Podczas rutynowej kontroli poprosił kumpla, żeby szybko dowiózł mu dokumenty. Zapomniał, że wydano za nim list gończy. Kumpel też

Na wesoło Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (49) 02.03.2018
Podczas rutynowej kontroli poprosił kumpla, żeby szybko dowiózł mu dokumenty. Zapomniał, że wydano za nim list gończy. Kumpel też

Udostępnij

Tomasz Laba

Życie gangstera wymaga nerwów ze stali. Właśnie dlatego kino gangsterskie ma się tak dobrze i jest tak popularne. Uwielbiamy oglądać twardzieli w akcji, a potem naśladować w prawdziwym życiu. Niestety, młodocianym gangsterom bliżej jest do gangu Olsena niż Ala Capone.

Gdyby tylko ta akcja nie zakończyła się taką wpadką, dwaj młodzi kryminaliści mogliby się przechwalać wśród znajomych niemałym sukcesem. W końcu tak zagrać policji na nosie to udaje się tylko w filmach. Również na filmach często jest tak, że o sukcesie lub porażce całego przedsięwzięcia decyduje mały szczegół, na który nikt wcześniej nie zwracał uwagi.

Patrol drogówki zatrzymał do rutynowej kontroli kierującego pojazdem Ford Mondeo. Bardzo szybko okazało się, że kierowca nie ma przy sobie ani prawa jazdy, ani dowodu rejestracyjnego. Nie wiem, jak do tego doszło, ale najwidoczniej udało mu się przekonać policjantów, żeby chwilę wstrzymali się z wypisaniem mandatu. Zadzwonił do swojego kolegi, który zobowiązał się dostarczyć dokumenty na miejsce kontroli. Najwidoczniej nie wiedział, że policja wprowadza płatności bezgotówkowe i mógłby mandat zapłacić na miejscu.

Niesłychana wpadka podczas kontroli drogowej

Gdy cała gromadka czekała na przyjazd kuriera, policjanci zwrócili uwagę na dziwnie nerwowe zachowanie kierowcy. Zapewne wiedzeni instynktem zdecydowali się na przeprowadzenie kontroli osobistej. Bingo – mężczyzna miał przy sobie 5 woreczków, w których łącznie miał blisko 10 gram amfetaminy. Mężczyznę zatrzymali i w zasadzie mogli kończyć akcję i wracać na komisariat. Stwierdzili jednak, że skoro dokumenty pojazdu są już w drodze, to w końcu 5 minut ich nie zbawi.

Ostatecznie kolega zatrzymanego już kierowcy przyjechał z dowodem rejestracyjnym. Policjanci przywitali go sprawdzeniem jego dokumentów. Wyobraźcie sobie ich miny, kiedy okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany listem gończym. Od jakiegoś czasu mężczyzna unikał zatrzymania. List gończy wydał za nim Wojskowy Sąd Garnizonowy w Szczecinie. To jednak nie koniec całej historii.

Gdy policjanci byli już na komisariacie razem z zatrzymanymi, na miejsce dojechał brat zatrzymanego kierowcy. Oznajmił wszem i wobec, że narkotyki należą do niego, a jedynie poprosił brata, aby je przetransportował do umówionego miejsca. Oczywiście również został zatrzymany pod zarzutem udzielania środków odurzających innej osobie.

W tej historii brakuje tylko proponowania policji łapówki w postaci posiadanej przez niego amfetaminy.