Kolejny cios wymierzony w tanie loty. Szef Ryanaira sprzeciwia się podwyżkom opłat i chce spotkania z premierem Morawieckim

Finanse Zakupy dołącz do dyskusji (25) 14.09.2021
Kolejny cios wymierzony w tanie loty. Szef Ryanaira sprzeciwia się podwyżkom opłat i chce spotkania z premierem Morawieckim

Rafał Chabasiński

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej postanowiła podnieść opłaty ponoszone przez linie lotnicze – o 70 proc. w przypadku tych nawigacyjnych i o 26 proc. w przypadku trasowych. Z tego powodu szef Ryanair Michael O’Leary chce się spotkać z premierem Mateuszem Morawieckim. Uważa on, że podwyżki opłat przez PAŻP bardzo zaszkodzą branży lotniczej w Polsce.

Podwyżki opłat przez PAŻP uderzą przede wszystkim w lotniska regionalne

Jak podaje portal Fly4free.pl, szef Ryanair Michael O’Leary napisał alarmistyczny list do premiera Mateusza Morawieckiego. Powodem są podwyżki opłat przez PAŻP. Chciałby również spotkania z szefem rządu celem przedyskutowania całej sprawy. Mowa o 70 proc. wzroście opłat nawigacyjnych, oraz 26 proc. wzroście opłat trasowych. Tak wysokie podwyżki można śmiało określić mianem nowego podatku lotniczego.

O’Leary zauważył, że jeszcze przed pandemią opłaty w Polsce były zauważalnie wyższe, niż unijna średnia. W 2019 roku średnia opłata w Europie wynosiła 166 euro, a w polskich portach regionalnych 181 euro. Dalsze podwyżki opłat przez PAŻP z pewnością byłyby odczuwalne dla branży lotniczej i tak poobijanej przez epidemię koronawirusa.

Szef Ryanair wróży, że wzrost opłat uderzy przede wszystkim w lotniska regionalne w Polsce. Tam podwyżki mają być znacznie większe, niż w przypadku lotniska Chopina w Warszawie. Z punktu widzenia samych linii lotniczych działających na mniejszych lotniskach konsekwencje podwyżek opłat są bardzo łatwe do przewidzenia. Bilety lotnicze będą droższe.

Przewoźnicy nie są w stanie po prostu pokryć wzrostu opłat z własnych budżetów. Musieliby więc przerzucić ten koszt na pasażerów, co może wielu z nich zniechęcić do wyboru podróżowania za pomocą samolotów:

Linie lotnicze nie będą w stanie ponieść wyższych kosztów, w efekcie pasażerowie z Polski będą musieli się liczyć z podwyżką cen biletów. To z kolei zagrozi rentowności wielu tras lotniczych w Polsce o marginalnym znaczeniu, większość z których to połączenia z/do lotnisk regionalnych, czego rezultatem będzie utrata łączności, miejsc pracy i towarzyszących temu ekonomicznych korzyści

Szef Ryanair oczekuje od premiera interwencji w sprawie podwyżek, plany PAŻP krytykuje także Związek Regionalnych Portów Lotniczych

O’Leary liczy, że uda mu się przekonać premiera Mateusza Morawieckiego do interwencji wymuszającej na PAŻP rezygnację z podwyżek. Szef Ryanaira przekonuje, że jeśli organowi brakuje pieniędzy w budżecie, to braki powinien sfinansować jej właściciel. Nakładanie dodatkowych obciążeń na linie lotnicze wprost uznał za „całkowite oderwanie PAŻP od rzeczywistości branży lotniczej”.

Dość podobne stanowisko pod koniec sierpnia wyrażał Związek Regionalnych Portów Lotniczych:

Nie widzimy uzasadnienia dla tak dużego, skokowego wzrostu tych opłat. Jednocześnie wskazujemy, że biorąc pod uwagę ogólną liczbą operacji lotniczych w ciągu roku, spowoduje to ogromne, dodatkowe obciążenie kosztowe przewoźników lotniczych, co w konsekwencji przełoży się na wzrost cen biletów lotniczych i może spowodować znaczące zmniejszenie ruchu pasażerskiego

ZRPL krytykuje również sam podział stref opłat terminalowych na Okęcie i całą resztę lotnisk w Polsce. Warto zauważyć, że od 2022 r. opłaty na głównym warszawskim lotnisku również mają drastycznie wzrosnąć, jednak w zauważalnie mniejszym stopniu. Podczas, gdy lotniska regionalne zapłacą o 70 proc. wyższą opłatę nawigacyjną, Okęcie czekają wzrosty o „zaledwie” 53 proc.

Przewoźnicy zwracali również uwagę na fakt, że są dopiero na etapie dobudowy siatki połączeń po pandemicznym załamaniu. Cały proces może potrwać kilka lat. Tym bardziej więc uważają podwyżki opłat przez PAŻP za całkowicie nieuzasadnione.