Pewna firma z Japonii produkuje seks-lalki dla… pedofilów

Gorące tematy Zbrodnia i kara 01.06.2017
Pewna firma z Japonii produkuje seks-lalki dla… pedofilów

Udostępnij

Kasia Bayer

Do kategorii zaburzeń preferencji seksualnych, obok fetyszyzmu czy ekshibicjonizmu zalicza się pedofilię. Zgodnie z definicją stworzoną przez prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza „pedofilia […] jest to […] parafilia, polegająca na osiąganiu satysfakcji seksualnej w kontaktach z dziećmi”. 

Można poszerzyć tę definicję, zgodnie z wytycznymi Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, o „silne podniecające seksualnie fantazje, seksualne impulsy lub zachowania obejmujące aktywność seksualną z dzieckiem lub dziećmi w wieku przed pokwitaniem”.

Nie od dziś wiadomo, że biznes można zrobić na wszystkim. Okazuje się, że na poważnych zaburzeniach na tle seksualnym też. Można taki biznes prowadzić, tłumacząc się potrzebami artystycznymi albo można przedstawiać swoje produkty jako dobrą alternatywę dla popełnienia przestępstwa i sposób na ochronę społeczeństwa.

O co chodzi? W Japonii, od ponad dekady działa firma, która produkuje seks-lalki, wyglądające jak dzieci. Podobieństwo jest uderzające. Do tego stopnia, że nie wiedząc, że ogląda się stworzoną z elastomeru termoplastycznego lalkę, ustawioną w mniej lub bardziej wyzywających pozach, można się poważnie pomylić.

Produkt jest kontrowersyjny więc nic dziwnego, że trudną sztukę eufemizmów firma opanowała do perfekcji. Sprzedaje „rękodzieła, niebędące zwykłym produktem przemysłowym, a raczej dziełem sztuki”. Dodaje też, że „lalki nie są przeznaczone do użytku” oraz że „nie są to zabawki seksualne”. W takim przypadku, dlaczego w najczęściej zadawanych pytaniach czytamy: „Czy można rozgrzać lalkę?”, „W jaki sposób lalka się porusza?” albo „W jaki sposób czyści się lalkę?”. W opisie produktu czytamy zaś, po pierwsze i po raz kolejny, że „nie jest to seks-lalka”. Po drugie zaś, że jest to „ultraprecyzyjna reprodukcja małej dziewczynki”. Wymienia się również szereg innych cech lalki, których przytoczenie budzi mój wewnętrzny sprzeciw.

Produkty nie są tanie. Za taki zakup trzeba zapłacić prawie 7 tys. dolarów plus koszty przesyłki. W zależności od celu dostawy, wynoszą one od 900 dolarów dla USA przez 3200 dolarów dla Wschodniej Europy aż po 50 milionów dolarów dla Korei. W zestawie znajduje się ciało, głowa z wbudowanym systemem szczękowym, peruka do wyboru, zestaw ubrań i stojak. Firma ostrzega jednak, aby nie przywozić lalek do krajów, które „wyznają inne wartości etyczne i religijne niż firma”, ponieważ mogłoby to skutkować konfliktem na tle prawnym.

W jaki sposób seks-lalki chronią społeczeństwo?

Twórca lalek w swoich wypowiedziach podkreśla, że:

„Lalki są substytutem. Pedofile korzystając z takiej formy zaspokojenia swoich seksualnych potrzeb, nie będą musieli popełniać przestępstw przeciwko dzieciom”.

Mówi też, że otrzymuje listy od kupców, którzy, potwierdzając jego słowa, dziękują i piszą, że dzięki lalkom są w stanie powstrzymać się od popełnienia przestępstwa.

Zdania na temat tego typu produktów są podzielone. W Australii, od 2013 do 2016 roku, zatrzymano 18 lalek. Ponad 60 tysięcy ludzi podpisało się wtedy pod petycją, żeby wprowadzić zakaz korzystania i kupowania tych „rękodzieł”. Można jednak trafić na bardziej przychylne komentarze. Żadne nie są entuzjastyczne, ale niektórzy wychodzą z założenia, że jest to mniejsze zło i być może lepiej pozwolić pedofilom zaopatrzyć się w takie lalki.