Wyrok za handel w niedziele. Czyn o znacznej szkodliwości, bo przedsiębiorca chciał osiągnąć zysk ze sprzedaży (w tym alkoholu)

Firma Państwo Zakupy dołącz do dyskusji (123) 25.03.2019
Wyrok za handel w niedziele. Czyn o znacznej szkodliwości, bo przedsiębiorca chciał osiągnąć zysk ze sprzedaży (w tym alkoholu)

Tomasz Laba

Jest takie powiedzenie na temat socjalizmu, że ten bohatersko walczy z problemami, które sam stworzył. Idealnie obrazuje to walkę z zakazem handlu. Sąd uznał, że właścicielka niewielkiej sieci sklepów próbując obejść zakaz handlu w niedzielę, popełniła czyn o wysokiej społecznej szkodliwości, ponieważ jej celem było uzyskanie dochodu ze sprzedaży, w tym alkoholu.

Właścicielka sieci kilkunastu sklepów spożywczych na Mazurach stanęła przed nie lada wyzwaniem w chwili, kiedy miłościwie nam panujący stwierdzili, że lepiej wiedzą jak Polacy wolą spędzać wolny czas i wprowadzili zakaz handlu w niedzielę. Oczywiście ustawa, która wprowadziła ten zakaz, jest dziurawa niczym szwajcarski ser (którego tego dnia nie kupimy) i pozwala, chociażby na prowadzenie handlu w niedzielę pod warunkiem, że za kasą stoi właściciel sklepu. W przypadku niewielkich punktów to żaden problem, ale w przypadku sieci nawet kilku sklepów zaczynają się schody. Nie zawsze rodzina jest tak liczna, żeby z powodzeniem obsadzić wszystkie sklepy.

Dlatego właścicielka mazurskiej sieci sklepów postanowiła znaleźć 15 osób chętnych do pracy tylko w niedzielę. Podpisała z nimi stosowne umowy i otworzyła sklepy pomimo formalnego zakazu. Donos pojawił się szybko i do akcji wkroczyli inspektorzy. Przeprowadzili akcję, której nie powstydziliby się scenarzyści filmów detektywistycznych. W całej historii brakuje tylko vana firmy remontowej zaparkowanego na parkingu pod sklepem, z którego przeprowadzano obserwację. W pierwszą niedzielę inspektorzy z ukrycia obserwowali łamanie zakazu handlu w niedzielę i w tym celu obfotografowali sklepy. W kolejną już się nie patyczkowali tylko z legitymacjami w rękach i oddziałem antyterrorystycznym weszli do sklepu i uwolnili zmuszanych do pracy pracowników.

Wyrok za handel w niedziele – absurdalne argumenty sądu

Wirtualna Polska donosi, że właścicielka sieci została skazana przez sąd na karę 3 tysięcy złotych grzywny za łamanie zakazu handlu w niedzielę. Nikogo nie przekonały argumenty, że dzięki otwarciu sklepów w niedzielę sieć miała szanse na zwiększenie przychodów. To właśnie tego dnia mają szanse konkurować z wielkimi dyskontami, które tego dnia są zamykane. Z kolei argumentacja sądu jeży włos na głowie. Ten uznał bowiem, że stopień społecznej szkodliwości czynów był znaczny, ponieważ właścicielka chciała zarobić.

Stopień społecznej szkodliwości czynów był znaczny, ponieważ celem działania obwinionej było uzyskanie dochodu ze sprzedaży, w tym alkoholu. Skrytykował prezes sieci za to, że próbowała obchodzić przepisy zakazu handlu próbując sztuczek prawnych. Gdyby każdy przedsiębiorca interpretował zapisy ustawy w ten sposób, to wszystkie sklepy spożywcze, w których jest nawet niewielka sprzedaż wyrobów tytoniowych, byłyby otwarte w dni objęte zakazem handlu. Wcześniej sąd sprawdził, że we wspomnianych sklepach więcej niż papierosów sprzedaje się piwa, wina i wódki.

Chodzi o to, że na wieść o planowanym zakazie właścicielka próbowała antycypować fakty i zmieniła nieco profil działalności sklepów. Wpisała w dokumentacji, że dominującą działalnością sklepów jest sprzedaż papierosów. Dzięki temu miała nadzieję zaliczyć się do jednego z wielu ustawowych wyjątków. W tym miejscu trzeba jednak wskazać, że absurdem w tym przypadku jest krytykowanie właściciela za próby obejścia zakazu, jednocześnie przyzwalając innej sieci sklepów spożywczych na działalność jako placówka pocztowa.

Jest pierwszy mandat za handel w niedzielę. W ujęciu sprawcy pomogli uczciwi obywatele

123 odpowiedzi na “Wyrok za handel w niedziele. Czyn o znacznej szkodliwości, bo przedsiębiorca chciał osiągnąć zysk ze sprzedaży (w tym alkoholu)”

    • Tylko jedna autorka tutaj podaje takie rzeczy. Reszta ani nie wskaże sygnatury w takich wpisach, ani we wpisach o projektach ustaw nie wskażą numeru z RCL.

  1. Apeluję o nienadużywanie słowa „donos”. Jakkolwiek uważam zakaz handlu w niedzielę w obecnej formie za błędne rozwiązanie, skłaniałbym się ku złotemu środkowi 2 niedziel wolnych lub extra płatnych dodatków za pracę, to określenie „donos” ma w języku polskim zabarwienie czysto pejoratywne i w tym kontekście ustawia ono narrację zgodną z przekonaniami autora. Użyłbym słowa „zgłoszenie”, jest ono neutralne i właściwe. Czy dzwoniąc na Policję, Straż Miejską, Straż Pożarną i prosząc o interwencję się „donosi” czy dokonuje się zgłoszenia sytuacji niewłaściwej z punktu widzenia zgłaszającego?Profesjonaliście, czyli autorowi artykułu jako dziennikarzowi i zapewne prawnikowi taka nieobiektywna retoryka nie przystoi.

      • Oczywiście całkowicie się nie zgadzam w tym przypadku. Rzowijając ten tok rozumowania zgłoszenie sąsiada palącego oponami w piecu to donos, bo mu się „szkodzi” – nie może ogrzać domu i na dodatek może dostać mandat, więc zbiednieje.
        Ktoś zgłosił potencjalne łamanie prawa, pojawili się inspektorzy w celu zweryfikowania, był sąd. To chyba zamyka kwestię oceny sytuacji z punktu widzenia prawa.

  2. Ten zakaz jest chory, ale uzasadnienie wyroku to już jakaś ciężka choroba umysłowa sądu.
    I jakim cudem nie wolno w niedziele sprzedawać artykułów pierwszej potrzeby, a papierosy wolno?! :/

  3. Sędzina była członkinią PZPR czy może po prostu należy do Partii Razem albo Wiosny Biedronia ?

    Stopień społecznej szkodliwości czynów był znaczny, ponieważ celem działania obwinionej było uzyskanie dochodu ze sprzedaży

    No Komunizm.To się powinno leczyć…

    • Przede wszystkim powinno się zajrzeć do wyroku, a nie wierzyć na słowo, ale o to będzie trudno, skoro nie podali sygnatury sprawy.

  4. Myślę, że trafniejsze byłoby określenie, iż chciała zarobić jawnie oszukując konkurencję. Bardzo dobrze, że taki nalot został zrobiony, z nieuczciwą konkurencją trzeba walczyć. Wiadomo, że nie znajdzie aprobaty, bo wolne niedziele to polityka, ale gdyby Pani chciała osiągnąć korzyści majątkowe nieuczciwie konkurując i próbowała by obejść inne przepisy to na bank zaraz byłby lament całego towarzystwa.

  5. Zakładając, że tak faktycznie brzmiał wyrok, bo nie mamy podanego źródła – nie zgodziłbym się z zaliczeniem tego do czynu o szczególnej szkodliwości, ale samo to, że ją skazano – dura lex, sed lex.
    Nikogo nie przekonały argumenty, że dzięki otwarciu sklepów w niedzielę sieć miała szanse na zwiększenie przychodów.”
    Chyba sobie pomyliła miejsca. Sąd nie zajmuje się oceną ekonomiczną sytuacji, tylko wykonuje prawo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *