Ktoś prosi cię o „dopłatę do wysyłki”, gdy kupujesz na OLX czy Gumtree? Uważaj

Finanse Społeczeństwo dołącz do dyskusji (17) 17.07.2019
Ktoś prosi cię o „dopłatę do wysyłki”, gdy kupujesz na OLX czy Gumtree? Uważaj

Udostępnij

Emilia Wyciślak

W Poznaniu zostali złapani złodzieje danych. Byli to ludzie, którzy wysyłali innym podejrzane linki, prosząc o dopłatę do przesyłki. Jak się później okazywało, osoba klikająca w podejrzane hiperłącze nie tylko nie dostała towaru, ale również traciła pieniądze z konta.

Złodzieje danych w sieci zazwyczaj są bezkarni. To oszuści z OLX i Gumtree, którzy proszą o „dopłatę do wysyłki” i uprzejmie podają nawet linka, żeby osoba dokonująca z nimi transakcji wykonała dzięki temu operację finansową. W ten sposób okradają ludzi z pieniędzy. Kiedy ich niedoszły klient loguje się do „banku”, zostawia tam swój login i hasło, co skwapliwie wykorzystują złodzieje, używając tych danych do samodzielnego zalogowania się.

Jeśli przyjrzeć się niektórym grupom na Facebooku dotyczącym zakupów na OLX, szybko znajdziemy tam poszkodowanych. Swego czasu opisywałam sytuacje ludzi, którzy łączą się w małe społeczności w Internecie. Znalazły się tam również osoby, które traciły po kilka tysięcy złotych, bo kliknęły w szemranego linka.

Na szczęście policja wykazała się tym razem daleko idącą przenikliwością. Oszuści – sześciu obcokrajowców i jeden Polak – zostali zatrzymani przez służby mundurowe w Poznaniu. Zaangażowani oni byli w proceder, który stanowi istną plagę w sieci: wysyłanie e-maili z prośbami o dopłatę do przesyłki. To kończyło się właśnie wysłaniem linka do strony podszywającej się pod bank, a pozwalającej oszustom okradać ludzi z grubych tysięcy. Brali na ich poczet kredyty, czyścili do zera rachunki bankowe… słowem: żerowali. Sprawę opisuje Cashless.

Złodzieje danych

Oszusta rozpoznać można stosunkowo łatwo. Zamiast podać swój numer konta do przelewu, od razu wysyła podejrzany link. Nie wszyscy jednak wiedzą o tym procederze, dlatego zadaniem młodszego pokolenia jest uczulać rodzinę przed podobnymi praktykami. Zazwyczaj taka osoba prowadzi też tzw. catfishing, czyli korzysta z fałszywej tożsamości w celu wyciągnięcia dla siebie konkretnych korzyści (normalnie dotyczy to oszustów matrymonialnych, aczkolwiek w tym wypadku można zastosować to konkretne określenie). W Polsce kradzież cudzej tożsamości jest nielegalna, ale nie ma nic o tych, którzy wymyślają sobie imię i nazwisko, a do tego korzystają z generatora zdjęć „That Person Doesn’t Exist”.

Zatrzymanie tych konkretnych złodziei może sprawić, że na pewien czas proceder ucichnie. Może jednak być też tak, że amatorzy cudzej własności staną się po prostu bardziej ostrożni i znajdą inny sposób na wyłudzanie pieniędzy.