardziej na lewo, a nikt poważny ich komunistami nie nazywał. We Francji Mélénchon postulował 100% podatku dla najbogatszych i też za komunistę raczej nie był uważany. To tylko dowodzi, jak bardzo na prawo jest przesunięty polski dyskurs polityczny, skoro razemkowa socjaldemokracja może być przez wielu nazywana komunistami.

            A co do Tuska, to w jednym wywiadzie dla Wyborczej powiedział, że jest „trochę socjaldemokratą” i na tej deklaracji jego socjaldemokratyzm się skończył.

          • Wysokie podatki skutkują tylko tym, że ci co mogą od nich uciekają w każdy możliwy sposób i tak Francuzi zostają Rosjanami. To raz.

            Dwa. Jeśli opierasz dochód państwa na wzroście obciążenia podatkowego bez rygoru dyscypliny wydatków i dodatkowo coraz więcej osób ucieka Ci z systemu to musisz podnosić podatki coraz mniej zarabiającym. Na przykład poprzez podnoszenie pensji minimalnej, żeby w ostateczności na II próg podatkowy łapało się coraz więcej osób.

            Trzy. Wysokie podatki zwiększają szarą strefę. Przykładowo: jeśli Kowalski z Polski B ma do wyboru pracować legalnie za 2250 PLN z czego dostanie i tak 1674 PLN, a pracodawca wyda 2710 PLN, to wspólnym interesem Kowalskiego i jego pracodawcy jest dać Kowalskiemu 2000 PLN na czarno

          • Ciekawe dzięki komu wszystkie socjaldemokratyczne partie są nazywane ‚komunistycznymi’? Bo co jak co, ale Razem w skali europejskiej nie jest skrajnym socjalizmem, tylko zwykłą socjaldemokracją.

          • Może i jest na stronie partii, ale pod kalkulatorem jest jasno napisane, że powstał na bazie danych z 2015 roku. No ale jak ktoś jest manipulatorem to i tak będzie udawał, że nie widzi, no bo jakoś trzeba napisać jakąś bzdurę o Razem.

    • Jej, jak fajnie to brzmi! Człowiek zarabia więcej niż 90% społeczeństwa!

      „Wzrost obciążenia w systemie podatku dochodowego RAZEM zaczyna się od około 3650zł netto („na rękę”), ”
      Za tyle wynajmując byle kawalerkę w Warszawie w życiu nie uzbierasz nawet na wkład własny.

      Fajnie jest być w 10% najlepiej zarabiających w Polsce, prawda? Kisząc się na 15-20 metrach, całą pensję wydając na życie bez szans na zmianę perspektyw mieszkaniowych!

      „a wyższe płaciliby głównie ci co mają po kilka lub kilkanaście mieszkań””
      To gdzie te moje kilka – kilkanaście mieszkań? Na jakiego uja ja odkładam każdy grosz, by móc żyć na swoim?

      • Może masz za wielkie wymagania. Dostosuj wymagania do tych co mają mniej niż Ty (tych 90%) to będzie Ci lżej. My już zdążyliśmy się przyzwyczaić do dojenia… Muuuu!

        • Jak masz 10k miesięcznie to z całą pewnością nie jesteś ubogi, ale też nic nie przemawia za tym, by grupa komunistów pod przykrywką nowoczesnej europejskiej lewicy, zabierała połowę tej kwoty bo sami nie mają dobrej pracy.

          To jest właśnie problem Partii Razem, że celuje w ludzi minimalnie lepiej radzących sobie od siebie, zamiast skupiać się na zjawiskach, gdzie kapitał się akumuluje i znika z obrotu.

      • Kalkulator jest dostosowany do pensji i cen z 2015, gdyby teraz wprowadzać jakieś zmiany podatkowe, to same kwoty wyglądałyby inaczej. A o kiepską sytuację we współczesnej Polsce obwiniaj nie „komunistów z Razem”, tylko rządzących III RP liberałów i prawicę, którzy doprowadzili do dramatycznej sytuacji na rynku mieszkaniowych i spowodowali upadek usług publicznych, przez co wielu ludzi musi dodatkowo wydawać pieniądze na rzeczy typu opieka zdrowotna lub edukacja

  7. Mów, że jest problem na rynku nieruchomości, lewica proponuje lewicowe postulaty, budowy mieszkań przez państwo. Kralka: KOMUNIZM, CZERWONI, RATOWAĆ DZIECI

    Mamy olbrzymi problem z nieruchomościami i raczej obniżenie podatków lub zniechęcenie do inwestycji w wynajem raczej tego trendu nie zmieni, a jeśli nawet zmieni to będzie to stanowczo za wolno w stosunku do skali problemu. Równocześnie nic to nie zmieni w kwestii mieszkań dla mało lub średniozarabiających i gentryfikacji centrów miast. To żadne rozwiązanie problemu.

    Akurat PRLowski system budowy mieszkań był, jednym z nielicznych, ale jednak zalet PRL zwłaszcza biorąc pod uwagę jak duża była mobilność społeczna w tamtych czasach. Pragnę też nadmienić, że takie same pomysły i państwowe budownictow socjalne istniało też na zachodzie Wlk.Brytania, Francja, Benelux, Skandynawia.

    Dodatkowym problemem jest też niska jakość budownictwa prywatnego w Polsce, chodzi mi tu i o jakość samych budynków które czasem te 20 lat to tylko na papierze mogą wytrzymać i zagospodarowanie przestrzenne. Naprawdę PRLowskie osiedla pod tym względem były całkiem niezłe. Więc naprawdę nie rozumiem tego bezmyślnego ataku.

