- Bezprawnik -
- Zakupy -
- Reebok w Arkadii z Reebokiem za wiele wspólnego nie ma. Tak tylko go sobie udaje, bo gdy przychodzi co do czego...
Reebok w Arkadii z Reebokiem za wiele wspólnego nie ma. Tak tylko go sobie udaje, bo gdy przychodzi co do czego...
Swoją historię opisała nam pani Diana. To bardzo ciekawe perypetie, szczególnie w kontekście świątecznych zakupach w sklepach znanych sieci w galeriach handlowych. Tym razem nasza czytelniczka zweryfikowała ile faktycznie jest marki Reebok w sklepie Reebok w Arkadii.
Czy niebawem będziemy musieli żyć w świecie, w którym przed zakupami w centrum handlowym konieczna będzie uprzednia wycieczka po KRS, sprawdzanie struktury udziałów oraz właściciela sklepu? Oby nie, zwłaszcza, że z reguły takie reklamacje uwzględniane są bezproblemowo. Ale nie w przypadku Reeboka w Arkadii, który Reebokiem tak naprawdę nie jest.
Wyobrażacie sobie, że wchodzicie do salonu Play i sprzedawca nie chce Wam załatwić jakiejś podstawowej sprawy związanej z waszym kontem abonenckim? Albo, że trafiacie do sieciowego fastfooda i twierdzi on, że nie będzie respektował na przykład kuponów promocyjnych? Oczywiście - z bardzo nielicznymi wyjątkami (lotniska) - trudno jest sobie taki scenariusz wyobrazić, bo choć z reguły prowadzone są one przez określonych przedsiębiorców będących jedynie franczyzobiorcami, decydując się na działanie pod szyldem znanej marki decydują się na branie odpowiedzialności biznesowej za decyzje swojej firmy-matki.
Reebok w Arkadii Reebokiem się nie czuje






Reebok, nie-Reebok z Arkadii czy pani Diana - kto ma rację?
Czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie przedsiębiorstwa, które może wprowadzić klientów w błąd co do jego tożsamości, przez używanie firmy, nazwy, godła, skrótu literowego lub innego charakterystycznego symbolu wcześniej używanego, zgodnie z prawem, do oznaczenia innego przedsiębiorstwa.
zobacz więcej:
