Minister Edukacji i małopolska kurator oświaty uważają, że nie wolno rozmawiać z dziećmi o Konstytucji

Państwo dołącz do dyskusji (50) 12.06.2021
Minister Edukacji i małopolska kurator oświaty uważają, że nie wolno rozmawiać z dziećmi o Konstytucji

Rafał Chabasiński

Czy można rozmawiać z dziećmi o Konstytucji i sprawach publicznych? Ktoś mógłby pomyśleć, że powinniśmy wyrobić w przyszłych wyborcach zainteresowanie sprawami państwa. Przeciwnego zdania najwyraźniej są Minister Edukacji wraz z małopolską kurator oświaty. Wszystko dlatego, że chodzi o sędziego – który mógł brzydko mówić o prezydencie Andrzeju Dudzie.

Organy władzy najwyraźniej uważają, że rozmawiać z dziećmi o Konstytucji i sprawach państwa nie wolno

Minister Edukacji Przemysław Czarnek mówi o „obrzydliwym skandalu” i „indoktrynacji dzieci i młodzieży w celach politycznych„. Zapowiada interwencję i planuje poszczuć grupę nauczycielek kuratorem oświaty. Małopolska kurator grzmi wręcz o „przestępstwie wobec bezpieczeństwa dzieci„. Co się takiego stało? Dzieci porozmawiały sobie z sędzią o Konstytucji RP.

Jak podaje portal OKO.press, we wtorek w Dobczycach zorganizowano wydarzenie spod znaku Tour de Konstytucja PL. Chodzi o zbliżenie do siebie obywateli, prawa konstytucyjnego i praktyków – sędziów, prokuratorów, czy zajmujących się tą tematyką społeczników.

Patronat nad wydarzeniem objęło Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Współorganizatorami są między innymi Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Zbigniew Hołdys, Komitet Obrony Demokracji, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Lex Super Omnia oraz Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia. Samo to brzmi jak przepis na irytację przedstawicieli partii rządzącej. Środowiska znane z raczej antyrządowego nastawienia miałyby rozmawiać z mieszkańcami Dobczyc o Konstytucji? Łatwo tu dostrzec oczywistą sprzeczność interesów.

Tym razem jednak z eventu Tour de Konstytucja PL skorzystali nauczyciele lokalnej podstawówki. Przyprowadzili swoich wychowanków w ramach szeroko rozumianego wychowania obywatelskiego. Nieopodal przechodziły także przedszkolaki. I tak zaczęły się kłopoty. Jeden z prokuratorów w trakcie pogadanki o nadrzędnej roli ustawy zasadniczej przywołał przykład aborcji. Prymat Konstytucji nad widzimisię to w dzisiejszej rzeczywistości politycznej już nieco śliski temat.

Sędzia Waldemar Żurek rzeczywiście mógł trochę przedobrzyć z wyrażaniem uzasadnionej krytyki prezydenta

Jakby tego było mało, sędzia Waldemar Żurek odpowiedział jednemu z uczniów na pytanie o łamaniu Konstytucji RP przez prezydenta Andrzeja Dudę. Nie była to dla głowy naszego państwa wypowiedź specjalnie pochlebna. Sędzia w zasadzie wprost potwierdził, że Andrzej Duda mógł popełnić delikt konstytucyjny przy okazji zaprzysiężenia trójki niepoprawnie wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wspomniał także o specjalnym sądzie dla najważniejszych polityków w państwie – Trybunale Stanu.

Czy była to wypowiedź spełniająca znamiona „działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”? Trudno tak naprawdę powiedzieć. W normalnych warunkach uderzanie przez sędziego wprost w narrację partii rządzącej byłoby co najmniej w złym guście. Problem w tym, że sędzia Żurek w kwestii potencjalnego deliktu konstytucyjnego ma najprawdopodobniej rację.

Prezydent Duda mógł i powinien poczekać z nominacjami na wyrok Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. Ten moment był właściwie początkiem końca jakiejkolwiek normalności w polskim wymiarze sprawiedliwości. Trudno oczekiwać od sędziego, że będzie stał bezczynnie i w milczeniu przyglądał się bezprawiu. Taką postawę przerabialiśmy już w końcu przed rokiem 1989.

Nakreślam szerzej rys niejako historyczny całej sprawy po to, by podkreślić złożoność sytuacji. Sędzia jak najbardziej może rozmawiać z dziećmi o Konstytucji, przynajmniej jeśli chcemy, by te się interesowały tematyką państwa. Nie jestem w stanie jednak odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, czy odpowiedź sędziego Żurka nie poszła przypadkiem odrobinę za daleko. Co jest jednak absolutnie pewne, to histeryczna reakcja ministra Przemysława Czarnka i kurator Barbary Nowak.

Minister edukacji i małopolska kurator oświaty zachowują się jakby dzieci co najmniej zobaczyły tęczową flagę

Szef resortu edukacji grzmiał: „To jest skandal. Natychmiast zainterweniuję. To obrzydliwy skandal, który będę wyjaśniał. Użyję wszystkich narzędzi, które ma do swojej dyspozycji minister edukacji i nauki. Kurator oświaty natychmiast będzie podejmował czynności w tej sprawie (…) To jest absolutny skandal, który będziemy rozważać również w kategoriach postępowania dyscyplinarnego wobec tych, którzy doprowadzili do tej indoktrynacji dzieci i młodzieży, które zostały użyte w celach politycznych. Co do tego nie mam wątpliwości„.

Mocne słowa, jak na ministra bardzo nastawionego na indoktrynację dzieci i młodzieży – tylko przeciwnymi ideologiami. Encykliki papieskie traktowane niczym dzieła Lenina w poprzednim ustroju są w porządku, sędzia jednak nie może rozmawiać z dziećmi o Konstytucji i krytykować prezydenta. Najwyraźniej wszystko gra, dopóki to „Kali ukraść krowę”.

Co na to sama kurator? „Niezależnie od działań, które podejmę, to dzieci usłyszały już rzeczy, które nie są dostosowane do ich wieku. Jeżeli nie było to konsultowane z rodzicami, to mamy do czynienia z wejściem w kompetencje rodziców. Wykorzystywanie dzieci do spraw politycznych jest haniebne. Jeżeli dorośli w ten sposób posługują się nieświadomymi dziećmi, to bardzo źle o nich świadczy. Moim zdaniem, jest to przestępstwo wobec bezpieczeństwa dzieci

O jakim przestępstwie mówi pani kurator? Co ma do tego bezpieczeństwo dzieci? Pozostawię te pytania bez odpowiedzi. Warto jednak zauważyć, że Barbara Nowak się myli posługując się sformułowaniem „nieświadome dzieci”. Przyjrzyjmy się faktom. Sędzia Żurek odpowiadał na pytanie ucznia – to właściwie wyczerpuje temat. Wiedza o Społeczeństwie jest nauczana już od ósmej klasy szkoły podstawowej. Z bieżącą polityką dzieci mogą zetknąć się na co dzień – słuchając rozmów dorosłych, przeglądając internet, albo nawet oglądając telewizję.

Czyżby sprawy państwa stały się w którymś momencie czymś nieprzyzwoitym, niczym seks i nagość, że dzieci należy trzymać od nich z daleka? Szkoda tylko nauczycieli, którym władza najwyraźniej chce się dobrać do skóry za wykonywanie swojej pracy dobrze.