Rzecznik MZ zapowiada nowe obostrzenia w związku z koronawirusem. „Będą dotyczyły spotkań międzyludzkich, kontaktów”

Codzienne Zdrowie dołącz do dyskusji (30) 25.09.2020
Rzecznik MZ zapowiada nowe obostrzenia w związku z koronawirusem. „Będą dotyczyły spotkań międzyludzkich, kontaktów”

Edyta Wara-Wąsowska

Możliwe są nowe, dodatkowe obostrzenia w związku z koronawirusem – informuje rzecznik MZ w nawiązaniu do nowego dobowego rekordu zakażeń. Miałyby obowiązywać w żółtych i czerwonych strefach. Decyzja prawdopodobnie zapadnie w przyszłym tygodniu. 

Nowe, dodatkowe obostrzenia w powiatach w związku z koronawirusem

Rządzący nie chcą drugiego lockdown’u – i w drugiej połowie lata postawili na regionalizację obostrzeń, tworząc „żółte i czerwone powiaty„, czyli strefy, w których obowiązują dodatkowe obostrzenia w związku z koronawirusem. Osoby mieszkające i przebywające na terenie tych powiatów muszą m.in. stosować się do zaleceń o zmniejszeniu liczby gości weselnych czy do ustalonego limitu osób przebywających np. w sklepie czy na stadionie sportowym. Konieczne jest również noszenie maseczek. W czerwonych strefach – w całej przestrzeni publicznej.

Teraz wszystko wskazuje na to, że rządzący nałożą na te strefy kolejne restrykcje. Zapowiedział to w dzisiejszym wystąpieniu rzecznik MZ, Wojciech Andrusiewicz.

Jakie dodatkowe obostrzenia mogą pojawić się w powiatach? Jak stwierdził rzecznik, „będą to obostrzenia dotyczące możliwości spotkań międzyludzkich, kontaktów”. Można zatem spodziewać się regionalnych wersji lockdownu. Osoby przebywające w wyznaczonych powiatach prawdopodobnie nie tylko będą musiały nosić maseczki, ale także – zminimalizować swoją aktywność społeczną. Nie wiadomo na ten moment, czy rządzący rozważają na przykład zamknięcie lokali gastronomicznych lub siłowni. Prawdopodobnie po to rozwiązanie sięgną w ostateczności – chociażby ze względu na lokalnych przedsiębiorców. „Regionalny lockdown” mógłby zmusić rząd do udzielenia firmom dodatkowej pomocy.

Decyzja o nowych obostrzeniach ma zostać ogłoszona w przyszłym tygodniu przez ministra zdrowia. W samym MZ mają trwać narady ze specjalistami na temat realizacji bieżącej strategii walki z koronawirusem.

Nowy rekord zakażeń. „To wynik powrotu do normalności”

Dziś padł nowy dobowy rekord zakażeń koronawirusem – zakażenie stwierdzono o 1587 osób. Wykonano ponad 24,2 tys. testów. Jak twierdzi rzecznik, rosnąca liczba zakażeń w ostatnich dniach ma być wynikiem „powrotu do normalnego życia”. Z drugiej strony należy pamiętać, że testowane są jedynie osoby, które faktycznie wykazują objawy zakażenia. Wcześniej testowano też np. członków rodzin osoby zakażonej – nawet jeśli nie wykazywały żadnych objawów zakażenia.

Na ten moment na pewno można stwierdzić, że rządzący – śladem innych europejskich państw – nie będą chcieli zdecydować się na ogólnokrajowy lockdown. Byłby to kolejny, ogromny cios dla gospodarki. Trudno jednak przewidzieć, jak sytuacja rozwinie się w kolejnych miesiącach – i czy na pewno da się uniknąć wprowadzenia pewnych ogólnopaństwowych restrykcji.

30 odpowiedzi na “Rzecznik MZ zapowiada nowe obostrzenia w związku z koronawirusem. „Będą dotyczyły spotkań międzyludzkich, kontaktów””

  1. Pamiętajmy ze tak jak opisano w tekście obecnie w Polsce testuje się tylko kilka grup ludzi. Takich którzy mają wszystkie 4 objawy (czyli od dawna powinni być na intensywnej terapii) i ludzi którzy idą do szpitala na rutynowe zabiegi do szpitala. Jeśli ktoś przechodzi łagodnie to nawet na kwarantannie nie jest testowany. Po 10 dniach ustawowo jest uznawany za zdrowego…. wykonujemy tylko 24 tyś testów dziennie przy podobno możliwości wykonywania 40 tyś. Jesteśmy krajem który na 1000 mieszkańców przeprowadza najmniejszą ilość testów w UE. Spokojnie dzienną liczbę zakażeń możemy pomnożyć x10

