Pracownik Biura Obsługi Klienta – firma szuka człowieka renesansu na umowę zlecenie

Gorące tematy Na wesoło Praca dołącz do dyskusji (69) 28.06.2018
Pracownik Biura Obsługi Klienta – firma szuka człowieka renesansu na umowę zlecenie

Udostępnij

Tomasz Laba

Firma działająca na lubelskim rynku nieruchomości szuka pracownika do biura obsługi klienta. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie to, że w pracy miałby zajmować się wszystkim – łącznie z tworzeniem grafik, tylko nie obsługą klienta.

Zdecydowana większość czytelników Bezprawnika na pytanie o zakres obowiązków pracownika biura obsługi klienta nie miałaby problemów z odpowiedzią. Chociaż samo zdefiniowanie tego terminu może być dość problematyczne, ponieważ w dużej mierze zależy od branży. Niemniej jednak intuicyjnie wiadomo, że chodzi o bycie „twarzą” czy „głosem” firmy. To właśnie pracownik biura obsługi klienta odbiera telefony, odpowiada na e-maile czy przyjmuje wpływające do firmy pisma. Dba o wizerunek firmy, aby ta była postrzegana jak najlepiej na rynku.

Inne wyobrażenie zdaje się mieć lubelska firma, która szuka osoby właśnie na takie stanowisko. Ogłoszenie o pracę zatytułowane Pracownik Biuro Obsługi Klienta powinno brzmieć Szukamy Człowieka Renesansu.

Obsługa klienta – praca dla człowieka renesansu

Ogłoszenie o pracę

Pracownik, poza oczywistym kontaktem z klientami miałby zajmować się absolutnie wszystkim. Jest i obsługa sklepu internetowego, rozpatrywanie reklamacji i uzupełnianie opisów produktu na stronie internetowej, wystawianiem faktur, edycja stron internetowych, przygotowywaniem podcastów, prowadzenie kanału YouTube firmy, tworzenie prostych grafik. Jest też edycja tekstów, organizacja szkoleń i konferencji czy tworzeniem ulotek i prezentacji. Z całą pewnością leniwi pracownicy nie nadają się do tej pracy.

Człowiek orkiestra miałby zaszczyt pracować, jakże by inaczej, na śmieciówce. Zatrudnienie na umowę zlecenie oczywiście wciąż żyje i ma się dobrze, wbrew zapowiedziom rządzących. W ogłoszeniu na próżno szukać też informacji chociażby o zakresie przewidywanych zarobków. Oczywiście mogę się mylić, ale moje dotychczasowe doświadczenie pozwala mi przypuszczać, że pensja minimalna i powyższe stanowisko idą w parze. Podobnie jak benefity pracownicze, które zdają się pozostawać w sferze marzeń.

Z ogłoszenia wynika również dziwny fakt, że pracodawca nie oferuje swojemu nowemu pracownikowi w zasadzie niczego. Nie chodzi już nawet o kwestię wynagrodzenia czy dodatkowych bonusów. Zabrakło nawet standardowej formułki informującej o młodym i ambitnym zespole czy możliwości rozwoju w dynamicznie rozwijającej się branży.

 

69 odpowiedzi na “Pracownik Biura Obsługi Klienta – firma szuka człowieka renesansu na umowę zlecenie”

    • Żadna rzeczywistość alternatywna, tylko realia small businessu w branży e-commerce.

      Dla niektórych wielce szanownych panów bezprawników może to być faktycznie szokiem, że i małe firmy potrzebują rąk do pracy.

      Jescze bardziej szokujące jest to, że nie zatrudniają 10 osób na różne stanowiska, tylko szukają multi-scillersów, bo stać ich na 1-2 etaty

      Sam prowadziłem sklep internetowy i też szukałem „wielofunkcyjnych” ludzi do pomocy. Małej firmy nie stać na sztab pracowników

      Swoją drogą ciekawe jest to, że jak szuka się czegoś do kupienia w sieci, to często byle najtaniej i z bezpłatną dostawą na wczoraj. Za tym „najtaniej” stoją konkretne rzeczy takie jak wynagrodzenia pracowników tego najtańszego sklepu. Znowu szok, że walczące o przetrwanie sklepy operujące na niskich marżach nie są w stanie zapłacić jak zagraniczne korpo

      Lublin czy Radom nie ma znaczenia, takich firm są setki nawet w Warszawie

      • A ile płaciłeś takiej wielofunkcyjne osobie? Tylko nie mów, że najniższą krajową, bo nie było Cię stać ns więcej.

        • Oczywiście jako krwiopijca-wyzyskiwacz płaciłem w okolicach najniższej krajowej.

          Tak powiem to, nie było mnie stać na więcej. Nie każdy ma kapitał na biznesy na dużą skalę.

          Ale byłem bardzo dumny, że samemu będąc tuż po studiach mogę dać komuś pracę.

          Do dzisiaj z niektórymi utrzymuję kontakt i oni dobrze wspominają te czasy

          Serio, wszystkim utyskującym na wyzyskiwaczy i janjszów biznesu proponuję, żeby sami spróbowali swoich sił. Na pewno każdemu zapłacą przynajmniej trzykrotność średniej krajowej, dadzą umowę o pracę i benefity

          • No i szacun :) Jak w zespole jest spoko atmosfera i jest poczucie wspólnego robienia fajnego tematu to kasa jest drugorzędna (zresztą korpo też to wiedzą i oferują stąd co się tylko da, byle więcej nie płacić, bo budżet na dane stanowisko jest ściśle określony przecież zwykle) – może i kasa z początku większa, ale obecnie, w korpo, z tego co wiem, to znacznie trudniej o awans i podwyższenie zarobków, niż start w kilkuosobowym zespole i samodzielne przyłożenie się do wzrostu rentowności działania firmy i otrzymanie za to podwyżki realnie wynikającej z wykonanej ilości pracy i włożonego w firmę/zespół serca.

          • Jak cię nie stać na pracowników to zasuwaj sam a jak nie masz wystarczających umiejętności po kierunku, który jak mówisz skończyłeś, to nie bierz się za biznes bo tylko Janusza z siebie robisz.

          • Bez przesady – załóżmy że wystartował z biznesem zaraz po studiach (pewnie tak jak ja), zasuwał sam po 18-20h dziennie, bo nie miał nadzianych rodziców co dadzą mu parę baniek na start. Zaczynał zatem z ograniczonymi możliwościami w zakresie obrotu, zatowarowania itd – nie mógł pójść do banku i wziąć parę baniek kredytu, więc robił jak najwięcej sam. Potem zatrudnił ludzi, którzy mu w tym pomagali, bo roboty jest od groma – od przygotowania zdjęć, opisów produktów, przez ich wprowadzenie do systemu, codzienne śledzenie cen, aby nie popłynąć na nagłej zmianie cen u dystrybutora, samodzielne pozycjonowanie w necie, aż po pakowanie paczek i pilnowanie czy są doręczone, bo od tego zależy renoma sklepu, a kurierzy potrafią ją sp… . Do tego jeszcze rozmowy z klientami, odpowiadanie na maile itd. Jak rozkręcił się biznes to sądzę, że mateooo tym ludziom mógł zaoferować (i zapewne zaoferował) lepsze stawki, skoro go wciąż po latach dobrze wspominają. Nie za bardzo widzę tu januszowanie, o które go posądzasz. Rozumiem, że jak Ty otworzysz firmę to na start zatrudnisz 10 osób i zapłacisz im po 4k euro na rękę, aby nie było żeś Janusz?

      • Jest różnica pomiędzy pracodawcą, który nie płaci dużo bo nie może a takim, który nie płaci dużo, bo nie chce. Niestety, wielu pracodawców rodem z Olx zalicza się do tej drugiej grupy.
        Inna sprawa, że mocno mnie bawi ten taki rozdźwięk pomiędzy powtarzanym w mediach rynkiem pracownika a rzeczywistością. Niby z jednej strony widzę, że są branże gdzie jest problem z pracownikiem, mam koleżanki, które pracują w Warszawie i w przerwie na lunch mają czas na sushi i pobujanie się na hamaku w strefie relax w firmie. Ale z drugiej widzę też moich innych znajomych, którzy pozakładali własne firmy i ich codzienność to jest walka o każdy grosz, widzę pracodawców, którzy owszem, nie mogą znaleźć pracowników, ale ich jedynym rozwiązaniem jest mówienie do tych, którzy są „no cóż, musicie więcej pracować”, a home office to dla nich pojęcie egzotyczne. I niby nie narzekam, bo mam dobrą pracę, zarobki, umowę na stałe, ale jak obserwuję rzeczywistość wokół siebie i potem czytam jak to pracownik może wybierać i dyktuje warunki to przecieram oczy ze zdziwienia, bo owszem, są miejsca i branże, gdzie tak jest, ale mimo wszystko lwia część Polski to jest nadal w czarnej d. jeśli chodzi o zachodnie warunki pracy.

        • Potwierdzam, wszystko zależy od branży. Różnice są niestety coraz większe.

          Mam znajomych po tej samej uczelni. Jeden robi za pięciocyfrową pensję, z pierwszą cyfrą zbliżającą się do dwójki. Sushi codziennie podczas godzinnej przerwy lunchowej i te klimaty. Drugi robi za niewiele ponad średnią krajową. A wcale nie głupi człowiek, na studiach miał najlepsze oceny z nas wszystkich, tylko mniej przebiegły jeżeli chodzi o ścieżkę kariery

          Wracając do pracodawców – większość firm Polsce to są te mniejsze biznesy. Większość jakoś tam idzie ale bez szału. Na pewno pazerność się gdzieś tam pojawia, ale to raczej u tych którzy mają więcej a chcą jeszcze więcej kosztem innych. Tylko to jest margines ogółu

          Ja np. cieszę się, kiedy firma zarabia więcej i jestem w stanie dać ludziom podwyżkę. Taki dziwak ze mnie

          Wkurza natomiast narracja zaczerpnięta z PRL’u o prywaciarzach krwiopijcach, złodziejach i oszustach podatkowych. Myślałem że młodsze pokolenia wychowane później tego nie łykną, ale jednak jest jakieś takie ogólne przyzwolenie na jechanie po właścicielach firm i klasyczne „On ma bo ukradł… „. albo ma układy. Albo nie płaci ludziom. Otóż nie, SZOK. Ma bo ciężko zapier*ala, a prowadząc biznes ryzykuje całym swoim majątkiem. To już się ludziom w głowie nie mieści

          • Nie dziwak, myślę, że to normalne, ale mniej medialne niż grupowa narzekanie na stereotyp pracodawcy-krwiopijcy. Chociaż, z drugiej strony, takie postawy pracodawców też są nieraz wynikiem określonego traktowania pracy przez pracowników – chyba był tu o tym artykuł jakiś czas temu.

            Myślę, że nadszedł czas, aby takie właśnie gadki o złych pracodawcach powinny zacząć być traktowane jak hejt, na który była/jest nagonka, bo psują w głowach ludziom, którzy nie mają jeszcze wystarczająco dużego doświadczenia, żeby samemu to filtrować/oceniać. Warto być uważnym i nie dać się wykorzystywać, ulegać mobbingowi, być asertywnym itd., ale też nie przesadzać i mieć trochę pokory wobec otaczającego świata i biznesu – kwestia nauczenia się równowagi.

  1. To i tak pół biedy, że mówią co to za praca. Ja na studiach poszedłem na rozmowę na stanowisko „pomoc biurowa”, w ramach obowiązków rzeczy w stylu „wsparcie w obsludzie office’a” czy „przygotowywanie raportów i zestawień”, a na rozmowie okazało się, że w sumie to głównie zajmowałbym się sprzedażą przez telefon.

  2. A jak to się ma do artykułów o „rynku pracownika” i leniwych beneficjentach 500+ którzy gardzą świetnymi ofertami pracy ? Bezcelowe popierdywania w stołek tylko w budżetowych inspektorach, agencjach, funduszach, urzędach …

    • Wszystko zależy od konkretnego regionu i mentalności pracodawcy. Sam znam firmę która do tej pory mentalnie pozostała w początkach lat 90 i pracują tam tylko resztki kompletnie niezaradnych osób, lub niektóre gospodynie domowe przychodzące głównie poplotkować. Nowi pracownicy jak przypadkiem się tam pojawią, po 2 tygodniach znikają.

        • Ojej a do czego to przytyk? Pracowałem różnie i przy łopacie wakacyjnie od czasów gimnazjum (nie liczę wcześniejszego pomagania w domu) potem w lakierni, potem studia i na stażu projektowałem instalacje gazowe, teraz zajmuję się lakierniami i galwanizerniami. W domu potrafię sam sobie płytki ułożyć instalację wodną poprowadzić. Wbicie gwózdka to nie problem jak większość prostych powtarzalnych prac fizycznych. Źle Pani trafiła.

  3. Brzmi, jak ciekawa, rozwijajaca praca – jak bym nie pracował w IT w firmie, gdzie też poza głównym zakresem zadań mogę zajmować się tez wieloma innymi tematami, to zdecydowanie bym wolal taką od wielu innych, bardziej monotonnych, gdzie jest się ograniczonym tylko do jakiegoś wąskiego spektrum. No i same wymagania nie są zbyt wygórowane, tyle to chyba na ten moment potrafi kazdy średnio wykształcony maturzysta po szkole z profilem IT (po jakimś wprowadzeniu i przekazaniu checklist no. odnośnie organizacji szkolenia), albo jest w stanie się nauczyć kilkoma tutorialami (takie mam wrażenie na własnym przykładzie i obserwacji mlodych osób, które poznajena różnych szkoleniach).

    • Dokładnie. Na pewno ciekawiej i bardziej rozwijająco niż klepanie jednej formułki na infolinii przez cały dzień.

      A takie tematy jak zrobienie dobrej jakości wideorecenzji, po której ktoś będzie chciał kupić produkt, to wcale nie są proste i oczywiste rzeczy jak się niektórym wydaje

        • Niekoniecznie. Prowadzę różne firmy od lat. Nie zaobserwowałem prostej relacji polegającej na tym, że wyższa pensja oznacza wyższą jakość lub większe zaangażowanie.

          Miałem wielu studenciaków, którym „się chciało” i robili lepszą robotę niż ludzie z wieloletnim doświadczeniem, zatrudnieni na lepszych warunkach. Wszystko zależy od człowieka

          • Jest zależność ale do pewnej kwoty. Kwoty poniżej uznawanej na rynku za średnia są demotywujące.
            „Studenciaki” robiły to dla wpisu CV lub z chęci poznania czegoś (bez szczegółów sobie możemy popisać).
            Oczywiście są osoby z wieloletnim doświadczeniem bez doświadczenia. Jednak zazwyczaj profesjonalista robi tyle o co się prosi.
            Jeżeli nie było zaangażowania to wina przełożonego, to jego rola jest zarządzać i motywować.

            Stosujesz dowody anegdotyczne dla których mogę odpisać a u mnie nie i tyle z argumentów.

          • Marcin, a istnieją w dziedzinie biznesu/zarządzania ludźmi/psychologii dowody, które są uniwersalne, zadziałają zawsze, na każdego człowieka i w każdej sytuacji?

            Moim zdaniem nie. Może są ogólne standardy zachować, jakimi warto się kierować prowadząc biznes, albo budując relację z pracownikiem, partnerem biznesowym, czy kimkolwiek innym, ale to wcale nie gwarantuje sukcesu w pracy z drugim człowiekiem – czasem będzie tak, optymistycznie, że ktoś, kogo się dobrze traktowało doceni to po latach i powie wtedy ‚dziękuję’ i że pamięta i że mu teraz głupio, jak się wtedy zachowywał – jednak to margines, zwykle ktoś taki po prostu zniknie i nie doceni tego, co dostawał, a będzie pamiętał to, czego nie dostał. Także przełożony może motywować i zarządzać, ale drugi człowiek też ma wolną wolę i może chcieć bardziej, albo mniej – pracownik to nie owieczka, która w 100% zależy psychicznie i wydajnościowo od przełożonego.

          • Oczywiście że nie ma, ale są ogólne zasady.

            IMO najgorsze jest jak szef nie rozmawia z ludźmi. To co szefowi wydaje się wielkim dobrodziejstwem druga strona może odczuwać jako minimum.
            Pracownik ma wykonywać swoje obowiązki w zakresie umowy, nie bardzo rozumiem te „pierdolenie” że może więcej. Ludzie z natury są leniwi i zakładanie że ktoś będzie robił ponad to za co się płaci jest naiwne.

          • Zarobki mocno poniżej średniej demotywujące – pełna zgoda. Tutaj była jednak sytuacja, że płaciłem mniej więcej tyle co mogli dostać gdzie indziej, a było nieco ciekawiej

            Specjalistów trzeba stosownie wynagradzać, jak najbardziej

            Odnośnie wyższych szczebli. Tutaj moje doświadczenie mówi, że danie komuś 30% wyższej pensji nie zwiększy jego produktywności o 30%. Może zmotywować, ale tu też nie zawsze długoterminowo

            Z winą przełożonego odnośnie motywacji się nie zgodzę, jest cała rzesza ludzi będących faktycznie ekspertami w jakimś fachu, którzy w pracy się opierniczają. Znaczy zrobią minimum co wymagane, żeby trudno im było coś formalnie zarzucić. A jak jeszcze wiedzą, że byłby problem z ich szybkim zastąpieniem, to już w ogóle czasem limitów nie ma. I tutaj też +30% pensji niewiele zmieni, jeżeli ktoś ma dany typ mentalności

          • Nie wiem jak było u ciebie, na ten temat nie podyskutujemy.

            Wyższe szczeble – pensja nie ma żadnego wpływu, są badania do tego.

            Jeżeli zatrudniasz osobę do robienia czegoś to nie rozumiem twojego stanowiska że ma jeszcze robić X więcej. Specjalista się nie opiernicza on robi dokładnie to za co płacisz, jeżeli chcesz wymagać więcej to negocjujesz zmianę obowiązków i odpowiednia gratyfikację.
            Motywacja to działa na zespoły ogólne (szczególnie sprzedażowe) na specjalistów (technicznych) jest zwykle zerowa bo motywujący nie ma bladego pojęcia co powiedzieć. Specjalista wykonują swoją robotę dobrze i w zakresie umowy więc lanie wody nie działa.
            Jeżeli spodziewasz się że ekspert będzie robił więcej to albo płacisz albo ustawiasz takie wyzwania co go będą motywować.

  4. Każdy w małej firmie może być człowiekiem renesansu… np. prowadzący jednoosobową działalność…
    Pierwsze cztery punkty z ogłoszenia to właśnie obsługa klienta. Nie wiem w czym jest problem ze zrozumieniem, że pracownik poza obsługą klienta zajmuje się jeszcze innymi rzeczami.

    • Polecam sprawdzić :) Może się okazać, że będzie to wtedy jakaś 1/5, albo 1/10 obowiązków.

  5. Autor odkrył wlasnie male firmy, i zdumial sie bardzo. Ktos nie potrzebuje osoby wyspecjalizowanej w jednej dziedzinie, ale wlasnie kogos, kto przy stronie podłubie, sensownie odpisze na mail bądź porozmawia przez telefon, przygotuje zamówienie, a jak trzeba, to wsiądzie w samochod i cos przewiezie. Pracowalem tak, i milo wspominam – zreszta szefostwo tez sie nie oszczedzalo, i jak bylo trzeba, bralo udzial w zaladunku ciezarowki.

  6. „Człowiek orkiestra miałby zaszczyt pracować, jakże by inaczej, na śmieciówce. Zatrudnienie na umowę zlecenie oczywiście wciąż żyje i ma się dobrze, wbrew zapowiedziom rządzących.”
    To, że rządowi jest na rękę propaganda o magicznych umowach ‚śmieciowych’ to mogę zrozumieć, ale nie wiem jaki wy w tym macie cel. Ja osobiście zarabiam pieniądze dla siebie, a nie dla ZUSu.

    • A co jak będziesz miał wypadek i przez rok nie będziesz mógł pracować i zarabiać? Albo coś niesamowitego dożyjesz wieku emerytalnego i okaże się, że nie masz nic, a zdrowie nie pozwoli już dalej pracować? ZUS nie jest wcale taki zły, tylko musi być lepiej zarządzany, bez wywalania kasy na pałacyki, setki dyrektorów oddziałów, kolacyjki i wyjazdy integracyjne. Trzeba również skończyć ze świętymi krowami w stylu mundurówki, gdzie popracuje się 20 lat i w wieku 45 lat idzie ma emeryturę. Jak się to w końcu zrobi to sytuacja emerytów się mocno poprawi.

      • Co do mundurowych to się nie zgodzę. Ci ludzie z założenia dla mnie ryzykują swoim życiem. Obciął bym przywileje jedynie tym co po biurach siedzą.

          • Patrol dostrzega samochód jadący z nadmierną prędkością,
            pojazd nie reaguje na sygnały funkcjonariuszy,
            policjanci przystępują do pościgu, otrzymują z centrali informacje:

            „Napad na kantor walut, ścigany zbiegł z miejsca przestępstwa zielonym Oplem Astra numery rejestracyjne ERA 81TL, może być uzbrojony”

            Zajeżdżają drogę uciekinierowi, ten oddaje strzały w kierunku radiowozu.
            Ranny policjant, przestępca postrzelony w klatkę piersiową.
            Świadkowie i poszkodowani z zdarzenia:
            68 letni mężczyzna potrącony na przejściu dla pieszych przez kierowcę Opla.
            35 letnia gospodyni domowa raniona odłamkami szyby zbitej podczas wymiany ognia.

            To są policjanci, nawet ci z fotoradarem, składali przysięgę, więc tak.

            Art. 27. Rota ślubowania
            Dz.U.2017.0.2067 t.j. – Ustawa z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji

            „strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia”

      • „Albo coś niesamowitego dożyjesz wieku emerytalnego i okaże się, że nie masz nic, a zdrowie nie pozwoli już dalej pracować?”
        no ja mam nadzieje, że jak dotrwam do wieku emerytalnego nie będę musiał pracować. Z tym, że żeby to zrealizować i płacę na ZUS i odkładam sam, bo jak myślisz, że ZUS zapewni Ci godne, życie na emeryturze to polecam ćpać mniej :)

  7. Jeżeli jakis człowiek juz potrafi i jest w stanie wykonywać efektywnie WSZYSTKIE zadania potrzebne do prowadzenia firmy samodzielnie, to po chuj mu zatrudnienie w tym momencie? Nie łatwiej założyć już własną firme w tym momencie?

    • Nie zawsze jest łatwiej – co innego robić coś dla kogoś i ryzykować co najwyżej utratę pracy jak się to zrobi źle, a co innego robić to samo coś dla siebie i ryzykować całym swoim majątkiem, dodatkowo trzeba wyłożyć swoją kasę na start (zainwestować).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *