Zwykli mieszkańcy płacą za wywóz śmieci znacznie więcej niż przedsiębiorcy. W Warszawie samorząd i ministerstwo przerzucają się odpowiedzialnością

Państwo Środowisko dołącz do dyskusji (10) 19.02.2020
Zwykli mieszkańcy płacą za wywóz śmieci znacznie więcej niż przedsiębiorcy. W Warszawie samorząd i ministerstwo przerzucają się odpowiedzialnością

Rafał Chabasiński

Samorząd z organem władzy centralnej przerzucają się odpowiedzialnością za obowiązujące opłaty za wywóz odpadów komunalnych. Trzeba przyznać, że stawki za śmieci w Warszawie szczególnie uderzają po kieszeni zwykłych mieszkańców. Władze stolicy zarzucają ustawodawcy ulegnięcie lobbingowi i faworyzowanie przedsiębiorców. Ministerstwo Klimatu odbija piłeczkę.

Ustawa śmieciowa miała słuszne założenia, niestety w praktyce wyszło jak zwykle

W 2013 r. weszła w życie tzw. „ustawa śmieciowa„, zmieniająca przede wszystkim ustawę o utrzymaniu czystości i w porządkach w gminach. Wprowadziła kilka dość radykalnych zmian. Przede wszystkim od tego momentu to gminy miały odbierać śmieci od mieszkańców.

Co za tym idzie: to samorządy ustalają wysokość stawek za wywóz odpadów komunalnych.Wprowadzono także zasadę dobrowolności segregowania. Sprowadza się ona do tego, że gmina policzy sobie drożej za odbiór śmieci nieposegregowanych. Jak się łatwo domyślić, w praktyce koszty ponoszone przez gospodarstwa domowe zaczęły zauważalnie rosnąć. Także tych, których mieszkańcy zdecydowali się na segregację. Podwyżki cen za wywóz śmieci to praktycznie norma.

Kwestia pozytywnego wpływu takiego rozwiązania na środowisko bywa kwestionowany. Nie ze względu na samą ideę segregowania i recyklingu odpadów, ale z uwagi na typowo polskie wykonanie. Segregowane śmieci nierzadko w skali całego kraju trafiały potem w jedno miejsce. Także dlatego, że zrzucanie sortowania na mieszkańców okazuje się być mniej skuteczne, niż utrzymywanie faktycznych sortowni śmieci.

Przepisy parokrotnie nowelizowano. Jedna z ostatnich zmian wzbudziła spore oburzenie wśród niektórych mieszkańców stolicy. Wszystko dlatego, że stawki za śmieci w Warszawie będą w 2020 r. wyjątkowo dla nich niekorzystne. Tymczasem spada udział przedsiębiorców w finansowaniu całego systemu, choć ratusz wcale nie traktuje ich równie restrykcyjnie.

Stawki za śmieci w Warszawie z pewnością nie służą zwykłym mieszkańcom, którzy chyba woleliby rozliczać się jak przedsiębiorcy

Siłą rzeczy Warszawa to ogromne w polskiej skali miasto. To zaś oznacza, że cała organizacja gospodarki odpadami komunalnymi będzie kosztować więcej, niż w mniejszych miejscowościach. Tyle tylko, że stawki za śmieci przewidziane we właściwej uchwale Rady Miasta Stołecznego Warszawy już na pierwszy rzut oka wskazują, że coś tu poszło bardzo nie tak.

Stawki za śmieci w Warszawie są oczywiście uzależnione od rodzaju danego lokalu, oraz od tego czy mieszkańcy je segregują czy nie. W przypadku domów jednorodzinnych podstawowa stawka wynosi 94 zł. miesięcznie. Mieszkańcy lokali w budynkach wielorodzinnych muszą liczyć się z wydatkiem rzędu 65 zł. co miesiąc. Gospodarstwa domowe nieuskuteczniające segregacji odpadów zapłacą dwa razy tyle.

Tymczasem w przypadku obiektów niezamieszkanych – na przykład przedsiębiorców – stawki przewidziane przez uchwałę wyglądają dużo korzystniej. I tak wywóz pojemnika na śmieci o pojemności 1100 litrów to wydatek rzędu raptem 54,17 zł. Oczywiście, przedsiębiorstwa z całą pewnością cechuje często inna skala produkowania odpadów. Nie zawsze jednak. Co więcej, zwykli mieszkańcy z pewnością woleliby rozliczać się tak jak przedsiębiorcy.

Ministerstwo Klimatu odrzuca zarzuty warszawskiego wiceprezydenta – i przekonuje, że stawki za śmieci w Warszawie mieszkańcy zawdzięczają ratuszowi

Okazuje się, że obowiązujące stawki za śmieci w Warszawie nie pasują także stołecznemu ratuszowi. Jak podaje portal zyciestolicy.com.pl, wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski zawiadomił o sprawie prezesa Najwyższej Izby Kontroli. NIK miałaby zbadać, czy przypadkiem w trakcie uchwalania lipcowej nowelizacji ustawy nie doszło przypadkiem do ewentualnego udziału lobbystów. Olszewski przekonuje przy tym, że zmiana przepisów wymusiła na samorządzie drastyczne obniżenie stawek dla przedsiębiorców.

Warto przy tym zauważyć, że już w listopadzie na temat zarzutów ratusza oraz stołecznych stawek wypowiedziało się Ministerstwo Klimatu. I to dość jednoznacznie: „Nie jest prawdą, że ustawa wymusza obniżenie opłat dla nieruchomości niezamieszkałych, a więc takich, na których prowadzona jest działalność gospodarcza„.

Co więcej, resort odbija piłeczkę przypominając, że ustawa śmieciowa jedynie wskazuje maksymalne stawki zarówno dla gospodarstw domowych, jak i lokali niezamieszkanych. Do stosowania których nikt przecież gmin nie zmusza. Władze stolicy z kolei mieli ustalać mieszkańcom stawki za śmieci w Warszawie w oparciu o najbardziej dla nich niekorzystną metodę przewidzianą przez ustawę.

Ta przewiduje trzy, uwzględniające odpowiednio: liczbę mieszkańców w danym gospodarstwie domowym, jego powierzchnię lub zużycie wody. Zdaniem ministerstwa, najbardziej miarodajna jest ta ostatnia. W Warszawie stosowana jest tymczasem druga.