    • *10, w porządku.
      1. W związku z tym napisz, jeśli 1.5 tysiąca dzisiejszych zakażeń pomnożylibyśmy tak jak sugerujesz *10, to po pół roku, jaki mielibyśmy procent tych którzy nie zachorowali?
      2. Jeśli teraz, z powodu koronawirusa, jest śmiertelność na poziomie 3% to znaczy, że zachowując proporcje, jaka jest realna śmiertelność przy deklarowanych przez ciebie 10 razy więcej zakażonych i jakie z tego wnioski?
      3. Dlaczego media nie robiły czerwonych nagłówków przed koronawirusem kiedy w Polsce umierało dziennie około 1200 osób i zapewne nic się w tej kwestii nie zmieniło, bo niby dlaczego, a robią teraz kiedy umiera z jego powodu kilka, kilkanaście, do max 30 i jaki z tego wniosek?

      • 1. Tak samo jak przy grypie covid ma niską śmiertelność (wyższą 10* niż grypa ale dalej niską) i tak samo jak w przypadku Hiszpanki czy zwykłej grypy większość przechodzi bezobjawowo.
        2. Przykład Hiszpanki śmiertelność 3% ze znanych przypadków biorąc pod uwagę ze zapewne większość tez przechodziła bezobjawowo to bardzo podobna do Covid, śmiertelność w szpitalach gdzie kierowano najciężej chorych 30-40% tak jak przy covid przy oddziałach intensywnej terapii.
        3. Te osoby umierają dalej ba nawet dzięki stosowaniu maseczek umiera troszkę mniej osób, ale pamiętaj wypadkiem samochodowym się nie zarazisz, niewydolnością krążeniową nie. O tym ze za dużo u nas umiera na drogach mówiono często, akcje odnośnie dbania o układ krwionośny tez były. Wniosek z tego taki ze doszedł nowy nieznany wcześniej czynnik no ale nie ma to jak porównywać wypadku iż choroba zakaźną. Tak tylko podpowiem ze choroby o wysokiej śmiertelności nigdy nie osiągają statusu pandemicznego. Za to taka np. Hiszpanka miała niską śmiertelność a do tej pory jako jednorazowa pandemia zabiła najwięcej ludzi w historii. Potem była w latach 50 tak zwana Chińska grypa.

          • Bo nikt ci nie poda dokładnie, jest tylko szacowana. Przy wykrytych przypadkach wynosi od 1 do 3% szacując z niewykrytymi może wynosić 0.3% czy mało? Dalej jakieś 100 razy więcej niż grypa i może porównywalnie z Hiszpanką ale brak danych

        • Ad 3. Najwięcej ludzi na świecie zabiła pandemia głupoty, której wykorzenić nie możemy od tysiącleci, a jednak zaraża, zaraża coraz to kolejne umysły. Niestety tu danych nie posiadamy co do śmiertelności i niestety organizmami ją wywołującymi jesteśmy my sami. Na szczęście wielu z zarażonych można próbować leczyć.

      • *10 to może przesada, ale można podejrzewać, że będzie dużo niewykrytych przypadków.
        1. Nie liczy się tak bardzo to, ilu zachorowało ogólnie, a ile jest przypadków dziennych i przypadków aktywnych. Jeśli ich liczba niepokojąco wzrasta, to generalnie jest duży problem. Więc postawić należałoby pytanie tak: ilu ludzi w chwili obecnej są zakażeni? a nie, ilu przechorowało. To, ilu ludzie zachorowało ogólnie nie jest jednak kwestia do pominięcia ze względu na szkody, które COVID wyrządza organizmowi generalnie.
        2. Czy to 3 procent czy to 1%, to akurat nie ma większej różnicy, bo COVID ma choć wyglądającą na niewysoką, ale cholernie niefajną śmiertelność. Jak jest za duża, to epidemia wygasa, bo trupy nie mają bardzo komu przekazać, no i poza tym ludzie zwracają znacznie bardziej na wirus uwagę, no bo jak śmiertelność wynosi 40%, to ludzie nie wykręcają się z noszenia maseczek, w końcu chcą żyć. Jak jest za mała, naukowcy aż tak się nie martwią i traktują to jak zło konieczne, do rozwiązania kiedyś tam. A COVID ma ten właśnie „złoty środek”, kiedy zarówno niemało osób ginie, jak i wielu się zakaża, i ludzie się nie boją mieć w dupie zaleceń lekarzy.
        3. Wiele osób umiera śmiercią naturalną, związaną ze starością. Plus wypadki i takie tam. COVID powoduje, że śmierci jest nieproporcjonalnie więcej, a nie wypada się cieszyć ze śmierci. No chyba że sam lubisz, ale nie wnikam.

    • Japonia robi bardzo mało testów i nie płaczą. Te testy PCR są do bani. Po co przepłacać za coś, co jest jak rzut monetą – ma wynik ujemny albo dodatni. Sam znam osoby, które mając dodatni test zrobiły drugi, który był już ujemny. Tyle ten śmieciowy test jest warty.

      • Chyba chodzi ci o wymazy, a nie testy z krwi… testy z krwi są bardziej wiarygodne, choć też potrafią dawać na przemian inne wyniki.

  2. Czyli chcą już zupełnie wykończyć gospodarkę.Popadają wszystkie przedsiębiorstwa,które jakoś,z trudem przetrwały wiosnę.Bezrobocie pewnie przebije 20% albo i lepiej.Jeśli się w końcu w rządzie nie opamiętają,to wpędzą cały kraj w nędzę na lata…

    • Nie trzeba zamykać wystarczy prosta rzecz z którą spora część społeczeństwa ma problem. Maseczka na twarz i nie pod nos. Prosta rzecz ale banda debili ma z tym problem, tak jak z popieraniem kradzieży itp.

      • Ogarnij się, człowieku i nie obrażaj ludzi od d****i. TV mózgi wyprała, oto efekt. Maseczki nie pomagają przy wirusach. Proszę wysłuchać z 10 razy – wpisz na YT: „Szumowski – Maseczki nie chronią !!! Wywiad RMF FM”

    • Nie wprowadzaj paniki ani rozpaczy. Robisz to samo, co wiele mediów przesadzających z zagrożeniem koronawirusa albo opisujących tylko jego, tylko po prostu od przeciwnej strony. Jeśli będziemy podczas epidemii zachowywać się rozsądnie, włączymy myślenie i logikę, i będziemy filtrować pierdolenie o Szopenie od wiarygodnych i bardzo rzetelnych informacji (na podstawie czego będziemy podejmować normalne decyzje), to minie szybciej niż jakikolwiek kanapowy i nie tylko analityk przewiduje.

  3. Ciekawe, jak takie zalecenia będą forsować w przypadku szkół. I mam nadzieję, że nie zamkną parków, a najlepiej też placówek kulturalnych, gdzie łatwo jest wprowadzić ograniczenia (galerie, muzea, wystawy). Albo, co lepsze, lasów.

    Nadal nic niewiadomo w końcu, jak takie ograniczenia mają się do obowiązku ich ustawowego wprowadzenia, bo prawdopodobnie nadal są rozporządzeniowe, czyli na dobrą sprawę tak jakby w sumie ich nie było

  4. Naprawdę jest sporo dobrych wiadomości, wielkie brawa dla dzisiejszej Gazety za ich uczciwą i spokojną promocję, pozwolę sobie zacytować:
    „Pewnym pocieszeniem jest fakt, że – według informacji resortu zdrowia większość zakażeń to osoby przechodzące chorobę lekko lub bezobjawowo. Na razie (i oby nigdy) paraliż szpitali nam nie grozi. Według najnowszych danych Ministerstwa Zdrowia, obecnie zajętych jest 1995 łóżek szpitalnych przez osoby chore na COVID-19, czyli nawet mniej niż miesiąc temu. Ministerstwo Zdrowia informuje, że dostępnych jest łącznie 6,5 tys. łóżek z możliwością szybkiego powiększenia tej liczby do nawet 8-10 tys.
    (…)
    Respiratorów w użyciu mamy obecnie 96. To najwięcej od kiedy resort raportuje te dane (od ponad trzech miesięcy), ale na razie nie ma tu jakiegoś wielkiego wystrzału w statystykach – od ponad miesiąca zajętych jest zwykle 80-90 respiratorów. W „systemie covidowym” – jak raportuje minister zdrowia – jest dostępnych łącznie ok. 400 maszyn.”

    • Obecna sytuacja ma niewiele wspólnego z maseczkami. Już w marcu epidemiolodzy przewidzieli taki przebieg „pełzającego trendu bocznego”. Maseczki to taki uproszczony przekaz dla społeczeństwa. Ludzie kiepsko rozumieją mechanizmy rządzące światem i potrzebują uproszczonych symboli by poprawnie funkcjonować w społeczeństwie.

      • Obecna sytuacja gdy nie ma opcji wykrycia źródeł zakażenia ma wiele wspólnego z maseczkami. Dziś koniecznością jest ich noszenie także dlatego ze zaprzestano praktycznie badań bezobjawowych co widać po % badań pozytywnych. Było koło 2 jest koło 5.

        • Testy PCR są do bani. Na onecie opisano przypadek pani Joanny Widery z Rury Śląskiej, miała 24 testy, a i tak końcowe dodatkowo zrobiła jeszcze prywatnie, bo te z sanepidu raz były dodatnie, raz ujemne, raz niejednoznaczne itd. Coś ruszyło się w Hiszpanii, bo w końcu „przypadki” będą musiały mieć objawy, a nie tak jak dotychczas, wystarczał sam dodatni test PCR. Paranoja z testami polega na tym, że test powielając w miliony jakieś śmieciowe RNA, potrafi wyciągnąć z takich śmieci fragment, który skończy się pozytywnym testem (zbyt dużo cykli powielania). To tak, jakby na podstawie kropli wody stwierdzić, że natrafiliśmy na źródło. Ale fani masek, testów PCR i płynów orlenowskich i tak będą mówili swoje, oni nie zauważają paranoi tej pseudopandemii i mają kilku swoich guru. Cała reszta świata medycznego się nie liczy, a głosów przeciwnych jest sporo. Ostatnio 300 lekarzy w Belgii się zjednoczyło i podpisali się pod pismem w sprawie obostrzeń, które są niepotrzebne. A tymczasem w Szwecji jest po pandemii, normalne przypadki jak w okresie jesiennym.

          • A przypadek Pana J z Wólki Mniejszej co mówi?
            Zresztą o tym, ze testy PCR są do bani mówią tez ci, którym wykazano ojcostwo, a jakoś nie kwapili się uznać swego dziecka.

            Ale wiem, teraz jest wysyp specjalistów, co mają dyplomy po uniwersytecie YT i znają się na testach PCR, zapobieganiu pandemii i ogólnie na wszystkim co związane ze zdrowiem, 5G, chipami, szczepionkami i na koniec płaska Ziemią.
            Wiesz, dla mnie wyznacznikiem co trzeba robić są zalecenia zespołu lekarzy z którym mam kontakt, a nie jakiś smieszny pan z internetu. Ale cóż, każdy może sobie wybrać. Dramatem jest tylko to, ze jak na swojej drodze spotkam głupiego bez maski, to on będzie pewnie nadal bezobjawowy, a ja odpocznę sobie na cmentarzu.

          • Zdrowia więc życzę na długie lata. I prawdziwej wiary, nie tej w covida. Dzisiaj ludzie zapomnieli, że śmierć nieodłącznie towarzyszy życiu. Dobre zdrowie, bogactwo i pozycja nie są gwarancją, że ich życie wkrótce się nie zakończy. Gdyby o tym pamiętali, być może codzienne decyzje i wybory byłyby lepsze. Czego i Tobie życzę, bo często trollujesz, MUSISZ odpowiedzieć na siłę, aby wyszło „na moje”.

          • Widzisz – śmieszą mnie teoretycy opowiadający banialuki o wierze, śmierci itd. Zakładający przy tym, że ich to nie dotyczy.

            Naprawdę jesteś gotów na śmierć? Skąd wiesz, że jutro się obudzisz zdrowy?
            Mi kilka lat temu lekarz wprost powiedział, że tak naprawdę to mam niewielkie szanse przeżyć 5 lat. Wiesz jakie to uczucie otrzymać taka diagnozę? Przy czym mi się udało, wyniki się poprawiły. Ale widziałem jak ludzie umierają. Więc słabo trafiasz z tymi swymi teoretycznymi wywodami.

          • Krótko po męsku, jako odpowiedź na te miałczenia – TAK, podtrzymuję też wszystko, co napisałem.

          • Wiem, jesteś teoretykiem któremu się dużo wydaje. I nie rozumiem jakę miauczenia – życie drogi kolego, zwykle życie i tym samym również śmierć. Dla mnie już niekoniecznie teoretyczna.

  5. Polska opieka zdrowotna leży i bez wirusa… Najpierw zamknięto gospodarkę, a potem wydano masę pieniędzy na reparacje dla firm… a trzeba było nie zamykać gospodarki i pieniądze przekierować na szpitale, lekarzy, pielęgniarki, ratowników, itp. zatrudnienie w placówkach, środki ochrony, tak aby było gdzie, czym i przez kogo być leczonym… Ewentualne dofinansowania zostawić tylko dla szczególnie narażonych sektorów – turystyki, kultury, rozrywki, itp. Lockdown był dobry na miesiąc, jako terapia uderzeniowa celem zapanowania nad sytuacją i zorganizowania się do walki.

  6. a wystarczyły by 2 akcje, wyłapać z 10 antymaseczkowców i skierować ich na przymusową pracę do szpitala z kowidem, bez zabezpieczeń, a potem pokazać ile zmarło i ilu skończyło z rurą od respiratora w gardle, po czym ogłosić że każdy bez maseczki skończy na przymusowej pracy w „cowidówce” i to bez zabezpieczeń, od razu by liczba zabezpieczonych skoczyła pod sufit, no ale „dobra zmiana” na to się nie zdecyduje :{

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *