Dopłaty do czynszu stały się faktem. Z programu prawdopodobnie będzie mogło skorzystać nawet 40 proc. Polaków

Codzienne Gorące tematy Nieruchomości dołącz do dyskusji (73) 02.01.2019
Dopłaty do czynszu stały się faktem. Z programu prawdopodobnie będzie mogło skorzystać nawet 40 proc. Polaków

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Dla odmiany rząd postanowił zająć się potrzebami niższej klasy średniej, a konkretniej osób, które są zbyt biedne z jednej strony, a zbyt bogate z drugiej. Dopłaty do czynszu mają pomóc im w obniżeniu kosztów życia. Tyle, że program rozwiązuje problem tylko pozornie.

Dopłaty do czynszu 2019. Kto może się o nie ubiegać?

1 stycznia 2019 r. dopłaty do czynszu stały się faktem. Beneficjenci tego programu będą mogli liczyć na przyznanie dopłaty do najmu mieszkania. Trzeba jednak spełnić konkretne warunki i zostać zakwalifikowanym do grupy ludzi…zbyt biednych i zbyt bogatych zarazem. Program skierowany jest bowiem do osób, których nie stać na wynajem czy zakup mieszkania na rynku komercyjnym, a jednocześnie są zbyt „bogaci”, by przysługiwało im mieszkanie komunalne. W praktyce wygląda to tak, że jednoosobowe gospodarstwa domowe, jeśli będą chciały uzyskać dopłatę, nie będą mogły przekroczyć 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Każda kolejna osoba w gospodarstwie podnosi próg o kolejne 30 proc. To oznacza, że jeśli gospodarstwo domowe prowadzą dwie osoby, to łączny próg wynosi 90 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Trzy – 120 proc.

Uwaga – o tym, kto może zostać zakwalifikowany do programu, w pierwszej kolejności będą decydować samorządy. Gmina, po zawarciu umowy z inwestorem i wystąpieniem do BGK o zabezpieczenie środków na przyszłe dopłaty, przeprowadzi wstępny nabór mieszkańców zgodnie z zachowaniem kryteriów pierwszeństwa zapisanych w ustawie. Ostatecznie decyzję o dopłatach podejmie jednak inwestor – po ocenieniu zdolności czynszowej.

Program jest tylko czasowy. I rozwiązuje tylko niektóre problemy

Dopłaty do czynszu mogą być przyznawane jedynie maksymalnie przez 15 lat. Dodatkowo co roku osoby, którym przyznano dopłaty do czynszu, będą weryfikowane pod kątem zarobków i tego, czy kryterium dochodowe nadal jest spełnione. Państwo będzie miało zatem na oku wszystkich, którzy zostali beneficjentami programu. W pierwszej kolejności, jeśli dochód rodziny się powiększy, będzie obowiązywać zasada „złotówka za złotówkę”. Gdy rodzina w ogóle przestanie spełniać kryterium, dopłaty do czynszu zostaną zawieszone lub wygaszone. Co ważne, dopłaty będą mogli uzyskać zarówno ci, którzy zdecydowali się na umowę najmu mieszkania jak i ci, którzy wybrali opcję najmu z dochodzeniem do własności.

Bez wątpienia program – jeśli będzie poprawnie realizowany – pomoże dużej części rodzin w zaoszczędzeniu części wydatków, zwłaszcza, że ceny wynajmowanych mieszkań stale rosną. Z drugiej strony mam wrażenie, że to tylko czasowe zaleczanie skutków (jak przy znacznej części rządowych programów). To trochę tak, jakby rząd liczył, że pewna kwota pieniędzy wystarczy, by ludzie zaktywizowali się i zaczęli zarabiać znacznie więcej. Oczywiście, jest na to pewna szansa- zwłaszcza w przypadku młodszych osób, które dopiero się usamodzielniają lub zaledwie od kilku lat starają się utrzymywać na własny rachunek. Co jednak z innymi? Czy dopłaty będą w ich przypadku czymś więcej niż plasterkiem na sumienie władzy?

Niestety mam nieodparte wrażenie, że znaczna część rodzin skorzysta z programu, program się skończy (lub ulegnie niekorzystnej dla beneficjentów modyfikacji), ale w gruncie rzeczy…nic się nie zmieni. Teoretycznie jest też specustawa mieszkaniowa, która ma obniżyć koszty deweloperom, co ma prawdopodobnie sprawić, że będzie budowało się więcej mieszkań, a ich ceny będą sukcesywnie spadać. Z drugiej strony – jest ustawa przekształceniowa, która budzi duży niepokój deweloperów. Skuteczność rządowych pomysłów będziemy mogli jednak ocenić dopiero za jakiś czas.