    • Instytucjonalnie nie było czegoś takiego jak „PRLowski system budowy mieszkań”. PRL budował chaotycznie, byle jak, drogo i długo, a to co zbudował najchętniej dawał „swoim”. Jeżeli nie byłeś pieszczochem systemu to – jak w banku – miałeś kilkanaście lat czekania na klitkę z furą usterek i na osiedlu bez infrastruktury. A jak zadarłeś z systemem to o mieszkaniu mogłeś pomarzyć a potrafili zabrać i to co miałeś.
      Te wszystkie postulaty lewicy o okradaniu ludzi w imię jakichś wyższych celów można sobie w buty włożyć. Chcecie pomóc ludziom w osiągnięciu własnego mieszkania, to przywróćcie możliwość odliczenia kwoty wydanej na zakup pierwszego mieszkania od dochodu. Reszta to zwykłe, zinstytucjonalizowane złodziejstwo. Specjaliści od nicnierobienia po socjologiach i politologiach szukają sposobu na ściągnięcie reszty do swojego poziomu zarobków.

  8. Podatek katastralny nie jest zły, JEŻELI jego kwota będzie zbliżona do obecnej stawki podatku od nieruchomości. Podatek katastralny działa w niektórych ościennych krajach właśnie w kwotach sumarycznie podobnych do lub nawet mniejszych niż polski podatek od nieruchomości. Ale podatek katastralny w pierdolonym polskim/PiSowskim wykonaniu będzie wyglądał tak jak w USA – płacisz kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie od napompowanej wartości nieruchomości albo idzie ona pod młotek za 1/3 jej ceny.

  9. W nieruchomościach skończyły się okazje
    1. W PRLu wystarczylo troche dolarow zeby kupic mieszkanie lub przynaleznosc do kasty menedżerskiej zeby je dostac za darmo
    2. W latach 90 sprawę załatwiła inflacja
    oraz wykup za ułamek wartości lokali waterunkowych lub spoldzielczych.
    3. Potem nastała era nowych mieszkań z CHF i czasem niezłej lokalizacji

    W 2019 nikt nie rozdaje mieszkań i wybór jest albo mieszkać w komunie albo dojeżdżać do roboty 1,5h codzienne w 1 stronę albo należeć do 2% najlepiej zarabiających i kupować mieszkania po 10-11 tyś z rynku pierwotnego.

  10. Powinni opodatkować wszystkie pustostany w Kołobrzegu najlepiej tak x 1500%. Pseudo apartamenty stoją puste cały rok, ludzie nie mają gdzie mieszkać, bo wykupują je Niemcy i „elita” z Poznania windując ceny do tego stopnia, że normalny człowiek może sobie pomarzyć.

  11. Mnie dziwi, dlaczego każdy tutaj myśli o tym, co zrobić, żeby ludzie nie kupowali(więcej mieszkań) a przez to lokowali kasę w nieruchomości, zamiast zadać pytanie, co zrobić żeby tych mieszkań po prostu więcej budowano?

    Dla mnie to, że tak mało mieszkań budujemy jest problemem. Działek jest bardzo dużo w każdym mieście, ale nie ma planów zagospodarowania, a co za tym idzie infrastruktury. Dla mnie dobrym przykładem są Niemcy. Spójrzmy na różne miasta w Niemczech tam w stosunku do pensji te ceny za wynajem nie są duże. Dlaczego? Ponieważ duża ilość lokali na rynku zarządza państwo. I ono reguluje ceny, poza tym na rynku jest o wiele więcej lokali niż potrzeba.

    Dla mnie powinnismy na kilka lat wyłączyć plany zagospodarowania i te wszystkie procedury, gdzie trwa to kilka lat, żeby rozpaczać budowę. Stworzyć specjalna ustawę która określi pewne warunki brzegowe i dać się wykazać deweloperom i architektom. Problem szybko by się rozwiązał.

    • W wielkich miastach konieczne jest raczej ostre zaciągnięcie hamulca i znacznie większe utrudnienia dla deweloperów. To co obecnie odwala się w Krakowie woła o pomstę do nieba. Betonowanie każdego kawałka zieleni, wycinka lasów, a wszystko po to, żeby nabudować kolejnych bloków i biurowców blokujących korytarze przewietrzania miasta. A potem płacz że smog, korki, brak miejsc do parkowania, no a bloki postawione tak że telewizję można spokojnie oglądać u sąsiada za oknem. Samowolka i brak regulacji nie sprawdza się przy tak pazernych deweloperach. Rację ma ten kto powyżej napisał, że budownictwo PRL przynajmniej robiono z głową. Był jakiś sensowny plan na budynki i infrastrukturę.
      A Niemcy są dziwnym przykładem niskich czynszów. Niedawno była fala protestów w Berlinie z powodu.. zbyt wysokich czynszów. Władze zainterweniowały zamrażając możliwość podnoszenia czynszów przez właścicieli. Jest też chyba jakiś odgórny limit. Niekoniecznie zniechęci to do posiadania nieruchomości na wynajem, za to na pewno obniży standard. Bo przy braku możliwości zarobku, koszty remontów i wyposażenia będą przenoszone na najemców. Ale to tylko taka dygresja żeby się zastanowić do czego prowadzą socjaldemokratyczne postulaty..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *